O godz. 8.32 euro kosztowało 4,1445 zł, czyli 0,9 proc. więcej niż na zamknięciu, dolar zaś 3,21 zł, czyli o 1,5 proc. więcej. Jeszcze większe spadki notował rano forint, który w porównaniu z piątkowym zamknięciem tracił na wartości 2,7 proc. wobec euro. To rezultat zgodny z oczekiwaniami ekonomistów, po tym gdy w sobotę ogłoszono, że
Węgry nie porozumiały się z MFW i UE na temat pożyczki stabilizacyjnej. Instytucje międzynarodowe uznały, że Węgry robią za mało, aby odzyskać wiarygodność finansową i chcąc ograniczyć
deficyt budżetowy, muszą podjąć bardziej zdecydowane działania. W rozmowie z TVN 24 Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku, powiedział, że spadki wartości złotego powinny być przejściowe, ale forint pogrąży się na dłużej w oczach inwestorów. - To jest sytuacja, gdy inwestorzy pozbywają się aktywów nominowanych w forincie i jednocześnie zamykają pozycje w złotych po to, by zmniejszyć straty poniesione na rynku węgierskim - powiedział.
Na węgierski kryzys zareagowały też giełdy - WIG20 tracił po godz. 9.30 0,67 proc., a jedyna notowana na węgierskim parkiecie węgierska spółka paliwowa MOL traciła aż 3,93 proc. Od wielkich strat rozpoczęła też dzień węgierska giełda - o godz. 9.40 główny indeks tamtejszego parkietu BUX tracił 3,35 proc.
Rozmowy z MFW i UE dotyczyły przeglądu ustalonego w 2008 roku programu oszczędnościowego dla węgierskiej gospodarki. Był on podstawą pożyczki ratunkowej o wartości 25,1 mld dol., którą UE i MFW udzieliły jesienią 2008 roku. Fiasko negocjacji oznacza, że Węgry nie będą miały dostępu do wartej 5,5 mld dol. ostatniej transzy pożyczki MFW i UE do czasu, kiedy obie strony dojdą do porozumienia.
Według planów i prognoz nowego rządu premiera Viktora Orbána deficyt sektora finansów publicznych ma zostać zmniejszony w tym roku do 3,8 proc.
PKB, a w 2011 roku - poniżej wymaganego przez UE limitu 3 proc. PKB. Aby do tego doprowadzić, w czerwcu premier Orbán ogłosił wejście w życie polityki zaciskania pasa i nowego planu oszczędnościowego. Jednak zdaniem przedstawicieli UE i MFW, choć postawione przez Węgrów cele są prawidłowe, aby je osiągnąć, konieczne będą dalsze działania oszczędnościowe. W komunikacie MFW możemy przeczytać, że węgierski rząd potrzebuje więcej czasu na podjęcie niezbędnych działań.
Tymczasem wydaje się, że pat w rozmowach obu stron może jeszcze potrwać. W poniedziałek węgierski minister finansów Gyorgy Matolcsy powiedział, że jego rząd nie zamierza już bardziej zaciskać pasa. - W rozmowach powiedzieliśmy naszym partnerom, że dalsze działania oszczędnościowe i ograniczające wydatki są wykluczone. Nasza gospodarka straciła konkurencyjność, wytraciliśmy
wzrost gospodarczy i tysiące miejsc pracy, ponieważ nasi poprzednicy przez cztery lata nie byli w stanie opanować sytuacji - powiedział. Dodał też, że sytuację fiskalną Węgier powinien poprawić specjalny podatek od sektora finansowego, któremu jednak w dalszym ciągu sprzeciwia się branża bankowa. - Prosimy o pewne poświęcenie z ich strony. Nasi partnerzy ciągle chcą negocjować na ten temat, ale nie mamy dla nich dobrych wiadomości - dodał.
Część analityków uważa, że węgierski rząd będzie zwlekał z podjęciem niezbędnych reform do października, bo wtedy na Węgrzech odbędą się wybory samorządowe.