Udzielony przez UE i
MFW jesienią 2008 roku pakiet pożyczkowy uchronił
Węgry przed finansowym krachem i ryzykiem niewypłacalności, przed jakim kraj stanął w czasie kryzysu. W zamian węgierski rząd zobowiązał się do zmniejszenia długu publicznego i deficytu budżetowego. Fiasko negocjacji oznacza, że Węgry nie będą miały dostępu do wartej 5,5 mld dolarów ostatniej transzy pożyczki MFW i UE do czasu, kiedy obie strony dojdą do porozumienia.
Według planów i prognoz nowego rządu premiera Viktora Orbana, deficyt sektora finansów publicznych ma zostać zmniejszony w tym roku do 3,8 proc.
PKB, a w 2011 roku - poniżej wymaganego przez UE limitu 3 proc. PKB. Aby do tego doprowadzić, w czerwcu premier Orban ogłosił wejście w życie polityki zaciskania pasa i nowego planu oszczędnościowego. Jednak zdaniem przedstawicieli UE i MFW, choć postawione przez Węgrów cele są prawidłowe, aby je osiągnąć, konieczne będą dalsze działania oszczędnościowe. W komunikacie MFW możemy przeczytać, że węgierski rząd potrzebuje więcej czasu na podjęcie niezbędnych działań.
Negocjacje z międzynarodowymi instytucjami finansowymi są dla Węgrów bardzo istotne, tym bardziej że rząd ogłosił już, że chce przedłużyć obecną umowę pożyczkową do końca tego roku i podpisać nową na lata 2011-2012.
Obie strony zapewniają, że rozmowy będą wkrótce kontynuowane. "Węgry wróciły niedawno na drogę
wzrostu gospodarczego i mają jeden z najniższych deficytów budżetowych w całej UE. Cieszę się z zaangażowania rządu w doprowadzenie do zmniejszenia tegorocznego deficytu. Jednak aby to osiągnąć, niezbędne będą dalsze trudne decyzje, przede wszystkim dotyczące ograniczenia wydatków" - czytamy w komunikacie Olliego Rehna, unijnego komisarza ds. gospodarczych i polityki monetarnej.
Analitycy uważają, że sobotnie zerwanie rozmów może się negatywnie odbić na węgierskiej gospodarce i kursie forinta, który może mocno spadać już w poniedziałek. Węgry potrzebują pieniędzy z MFW i UE, które traktują jako "guzik bezpieczeństwa" używany tylko w nadzwyczajnych przypadkach. Celem uzyskania kredytu jest przekonanie zagranicznych inwestorów, że Węgry są bezpiecznym rynkiem. Bo choć poziom deficytu jest rzeczywiście niski, Węgry mają największy poziom długu publicznego w Europie Środkowej - ponad 80 proc. PKB. - To zła wiadomość, odczujemy jej skutki w postaci spadku kursu forinta, który w poniedziałek pójdzie w dół przynajmniej o 1 procent. Jestem przekonany, że do porozumienia w końcu dojdzie, bo rząd będzie do tego zmuszony, ale im później to się stanie, tym gorzej dla Węgier - komentuje Zoltan Torok, analityk banku Raiffeisen.
Z kolei Christian Keller z banku Barclays nie jest przekonany, że obie strony szybko się dogadają. - Węgierski rząd ma w tej chwili odpowiednie fundusze i nie potrzebuje desperacko pieniędzy. W interesie obu stron jest powrót do rozmów, ale uważam, że rząd może przeciągać przeprowadzenie trudnych reform z uwagi na wybory samorządowe, które odbędą się w październiku - uważa Keller.
Na początku czerwca Węgry były w centrum zainteresowania światowych rynków finansowych po słowach rzecznika rządu Petera Szijarto. Stwierdził on, że węgierski deficyt będzie znacznie większy od zapowiedzi, i porównał swój kraj z przeżywającą gigantyczne problemy Grecją. - W Grecji moment prawdy już nadszedł. Węgry są ciągle przed nim - stwierdził.
Po tych słowach forint osłabił się o 5 proc. w stosunku do euro, a indeksy w Europie i
USA spadły o kilka procent. Nie pomogły zapewnienia ministra finansów Gyorgy Matolcsyego, który przekonywał, że sytuacja Węgier jest znacznie lepsza od sytuacji Grecji, a warunki umowy z MFW i UE zostaną dotrzymane.
Węgry to kolejny kraj, który toczy trudne negocjacje w sprawie kredytów z MFW. W ubiegłym tygodniu rząd Ukrainy ugiął się pod presją Funduszu i zdecydował się na drastyczną podwyżkę cen gazu o 50 proc., aby tylko utrzymać ustalony wcześniej poziom deficytu. Z tego samego powodu rząd Rumunii pod koniec czerwca zdecydował się na podniesienie podstawowej stawki podatku VAT z 19 do 24 proc.