Te wstępne dane Związku Banków Polskich (ZBP) są o przeszło jedną trzecią lepsze niż w poprzednich trzech miesiącach. Wówczas banki udzieliły 47,6 tys. kredytów hipotecznych o łącznej wartości 9,5 mld zł. W drugim kwartale Polacy zadłużyli się o kolejne 13,8 mld zł. A wygląda na to, że pieniądze popłyną na rynek mieszkaniowy jeszcze szerszym strumieniem. Jak wykazały ostatnie badania firmy Pentor Research International i ZBP, trzech na czterech ankietowanych bankowców spodziewa się dalszego wzrostu rynku kredytów hipotecznych. W ZBP martwią się jednak, że w czerwcu zmalała skłonność Polaków do oszczędzania. Prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz przyznaje, że palącym problemem staje się brak długoterminowego kapitału.
Związek postuluje więc, by rząd w przygotowywanej strategii mieszkaniowej zaproponował m.in. reaktywowanie budowlanych kas oszczędnościowych wzorowanych na niemieckich Bausparkassen. Zachętą dla oszczędzających miałaby być płacona premia z
budżetu.
Ponadto bankom bardzo zależy na tym, by nie tylko specjalistyczne banki hipoteczne, ale także uniwersalne mogły emitować papiery wartościowe zwane listami zastawnymi. Sprzedając je, np. funduszom ubezpieczeniowym i emerytalnym, banki dostałyby zastrzyk gotówki na kolejne kredyty. Dodajmy, że zabezpieczeniem listów zastawnych są wierzytelności powstałe z tytułu udzielonych przez bank kredytów zabezpieczonych hipoteką.
Dlaczego banki stawiają na kredyty hipoteczne? - Bo wciąż należą one do najlepiej spłacanych - odpowiada analityk Gold Finance Halina Kochalska. - I oby tak było dalej - potwierdza prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz.
Kochalska zauważa, że klientom spłacającym
kredyty mieszkaniowe w rzetelności nie dorównują ani firmy, ani osoby spłacające dużo niższe raty kredytów konsumpcyjnych. Gdy na koniec maja odsetek złych kredytów w portfelu
kredytów mieszkaniowych sięgał jedynie 1,6 proc., w kredytach dla przedsiębiorstw było to 12,2 proc., a w przypadku konsumpcyjnych - prawie dziesięć razy więcej (15,7 proc.).
W ciągu pięciu miesięcy tego roku odsetek kredytów mieszkaniowych niespłacanych na czas lub w ogóle niespłacanych wzrósł jednak o 0,1 pkt. proc.
Mimo to - jak się dowiedzieliśmy w Banku Gospodarstwa Krajowego - tylko niespełna 1,2 tys. osób skorzystało z obowiązującej od roku ustawy, która gwarantuje bezrobotnym kredytobiorcom hipotecznym pomoc państwa. To zaledwie 0,08 proc. z ok. 1,5 mln gospodarstw domowych spłacających taki kredyt. A przypomnijmy, że kiedy wybuchł kryzys finansowy, rząd obawiał się, że pomocy może potrzebować nawet 45 tys. kredytobiorców. Dlatego przygotował specjalną ustawę o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych udzielonych osobom, które utraciły pracę. Wydatki z tego tytułu miały sięgać 0,5 mld zł, a przekroczyły nieznacznie... 5 mln zł. Powiatowe urzędy
pracy dopłacały bezrobotnym kredytobiorcom średnio po 760 zł miesięcznie. O tego typu zwrotną dopłatę można ubiegać się jeszcze przez niespełna pół roku.
Kto może liczyć na pomoc państwa w spłacie
kredytu mieszkaniowego w przypadku utraty pracy? Ile wynosi dopłata? - czytaj w "Gazecie Dom"