Biznes Ludzie Pieniądze

Dwutlenek węgla wraca na scenę

Konrad Niklewicz
18.07.2010 , aktualizacja: 18.07.2010 20:49
A A A Drukuj
Po ubiegłorocznej klęsce szczytu klimatycznego w Kopenhadze polityczna licytacja "kto bardziej stara się ratować świat" na chwilę przygasła. Ale teraz już wraca - z pełnym rozmachem. O ryzyku globalnego ocieplenia jakoś łatwiej się dyskutuje, gdy termometry w całej Europie uparcie pokazują temperatury powyżej 30 stopni C
Konrad Niklewicz
Fot. Marcin Klaban / AG
Konrad Niklewicz
W ubiegłym tygodniu ministrowie środowiska rządów Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii zaapelowali (we wspólnym liście opublikowanym w prasie), by Unia Europejska zobowiązała się ograniczyć emisję dwutlenku węgla w 2020 r. nie o 20 proc., ale aż o 30 proc. w stosunku do poziomu swoich emisji z 1990 r. Tylko w ten sposób - tłumaczyli politycy - Wspólnota może odzyskać pierwszą pozycję w światowym wyścigu o bycie najbardziej efektywną i przyjazną środowisku gospodarką. Ministrowie środowiska przekonują, że ogólnoświatowa recesja, która doprowadziła do spadku produkcji przemysłowej także w Europie, ułatwi zadanie, 30-proc. ograniczenie emisji nie będzie już tak kosztowne.

Biznes najwyraźniej jednak ma inną opinię. "Financial Times" przytacza gniewne reakcje europejskich organizacji biznesowych na propozycję polityków. - To absurd i naiwność! - protestują przedsiębiorcy. - Recesja uderzyła w nas tak mocno, że firmy z trudem odzyskują siłę. Straty finansowe, które na nas spadły, powodują, że będzie nam ciężko zrealizować nawet 20-proc. cel - skarży się Gordon Moffat, dyrektor generalny organizacji Eurofer zrzeszającej europejskich producentów stali.

W swoim komentarzu redakcyjnym, "Financial Times" częściowo przyznaje przedsiębiorcom rację. Owszem - przyznaje gazeta - część emisji CO2 da się zredukować "bezkosztowo" (np. wdrażając bardziej efektywne energetycznie technologie, które nie dość, że emitują mniej CO2, to jeszcze oszczędzają pieniądze), ale duże, dodatkowe inwestycje będą mimo wszystko potrzebne. I warto je ponosić tylko wtedy, gdy będziemy mieli pewność, że redukcje emisji CO2 w Unii Europejskiej nie będą "zmarnowane" podwyższonymi emisjami dwutlenku węgla w innej części świata.

Wdrożenie bardziej ambitnych redukcji CO2 rodzi zagrożenie, że przemysł będzie uciekał z Europy - przypomina "Financial Times". I proponuje, by obowiązek ograniczania emisji dwutlenku węgla w możliwie najmniejszym stopniu dotyczył produkcji tych dóbr, które Europa sprzedaje na światowych rynkach. "FT" przyznaje też, że prawdopodobnie konieczne będzie wprowadzenie opodatkowania emisji CO2.

O to samo apeluje na łamach "La Tribune", francuskiego dziennika ekonomicznego, Stefan Ambec z prestiżowej Ecole d'économie de Toulouse (TSE). "Z punktu widzenia gospodarki podatek od emisji CO2 powinien być płacony przez wszystkich, bez względu na to, czy emitują dwutlenek węgla, prowadząc ciężarówkę, łódź rybacką, traktor, czy samochód osobowy" - pisze francuski naukowiec. I namawia rząd w Paryżu do dalszych prac nad ustawą, wprowadzającą taki "podatek od emisji CO2" nad Sekwaną.

Taki podatek, jeśli zostanie sensownie skonstruowany, nie musi niekorzystnie odbić się na sektorach najbardziej wrażliwych, takich jak np. rolnictwo. - Nic nie przeszkadza, żeby wpływy generowane przez ten podatek był przeznaczany na wsparcie dla rolników i rybaków, firm transportowych i rodzin w trudnej sytuacji materialnej.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów