Biznes Ludzie Pieniądze

Chronić emerytów przed komornikiem? Nie tędy droga!

Maciej Samcik
21.07.2010 , aktualizacja: 21.07.2010 09:06
A A A Drukuj
We wtorek ?Gazeta Wyborcza? ujawniła, że posłowie przygotowują ustawę, która ma ograniczyć możliwość zajmowania emerytur i rent przez komorników. Na pierwszy rzut oka pomysł jest trafiony w dziesiątkę. Liczba starszych osób, które nie spłacają na czas kredytów i którym komornicy wchodzą na emeryturę, rośnie lawinowo. Np. oddział ZUS w Bydgoszczy zanotował w pierwszym kwartale tego roku prawie 3,2 tys. zajęć komorniczych, podczas gdy w zeszłym roku było to ledwie 500 wniosków!
Maciej Samcik
Maciej Samcik
Emeryci masowo wpadają w tarapaty, bo są dla banków łatwym celem. Przeciętny senior - choć oczywiście są chlubne wyjątki! - słabo orientuje się w sprawach finansowych. Wychodzi z założenia: "skoro bank daje pieniądze, to widać wyliczył, że stać mnie, by pożyczkę spłacić". Bywa, że emeryci poddają się presji rodziny i biorą kredyty na DVD dla córki albo samochód dla syna. A niektóre banki wręcz perfidnie nastawiły się na nęcenie starszych klientów. Pamiętacie reklamy jednego z banków z legendarną spikerką Krystyną Loską na tle urlopowych pejzaży?

Nic dziwnego, że posłowie chcą pomóc seniorom. Dziś egzekucji nie podlega połowa najniższej emerytury (ok. 353 zł). Wszystko ponad tę kwotę może zabrać komornik. Posłowie PiS chcą zwiększyć sumę wolną od jego zakusów do wysokości najniższej emerytury (ok. 706 zł). Ci z PO też mówią, że trzeba podwyższyć chronioną kwotę, ale nie zdradzają o ile.

Uważam, że to zły pomysł. Nie dlatego, że bankowcy to chodzące niewiniątka. Nie dalej jak tydzień temu sam rozmawiałem przez telefon z emerytką, której wciśnięto w banku kredyt gotówkowy, a przy okazji - już wbrew jej woli - wysoko oprocentowaną kartę kredytową. Emerytka migiem wpadła w pułapkę karcianych odsetek, bank poszedł po pieniądze do sądu i po trzech miesiącach na emeryturze starszej pani pasł się komornik. Takich przypadków bankowego naciągactwa są zapewne setki i tysiące. Ale nie uzasadniają one tak radykalnych zmian prawa.

Po pierwsze, dlaczego świadczenia emerytów miałyby być chronione lepiej niż pozostałych obywateli? Dlaczego nie ograniczyć wysokości zajęć komorniczych pensji nauczycieli lub pielęgniarek? Albo w ogóle wyłączyć spod zakusów komorników najniższej krajowej pensji? Nie podoba mi się pomysł preferowania jednej grupy społecznej. W dodatku, jak mówią statystyki, wcale nie najbiedniejszej. No i co na to konstytucja?

Po drugie, nie przemawia do mnie teza, że banki łapią seniorów w pułapki, bo wiedzą, że ich świadczenia najłatwiej zająć, gdy przestaną spłacać kredyt. To prawda, ale tak samo łatwo bankowi jest wejść na pensję nauczycielki albo na wypłatę profesora. Finansiści mają w garści tzw. Bankowy Tytuł Egzekucyjny, na którego wykorzystanie musi się zgodzić każdy kredytobiorca, podpisując umowę o pożyczkę. Na podstawie BTE sąd rozpatruje roszczenie banku w ramach tzw. szybkiej ścieżki, często nawet bez obecności dłużnika. Ale tak działa BTE w stosunku do każdego klienta banku, nie tylko emeryta!

Po trzecie i najważniejsze: podwyższenie kwoty chronionej przed egzekucją komorniczą nie uczyni emerytów mniej naiwnymi ani bardziej ostrożnymi. Przeciwnie, będą zadłużali się jeszcze chętniej, wiedząc, że bank niewiele im może zrobić. A banki? Owszem, może trochę ograniczą apetyty na łowienie emerytów, ale - w odróżnianiu od posłów - wcale nie byłbym pewny, że zaczną masowo odsyłać starszych ludzi z kwitkiem. Bardziej prawdopodobne, że po prostu... podwyższą im ceny pożyczek.

Można to zrobić bardzo łatwo - wprowadzając dodatkowe ubezpieczenia niewchodzące w limit oprocentowania kredytu narzucany przez ustawę antylichwiarską. Już dziś dostaję listy od emerytów, którzy pożyczając 10 tys. zł, płacą dodatkowo 1,5-2 tys. zł składki ubezpieczeniowej, która zabezpiecza bank na wypadek śmierci klienta. Teraz emeryt zapłaci 3 tys. zł. Drakońskie ubezpieczenie będą podsuwane także rozsądnym seniorom, którzy nie zadłużają się ponad miarę. To oni zapłacą bankom haracz za ochronę tych emerytów, którym brakuje wyobraźni. A jak nie będą chcieli płacić, to zostaną odcięci od kredytu. Czy to sprawiedliwe?

I jeszcze jedno: prawo spadkowe. Dziś banki chętnie udzielają kredytów emerytom także dlatego, że doskonale wiedzą, iż po śmierci starszych osób ich długi przejmie rodzina, razem ze spadkiem. Dopóki długi podlegają dziedziczeniu, emeryt będzie dla banku zawsze relatywnie "bezpiecznym" klientem. I ustawa ograniczająca zakusy komorników tego nie zmieni.

Jeśli posłowie naprawdę chcą pomóc osobom nadmiernie zadłużonym - i to wszystkim, nie tylko emerytom! - to powinni raczej zabrać się do poprawiania nadmiernie restrykcyjnej ustawy o upadłości konsumenckiej. Dziś prywatne bankructwo jest w Polsce praktycznie niedostępne dla konsumentów - nigdzie w Europie nie jest tak trudno je ogłosić jak u nas. Wystarczyłoby nieco odkręcić zadłużonym osobom śrubę i pozwolić im na dogadywanie z bankami warunków spłaty kredytu pod kuratelą sądu, by komornicy mieli mniej pracy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy