Średnia kwota zaległości pracodawców wobec pracowników to 1514 zł. W poszczególnych branżach kwoty te są znacznie wyższe. W "informacji i komunikacji", czyli m.in. działalności wydawniczej, produkcji filmów, pracodawcy są winni każdemu z pracowników aż po blisko 6 tys. zł. W przetwórstwie przemysłowym - 4,5 tys. zł, branży edukacyjnej - 3,9 tys. zł, a w budownictwie - 2 tys. zł.
Tę ostatnią branżę problem niewypłacania wynagrodzeń dotyka w szczególny sposób. Jak opowiada główny inspektor
pracy Tadeusz Zając, zwłaszcza małe firmy przerzucają na pracowników ryzyko prowadzenia działalności. Nie wypłacają wynagrodzeń, tłumacząc się tym, że nie zapłacił im ktoś inny.
- Tolerancji na pewno nie będzie. Będziemy systematycznie zaostrzali naszą działalność, kontrolując ten obszar - zapowiedział Zając.
Zaległości pracodawców najbardziej wzrosły w województwach: lubelskim, opolskim, małopolskim i pomorskim. Niższe niż przed rokiem są w województwach podkarpackim, lubuskim i śląskim.
Liczba pracodawców naruszających przepisy dotyczące wypłat świadczeń wzrosła z 9,2 tys. do 9,8 tys. W pierwszym półroczu
inspektorzy pracy przeprowadzili 50,5 tys. kontroli. Nałożyli 11,5 tys. mandatów i skierowali 2,4 tys. wniosków do sądu o ukaranie pracodawców.
- Sąd może orzec karę do 30 tys. zł, a średnia kara orzekana przez sądy w pierwszym półroczu wyniosła 1977 zł - mówi Zając.