Biznes Ludzie Pieniądze

Bruksela broni internetowych bukmacherów

Rafał Zasuń
16.07.2010 , aktualizacja: 16.07.2010 20:05
A A A Drukuj
Komisja Europejska zakwestionowała projekt ustawy, który miał mocno ograniczyć hazard w internecie. Nasz rząd ma czas na wyjaśnienia do 16 sierpnia
Jednoręki bandyta gotowy do gry
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Jednoręki bandyta gotowy do gry


Projekt ustawy był częścią krucjaty rządu po wybuchu afery hazardowej. Po ujawnieniu kompromitujących nagrań rozmów hazardowego biznesmena Ryszarda Sobiesiaka z byłym szefem klubu parlamentarnego PO Zbigniewem Chlebowskim pod koniec 2009 r. w ciągu 3 dni Sejm uchwalił ustawę radykalnie ograniczającą hazard. Zdelegalizowano m.in. automaty do gry stojące w pubach, dając właścicielom firm pięć lat na zwinięcie interesu.

Potem rząd opracował kolejny projekt ustawy, tym razem ograniczający hazard w sieci. Dziś można bez problemu grać sobie w internetowym kasynie czy obstawiać wyniki meczów. Robi to w Polsce kilkaset tysięcy ludzi, a obroty branży sięgają kilkuset milionów złotych. Internetowe firmy hazardowe pochodzą z reguły z Malty lub Wielkiej Brytanii. Sieciowi bukmacherzy wydawali kilka milionów złotych rocznie na reklamę, głównie w internecie. Sponsorowali też sport, m.in.: Lecha Poznań, Polski Związek Piłki Nożnej czy Puchar Świata w Skokach Narciarskich w Zakopanem. Reklamy zniknęły, bo od stycznia 2010 grożą za nie surowe grzywny, ale grać w sieci można bez przeszkód. Rekordowy szczęściarz z Warszawy wygrał w internetowym kasynie ponad 1 mln zł.

Rząd chciał to zmienić. Projekt ustawy przewidywał m.in. konieczność uzyskania licencji w Polsce i zarejestrowania domeny internetowej w naszym kraju. Firmy musiałyby też składać zabezpieczenie finansowe.

Rząd po protestach wielu środowisk zrezygnował wprawdzie z najbardziej kontrowersyjnego pomysłu blokowania hazardowych stron internetowych, ale w projekcie był za to przepis, który umożliwiał skarbówce blokowanie kont bankowych, z których dokonywano wpłat dla internetowych firm hazardowych.

Ale zanim projekt przesłano do Sejmu, trzeba było wysłać go Komisji Europejskiej do tzw. notyfikacji. Komisja musiała mu się przyjrzeć, bo narusza on unijną zasadę swobody świadczenia usług, zgodnie z którą firmy zarejestrowane w jednym kraju UE mogą działać bez przeszkód na terenie całej Unii. Rząd temu nie zaprzeczał, ale tłumaczył, że cel,jakim jest ograniczenie hazardu, usprawiedliwia ograniczenia.

Komisja uznała jednak wczoraj, że projekt jest słabo uzasadniony. - Naszym zdaniem niektóre przepisy projektu mogą nie odpowiadać zasadom wspólnego rynku - tłumaczył Fabio Pirotta, rzecznik unijnego komisarza ds. przemysłu i przedsiębiorczości.

Według informacji "Gazety" Komisja poprosiła polski rząd o bardziej konkretne wskazanie powodów, dla których projekt ma być uchwalony. Mamy też uzasadnić "adekwatność i proporcjonalność" wprowadzanych ograniczeń dla sieciowego hazardu. Komisji nie podoba się też możliwość blokowania kont bankowych internetowych hazardzistów.

Polski rząd ma czas na odpowiedź do 16 sierpnia. Sierpień to tradycyjnie miesiąc urlopów w Komisji, więc nasze stanowisko zostanie rozpatrzone najwcześniej we wrześniu.

A do chwili zatwierdzenia projektu przez Brukselę Polska nie może uchwalić ustawy. Na internetową konkurencję coraz bardziej narzekają tymczasem bukmacherzy naziemni, którzy na domiar złego płacą najwyższe w UE podatki.



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów