Biznes Ludzie Pieniądze

Bruksela wprowadzi rewolucję na polskim rynku gazu

Andrzej Kublik
20.07.2010 , aktualizacja: 20.07.2010 18:27
A A A Drukuj
W gazie nie ma kanikuł. Komisja Europejska postawiła Polsce ultimatum: jeśli nie otworzymy naszego rynku gazu dla konkurencji z UE, Bruksela pozwie nas do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Siedziba Komisji Europejskiej w Brukseli
Fot. S3awomir Kaminski / AG
Siedziba Komisji Europejskiej w Brukseli
W ultimatum przekazanym w minionym tygodniu Warszawie KE zakwestionowała za jednym zamachem polskie przepisy o tworzeniu obowiązkowych zapasów przez importerów gazu oraz monopol Gazpromu na wykorzystanie tranzytowego gazociągu jamalskiego, którym przez Polskę płynie rosyjski gaz do Niemiec. W ciągu dwóch miesięcy nasz rząd ma odpowiedzieć, co zrobi z naruszeniem europejskich przepisów, jakie zarzuca nam KE.

Są to dwie zupełnie różne sprawy i ich powiązanie przez Brukselę jest zaskakujące.

Bariera magazynów. Realna czy pozorna?

Firmy, które importują znaczące ilości gazu, muszą przechowywać obowiązkowe zapasy tego paliwa w magazynach na terenie Polski - przewiduje ustawa z 2007 r. o obowiązkowych zapasach paliw. Wcześniejsze przepisy też wymagały od importerów gazu, by przechowywali obowiązkowe zapasy, jednak mogli je przechowywać poza Polską. Wymogi zaostrzono po wojnie gazowej Rosji z Ukrainą w 2006 r., którą Polska odczuła ograniczeniami dostaw gazu ze Wschodu. Rząd PiS uznał, że tylko odpowiedniej wielkości zapasy gazu przechowywane w kraju mogą nas chronić w razie kryzysu dostaw gazu.

W UE ta sprawa nie jest uregulowana. Bruksela kilka razy rozważała wprowadzenie nakazu tworzenia obowiązkowych zapasów gazu - na wzór obowiązkowych zapasów paliw silnikowych. Ale część państw UE nie chciała takich przepisów, bo magazynowanie gazu słono kosztuje. Z drugiej strony przepisy UE wymagają, by firmy posiadające magazyny gazu pozwalały korzystać z nich konkurencji.

I zdaniem KE nasze przepisy zobowiązujące importerów do gromadzenia obowiązkowych zapasów gazu w Polsce naruszają zasady wspólnego europejskiego rynku gazu, a także są barierą dla firm z UE zainteresowanych dostarczaniem gazu do Polski. Według Komisji nasze przepisy zmuszają zachodnie firmy np. do głowienia się, jak dostarczać gaz do magazynów w Polsce.

Jest jednak zaskakujące, że Bruksela tak stanowczo zażądała zmiany tych przepisów właśnie teraz, bo KE wzięła je pod lupę już pod koniec listopada 2007 r., zaraz po objęciu władzy przez rząd PO-PSL. W odpowiedzi na zastrzeżenia Brukseli równo przed rokiem Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo - jedyny właściciel magazynów gazu w Polsce - zaoferowało konkurencji w otwartym postępowaniu możliwość przechowywania gazu w swoich magazynach.

O dziwo, na ofertę PGNiG nie odpowiedział żaden potencjalny importer gazu z UE! Nie zgłosiła się nawet węgierska firma Emfesz należąca do Dmytro Firtasza - ukraińskiego partnera Gazpromu. Od 2006 r. Emfesz usilnie zabiegał o kontrakty na dostarczanie gazu do Polski. Gdy firmie Firtasza nie udało się to, bo PGNiG nie dopuściło jej do swoich magazynów, Emfesz zaskarżył polskie przepisy do KE. Emfesz skarżył się na PGNiG także w URE. Ale gdy węgierska firma nie odpowiedziała przed rokiem na ofertę gromadzenia gazu w magazynach PGNiG, prezes URE umorzył postępowanie w tej sprawie i Emfesz nie zakwestionował tej decyzji.

Przez lata Emfesz zapowiadał też budowę własnych magazynów gazu w Polsce, aby wypełnić nasze przepisy o obowiązkowych zapasach. Ale tych zapowiedzi nie spełnił. Inne firmy z UE też nie zainwestowały w budowę magazynów w Polsce.

Można by uznać, że przetarg sprzed roku pokazał, że wbrew obawom KE nasze przepisy nie dyskryminują konkurencji z UE. Natomiast Urząd Regulacji Energetyki jego wyniki tłumaczy kryzysem (który ograniczył popyt na gaz i zaburzył prognozy zużycia gazu), a także tym, że potencjalni importerzy gazu nie mieli fizycznej możliwości dostarczenia go do Polski.

Zgłaszane teraz przez KE zastrzeżenia wobec naszych przepisów są zaskakujące także dlatego, że w czerwcu Bruksela zgodziła się na dofinansowanie z funduszy UE rozbudowy magazynów gazu PGNiG - pod warunkiem, że będzie z nich mogła korzystać także konkurencja. Większość tych nowych magazynów gazu będzie gotowa już pod koniec przyszłego roku. I najpóźniej od 2012 r. potencjalni importerzy gazu z UE nie powinni mieć żadnych problemów ze spełnieniem wymogu tworzenia obowiązkowych zapasów. Faktycznie może się to stać wcześniej, bo Ministerstwo Gospodarki szykuje przepisy pozwalające importerom gazu na przechowywanie obowiązkowych zapasów surowca także w innych państwach UE, poza Polską.

Jamalska blokada

Inaczej rzecz się ma z gazociągiem jamalskim. Rzeczywiście, umowy PGNiG z Gazpromem od 1994 r. zapewniają rosyjskiemu koncernowi monopol na korzystanie z tej tranzytowej rury. Jednak Bruksela formalnie wzięła pod lupę monopol Gazpromu dopiero pod koniec czerwca. I zaskakujące, że w jasny sposób zarzut w tej sprawie wobec polskich władze KE sformułowała dopiero teraz.

KE domaga się też, by nasz rząd wprowadził przepisy umożliwiające wykorzystanie jamalskiej rury także do dostaw gazu z Niemiec do Polski, czyli o wprowadzenie tzw. rewersu. I nie chodzi wcale o to, by umożliwić fizyczne dostawy gazu jamalską rurą z Niemiec do Polski.

Bartłomiej Gurba z Dyrektoriatu ds. Energii KE sprecyzował "Gazecie", że chodzi o "wirtualny rewers". Czyli o przepisy, które umożliwiłyby firmie handlującej gazem zamówienie "wirtualnego" transportu gazu jamalską rurą z Niemiec np. do punktu odbioru we Włocławku albo Lwówku. Tu tę wirtualną partię gazu importer mógłby zamienić w ramach tzw. transakcji wymiany (swap) na gaz faktycznie dostarczony z Rosji do Włocławka.

W uproszczeniu, KE żąda od naszych władz, aby wprowadziły przepisy, które pozwolą importerom kierować na nasz rynek gaz transportowany za pośrednictwem jamalskiej rury. W ten sposób będzie można błyskawicznie zwiększyć import gazu do Polski. I nie będzie się mogła powtórzyć sytuacja z zeszłego roku, gdy PGNiG skarżyło się, że nie mogło uzupełnić niedoborów gazu, odkupując surowiec od zachodnich klientów Gazpromu, bo rosyjski koncern ma monopol na wykorzystanie gazociągu jamalskiego.

Rząd może spełnić żądania Brukseli. Ale będzie to dla niego kłopotliwe, bo w lutym zaakceptował nową umowę gazową z Rosją, wynegocjowaną przez wicepremiera Waldemara Pawlaka. A ta niepodpisana dotąd umowa przewiduje, że Gazprom zachowa monopol na korzystanie z rurociągu jamalskiego aż do 2045 r.

Ministerstwo Gospodarki ogranicza się do informacji o zarzutach KE, nie komentując ich. Co będzie dalej? Możliwe są dwa scenariusze.

Nasze władze spełnią jednocześnie oba żądania KE: zniosą wymóg przechowywania przez importerów obowiązkowych zapasów gazu w Polsce oraz wprowadzą przepisy umożliwiające importerom z UE dostawy gazu na polski rynek za pośrednictwem jamalskiej rury. Otworzy to polski rynek gazu dla konkurencji z UE i zmniejszy naszą bezpośrednią zależność od Gazpromu - jednak kosztem większego importu gazu z Rosji.

Według drugiego scenariusza rząd szybko spełni jedno z żądań Brukseli, pozwalając importerom przechowywać obowiązkowe zapasy gazu poza Polską. Jednocześnie jednak utrzyma monopol Gazpromu, wprowadzając pozorne tylko zmiany w zarządzaniu gazociągiem jamalskim. I Bruksela to zaakceptuje.

Takie rozwiązanie oznaczałoby zwiększenie naszej zależności od Gazpromu. Rosyjski koncern mógłby wykorzystać brak ograniczeń w imporcie gazu do Polski, by za pośrednictwem dostaw z jamalskiej rury ułatwić wybranym partnerom z Zachodu działalność na polskim rynku. Z takich preferencyjnych dostaw mogłyby też korzystać spółki Gazpromu z innych państwach UE.

W ten sposób Gazprom kreowałby konkurencję na polskim rynku i mógłby to wykorzystać jako straszak do pełnego podporządkowania sobie PGNiG, już teraz mocno zależnego od rosyjskiego koncernu.

Jesienią przekonamy się, czy ultimatum KE wniesie powiew liberalizacji na polski rynek gazu, czy - przeciwnie - jeszcze bardziej uzależni nas od rosyjskiego monopolisty gazowego.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    32 głosy