Pasażerowie się dziwią, bo nagle - choć żaden z kolejowych przewoźników oficjalnie nie wprowadził żadnych podwyżek czy obniżek - płacą inne ceny niż dotąd.
- Jeszcze tydzień temu pociągiem InterRegio ze Świnoujścia do Międzyzdrojów jechałem za 5 zł, a teraz bilet kosztuje 4 zł - pokazuje nam jeden z pasażerów.
Cena spadła też na trasie z
Bydgoszczy do Kutna: z 25 do 23 zł, czy z Gdyni Głównej do Elbląga: z 19 do 17 zł. Z kolei z Wrocławia-Popowic do Obornik Śląskich jest drożej - za bilet miesięczny płaci się aż o 20 zł więcej.
Skąd te wszystkie zmiany? - Od tego tygodnia obowiązuje nowy "Wykaz odległości taryfowych", który musieliśmy wprowadzić po zaleceniu Urzędu Transportu Kolejowego - wyjaśnia Piotr Olszewski, rzecznik Przewozów Regionalnych.
Dotychczasowy wykaz obowiązywał od lat 60. ubiegłego wieku. Kiedy kilka lat temu członkowie stowarzyszenia Zielone Mazowsze zaczęli na zlecenie spółek kolejowych opracowywać rozkłady jazdy, zauważyli, że na wielu odcinkach dane w tabelkach udostępnionych przez kolejarzy mocno różnią się od realnych odległości między stacjami.
- Z jednej strony mieliśmy wykaz taryfowy, z drugiej duże opracowanie nazwane "paszportem linii kolejowych", gdzie z dokładnością do metrów określono położenie stacji - opowiada Krzysztof Rytel z Zielonego Mazowsza. - Zauważyliśmy, że w dokumencie określającym taryfy PKP bardzo mocno zaokrąglało odległości z reguły na własną korzyść i sztucznie windowało ceny biletów.
Stowarzyszenie alarmowało przewoźników, że pasażerowie na tym tracą, ale ci pozostawali głusi na ich głosy. Wtedy w sprawę zaangażował się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który orzekł, że kolejarze działają na niekorzyść pasażerów. I nakazał Urzędowi Transportu Kolejowego uregulowanie sprawy.
- Wspólnie z przewoźnikami i Polskimi Liniami Kolejowymi powołaliśmy zespół, który przez dwa lata mierzył prawdziwe odległości - opowiada Maria Kulik, naczelnik departamentu regulacji transportu kolejowego UTK. - Dopóki na rynku działało jedynie PKP, to pewnie dotychczasowy stan nikomu nie przeszkadzał. Ale jak pojawiły się inne firmy, w tym prywatne, trzeba było zmierzyć się z problemem i urealnić wykaz.
Na razie nikt nie potrafi dokładnie określić, ilu pasażerów i na jakich odcinkach dotkną nowe tabelki z kilometrami. Ale zmiany już wpłynęły na ceny biletów w pociągach wszystkich spółek. Maria Kulik zapewnia, że nie ma przypadku, aby gdzieś odległość zmieniła się o więcej niż kilka kilometrów, a z reguły różnice nie przekraczają jednego czy dwóch.
Przykładowo trasa między Świnoujściem a Międzyzdrojami dotąd miała 14 km, a teraz - 12, z Bydgoszczy do Kutna, a także z Gdyni do Elbląga skróciła się o 1 km, a pomiędzy stacjami Wrocław-Popowice a Oborniki Śląskie wydłużyła się o 2 km.
Zdaniem Przewozów Regionalnych w zdecydowanej większości podróżni zapłacą mniej niż do tej pory.
- Warto było walczyć o te zmiany - cieszy się Rytel. - Na wielu trasach z powodu wyższej o złotówkę ceny kolej przegrywała z autobusami. Teraz może dzięki obniżce wielu pasażerów wróci do pociągów.
Czy jeśli okaże się, że większość pasażerów zapłaci mniej za bilety i przychody do kolejowych spółek spadną, to przewoźnicy odbiją to sobie podwyżkami?
- Za wcześnie o tym mówić. Poobserwujemy miesiąc, może dwa, jak to wszystko się ukształtuje, i wówczas podejmiemy jakieś decyzje - zapowiada Olszewski.