Właśnie zaczęła u nas obowiązywać ustawa, która umożliwi nam dochodzenie roszczeń w postępowaniu grupowym. To nowość w naszym systemie prawnym, która może być potężną bronią w walce z nieuczciwymi firmami. Na wiele z nich nie było do tej pory bata, bo niewielu osobom chce się występować w pojedynkę do sądu o drobne odszkodowanie, np. rzędu kilkudziesięciu złotych. Z kolei w przypadku grubszych spraw naprzeciw konsumenta staje kancelaria prawnicza broniąca pozwanej firmy. Dzięki instytucji pozwu grupowego szanse w tym starciu mogą się wyrównać. Choćby dlatego, że koszty procesu, w tym honorarium adwokata i za ekspertyzy, rozkładają się na więcej osób.
Niewykluczone, że pierwszymi, którzy złożą pozew grupowy, będą jednak nie konsumenci, ale... przedsiębiorcy. A ściślej, wydawcy zrzeszeni w Polskiej Izbie Książki oraz ofiary czerwcowej powodzi. Ci pierwsi rozważają wystąpienie przeciwko portalowi Chomikuj.pl, skąd za darmo można ściągnąć m.in. pirackie wersje książek. Z kolei grupa ok. 50 powodzian-przedsiębiorców domagać się będzie odszkodowania od państwa. Jednym z inicjatorów akcji jest Zbigniew Rusak, właściciel baru zniszczonego przez wodę. Według niego władze nie zadbały o właściwe zabezpieczenie wałów i zbyt późno ogłosiły ewakuację.
Według ekspertów z kancelarii prawniczej Deloitte Legal, Pasternak i Wspólnicy na baczności powinny się mieć jednak przede wszystkim banki, biura podróży, linie lotnicze, firmy ubezpieczeniowe i telekomunikacyjne, deweloperzy czy spółdzielnie mieszkaniowe. Doświadczenia innych krajów pokazują ponadto, że wiele pozwów grupowych wytaczanych jest przeciwko spółkom giełdowym, np. jeśli nie dopełniły obowiązków informacyjnych i w efekcie inwestorzy ponieśli straty. W toku jest proces, w którym 122 inwestorów domaga się odszkodowania od Citibanku za to, że niewłaściwie inwestował ich pieniądze.
W Stanach Zjednoczonych, gdzie instytucja pozwów zbiorowych istnieje od 1938 r., spędzają one sen z powiek szefom wielu firm. Odszkodowania, ugody oraz prawnicy kosztują je aż 252 mld dolarów rocznie!
Głośne pozwy w USA • Jednym z najgłośniejszych procesów zbiorowych była sprawa tocząca się przed sądem w Miami 10 lat temu. Sąd nakazał firmom tytoniowym wypłacić 145 mld dolarów dla ponad pół miliona palaczy z Florydy. Uznano, że koncerny kłamały na temat skutków palenia. - Firmy odwołały się, ale trzy z nich wpłaciły 700 mln dolarów zaliczki na odszkodowania - opowiada Aleksander Czech z Deloitte Legal.
• Głośnym echem odbił się też proces, w którym 27 tys. pacjentów zażądało odszkodowania od firmy Merck. Produkowany przez nią silny lek przeciwbólowy Vioxx, brany dłużej niż przez 18 miesięcy, mógł bowiem zwiększać ryzyko zawału serca i udaru mózgu. Sąd odrzucił wniosek o pozew zbiorowy. Mimo to Merck w ramach ugody z prawnikami zdecydował się wypłacić przeszło 4,8 mld dolarów odszkodowania.
W Polsce trudno sobie wyobrazić tak olbrzymie odszkodowania. Tym bardziej że wiążą się z tym określone koszty. Np. wpisowe wynosi 2 proc. wartości odszkodowań i jest raczej mało prawdopodobne, by wspaniałomyślny sąd zrezygnował z tych pieniędzy. Łatwo policzyć, że w przypadku roszczenia o wartości 1 mln zł wpisowe wyniesie 20 tys. zł. Ponadto pozwana firma może próbować zniechęcać do składania pozwu grupowego, żądając wpłacenia nawet dziesięciokrotnie wyższej od wpisowego kaucji (o jej wysokości ma decydować sąd).
Wspomniany Jan Schlichtmann z filmu "Adwokat" finansował prowadzoną przez siebie sprawę. Na badania i ekspertyzy mające udowodnić winę oskarżonych firm wydał ponad 2,6 mln dolarów. Oczywiście adwokat miał w tym swój interes, bo w przypadku wygranej zarobiłby o wiele więcej. W Stanach Zjednoczonych adwokaci podejmują się spraw za określony procent od wygranej. Eksperci z Deloitte twierdzą, że powstały tam nawet specjalne fundusze, które zarabiają na finansowanych przez siebie procesach grupowych. Nasza ustawa też to umożliwia. W przypadku wygranej adwokat czy radca prawny może zatrzymać nawet jedną piątą łącznej kwoty odszkodowań.
Nie wiadomo, czy nasi prawnicy będą skłonni "zainwestować" w pozwy grupowe? Aleksander Czech uważa, że raczej nie mamy co liczyć na duże i średnie kancelarie prawnicze, które na co dzień pracują dla firm i instytucji. Konsumentom pozostanie więc szukanie pomocy przede wszystkim w małych kancelariach, dla których pozwy grupowe mogą też być formą promocji.
Niestety, mając na uwadze niską wydolność naszych sądów, trzeba się też liczyć z tym, że proces będzie długotrwały.
Jak złożyć pozew zbiorowy: • Przede wszystkim sąd musi się zgodzić, by proces miał status grupowego, a także zatwierdzić grupę powodów.
• Z pozwem musi wystąpić co najmniej 10 osób, które łączy to samo zdarzenie. Np. dość często się zdarza, że standard hotelu nie odpowiada temu, który zagwarantowało w umowie biuro podróży. Nierzadkie są też przypadki zatrucia pokarmowego czy pobrania przez bank nienależnej opłaty.
• Pozew grupowy nie może natomiast obejmować sporów dotyczących spraw pracowniczych i ochrony dóbr osobistych.
• Utrudnieniem może być wymóg ujednolicenia wysokości roszczeń finansowych. W praktyce oznacza to, że osoby chcące wystąpić z pozwem grupowym będą musiały ustalić kwotę, jaka przypadnie każdej z nich w przypadku wygranej. Ten wymóg można jednak obejść. Ustawa dopuszcza bowiem podział grupy na dowolną liczbę podgrup w zależności od stopnia pokrzywdzenia.
W internecie z pewnością pojawią się serwisy, które będą informowały o tego typu procesach. Ponadto w prasie ogólnopolskiej pojawią się ogłoszenia sądów. Dzięki temu do pozwu grupowego będą mogli się przyłączyć inni poszkodowani. Zdaniem ekspertów z Deloitte Legal taki pozew mogą rozważyć np. rodziny ofiar zawalenia się hali targowej Międzynarodowych Targów Katowickich czy właściciele nieruchomości w pobliżu wojskowego lotniska w poznańskich Krzesinach. Jest tam baza myśliwców F16, która mocno daje się we znaki mieszkańcom. W dodatku na tysiące nieruchomości nałożono różnego rodzaju ograniczenia, łącznie z zakazem budowy nowych domów. W efekcie spadła wartość tych gruntów. Ich właściciele mogli w ciągu dwóch lat składać wnioski o odszkodowanie od Wojskowego Zarządu Infrastruktury w Poznaniu. Z tej możliwości skorzystało według różnych szacunków od kilkuset do 3,5 tys. osób, a łączna wartość roszczeń wyniosła ponad 300 mln zł. Ponieważ wojsko nie zgodziło się na ugodę, każda sprawa jest oceniana przez sąd indywidualnie. Część właścicieli dostała już odszkodowania. Niewykluczone, że pozostali dostaliby je szybciej, gdyby wystąpili z pozwem grupowym.