Brytyjska grupa, do której należą tak znane także w Polsce marki, jak: Airwick, Calgon, Cillit, Vanish, Dosia i Bryza, zapłacił za każdą akcję SSL 11,71 funta, o 33 proc. więcej niż na wtorkowym zamknięciu sesji. Na transakcję pozytywnie zareagowały rynki, a cena akcji SSL skoczyła prawie o tyle samo, a akcje Reckitt zwyżkowały o 4,3 proc.
Prezes Reckitta Bart Brecht przyznał, że przejęcie tak dużych marek jak Durex i Scholl zwiększy znacząco przychody firmy w sektorze ochrony zdrowia i higieny osobistej. Do końca roku mają on wzrosnąć o 36 proc., do poziomu 2,8 mld funtów.
Durex to największa i najbardziej rozpoznawalna marka prezerwatyw na świecie, liderem rynku jest także Scholl - producent butów i kosmetyków do ochrony stóp, najbardziej znany z produkcji wkładek. Analitycy wskazują, że choć cena za SSL jest dość wysoka, dla Reckitt to dobra transakcja, ponieważ wskazane branże należą do najszybciej rozwijających się wśród produktów FMCG, a poza tym dzięki temu przejęciu firma będzie mogła wykonać zapowiadane przez nią wcześniej działania oszczędnościowe.
W ubiegłym roku fiskalnym zakończonym na koniec marca SSL zanotował 115,3 mln funtów zysku.
O przejęciu producenta prezerwatyw przez Reckitta mówiło się już od 2003 roku, jednak obie strony nie były w stanie się porozumieć. Kupnem SSL były też zainteresowane inne duże koncerny, m.in. francuski L'Oreal.