Założenie, że
Węgry nie dogadają się z
MFW w sprawie planu finansowego, jest nierealne, obie strony wkrótce wrócą do rozmów i dojdą do porozumienia. Musimy pamiętać, że Węgry od kilku kwartałów nie korzystają z pomocy finansowej funduszu i same dobrze dają sobie radę. Dla Węgrów fundusz pożyczkowy to gwarancja dla zachodnich inwestorów, którzy po ostatnich zawirowaniach patrzą na ten kraj z niepewnością.
Gdyby nie doszło do porozumienia, sytuacja na rynkach stałaby się nie do zniesienia, a forint zacząłby mocno tracić na wartości. Na razie Węgrzy stawiają sprawę twardo - minister finansów György Matolcsy powiedział w poniedziałek, że nie będzie już więcej działań oszczędnościowych. Jednak na dłuższą metę spadek kursu forinta, zważywszy na bardzo dużą skalę zadłużenia Węgrów w obcych walutach, może sprawić, że spadnie poparcie dla rządzącej partii Fidesz, a politycy sami zaczną dążyć do kompromisu.
Musimy pamiętać, że obu stronom zależy na porozumieniu - Węgry bez wsparcia MFW znajdą się w trudnej sytuacji, z kolei dla funduszu Węgry to przykład kraju, który wykonując polecenia MFW i zaciskając pasa w ubiegłym roku, wyszedł z wielkich tarapatów na prostą. Teraz fundusz nie chciałby, aby Węgry ponownie wpadły w tarapaty. Właśnie dlatego MFW postanowił być stanowczy i restrykcyjny, bo ten kraj może dać przykład
strefie euro w reformowaniu swoich finansów publicznych. Gdyby fundusz poszedł Węgrom na rękę, w ślad za nimi poszłyby kolejne kraje, także korzystające z pożyczki MFW.
Bardziej restrykcyjna polityka MFW także wobec innych krajów, np. Rumunii i Ukrainy, wynika też z tego, że fundusz musi być gotowy do udzielenia pomocy krajom
strefy euro, przede wszystkim Grecji. Rozluźnienie warunków porozumienia z pożyczkobiorcami spowoduje wysyp podobnych roszczeń ze strony innych krajów.
Krótkoterminowo informacja o zerwaniu rozmów jest negatywna dla naszego regionu, co możemy obserwować już teraz, patrząc m.in. na kurs złotego. Uważam jednak, że będzie to efekt tymczasowy i polska waluta szybko zacznie nadrabiać straty.
Trudno powiedzieć, jak duży wpływ informacje z Węgier będą miały na euro. Zależy to od nerwowości rynków finansowych - wydarzenia sprzed miesiąca, kiedy jeden z polityków stwierdził, że Węgry to druga
Grecja, poczyniły duże zawirowania na rynkach i pokazują, że impas w rozmowach może negatywnie wpłynąć na europejską walutę.
not. mapi