Jeszcze w 2008 r. za granicę wyjechało 7,6 mln Polaków (nie licząc tych, którzy pojechali do pracy). W ubiegłym kryzysowym roku wyjechało już tylko 6,3 mln Polaków.
W tym roku - według wstępnych prognoz Instytutu Turystyki - będzie podobnie. Liczba wyjazdów zagranicznych będzie mniej więcej taka, jak w zeszłym roku, czyli 6,3 mln. I tak wakacje pod gruszą wygrają z odpoczynkiem pod palmą.
Większość Polaków... nie pojedzie nigdzie. Według Instytutu Turystyki wciąż tylko około 40 proc. z nas wypoczywa poza domem. Pozostali wolą działkę lub własną kanapę.
Seria niefortunnych zdarzeń - Pierwsze trzy miesiące tego roku były dla nas bardzo dobre. Więcej klientów niż w poprzednim roku zakupiło wakacje z wyprzedzeniem. Niestety, po wydarzeniach na przełomie kwietnia i maja - katastrofie smoleńskiej, pyle wulkanicznym, protestach w Grecji i powodzi w kraju - ruch na chwilę zamarł - opowiada Magda Plutecka-Dydoń z biura Neckermann
Polska.
Wyjazdom nie sprzyja też słaby złoty. - Kurs do euro i dolara jest wprawdzie korzystniejszy niż rok temu, ale nie tak dobry jak był jeszcze dwa czy trzy lata temu - mówi Krzysztof Łopaciński, prezes Instytutu Turystyki. Kurs złotego decyduje nie tylko o cenach wycieczek czy marżach biur podróży, które w euro i dolarach płacą m.in. za hotele czy przeloty. Im złoty słabszy, tym droższe będą na miejscu lody dla dzieci czy rejs po Nilu.
Biura podróży narzekają Organizatorzy wycieczek zagranicznych nie śpieszą się z ocenami, ale przyznają, że ten rok nie zwiastuje fajerwerków.
Triada obserwuje mniejsze zainteresowanie wyjazdami niż w 2009 r. - Z szacunków współpracujących z firmą agencji wynika, że w tym roku cały rynek turystyki zagranicznej może się skurczyć o około 15 proc. - mówi Piotr Zawistowski, prezes zarządu Triady.
Ale nie wszyscy są takimi pesymistami. Biuro Alfa Star szacuje, że sprzedaż będzie mniej więcej na tym samym poziomie co w 2009 r. Neckermann Polska planuje zakończyć ten z rok z wyższą liczbą klientów niż w 2009 r., gdy zorganizował wypoczynek dla 152 tys. osób. W ostatnich tygodniach nastąpił wyraźny wzrost zainteresowania wyjazdami. Magda Plutecka-Dydoń dodaje, że dotychczas klienci wcale nie celowali w najtańsze wyjazdy, tylko kupowali wycieczki z katalogu.
W dodatku o ponad 100 proc. wzrosła sprzedaż wycieczek egzotycznych na kierunki dalsze, tj.
Wenezuela,
Dominikana, Meksyk, Kenia.
Grzegorz Baszczyński, prezes Rainbow Tours, podaje, że w przypadku tego biura za tegoroczny wypoczynek średnio Polacy płacą ok. 2-3 tys. zł. To ok. 8 proc. więcej niż w 2009 r. Najczęściej wybierają wyjazdy tygodniowe. Najbardziej przy tym popularne są wycieczki objazdowe. Część osób wykupuje dodatkowo pobyt po takiej wycieczce.
Zdecyduje pogoda i impuls Krzysztof Łopaciński mówi, że pogoda zachęca do odpoczynku w kraju. O tym, że to właśnie pogoda będzie miała decydujący wpływ, jest przekonany Artur Altman, rzecznik biura podróży Alfa Star. - W Polsce wiele osób nie planuje wczasów, a decyzje podejmuje na zasadzie impulsu - mówi Altman i opowiada, że osoby zamożniejsze są nastawione na to, że raz w roku muszą odpocząć za granicą, i one wyjadą. Ale rozstrzygająca dla biur podróży będzie mniej zamożna grupa klientów. Stać ich na wyjazd, chcą wypocząć, ale nie śpieszą się z decyzją. - Jak będzie deszczowo, uciekną za granicę, jak będzie dobra pogoda, zostaną w kraju - mówi Altman.
A jak wyjaśnia Łopaciński, część osób już się przekonała, że w Polsce baza turystyczna jest coraz lepsza i jest gdzie wypoczywać. - Jeśli tylko jest dobra pogoda, nie ma powodu, żeby jechać gdzieś daleko - stwierdza. Tym bardziej że wycieczki zagraniczne tylko na pierwszy rzut oka wydają się tańsze od krajowych. - Biura podróży oferują zazwyczaj przelot, nocleg i minimum wyżywienia. Do tego dochodzą napoje, lody, atrakcje dla dzieci, wycieczki czy pamiątki. I Polak wydaje na wczasy ponaddwukrotnie więcej niż w kraju - mówi Łopaciński.
Młodzież też nie naciąga rodziców na wyjazdy zagraniczne, bo w kraju ma do wyboru dziesiątki różnych festiwali i imprez. Open'er, Jarocin czy Przystanek Woodstock gromadzą dziesiątki, a nawet setki tysięcy osób.
Dlatego zdaniem Łopacińskiego w tym sezonie
Sopot czy
Zakopane będą przeżywać oblężenie. Polacy bowiem rzadko wybierają miejsca odludne. - Dlatego że wolą wypoczywać z dziećmi. A z nimi zawsze lepiej pojechać tam, gdzie są atrakcje, nawet gdy pada - mówi Łopaciński i tłumaczy, że Polacy wolą zwiedzać zamek nie w zwykły dzień, ale kiedy odbywają się tam walka rycerska albo koncert.
Hotelarze przyciągają cenami Rodacy wypoczywają w kraju to dobra wiadomość dla hotelarzy. Jednak ci są na razie bardzo ostrożni. Katarzyna Gronek z Orbis uważa, że jest za wcześnie na ocenę tego sezonu.
- Mamy nadzieję, że będzie udany. Nasz optymizm bierze się z zaistnienia kilku czynników mających wpływ na decyzje urlopowe rodaków, takich jak m.in. utrzymująca się dobra pogoda, wysoka cena walut - euro i dolara - mówi Gronek.
Zdaniem Krzysztofa Wojtkiewicza, szefa Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego, hotelarze wciąż odczuwają mniejsze niż kiedyś obłożenie. Lepsza sytuacja jest w dużych miastach. - Poza tym hotele bardzo zabiegają o gości. Zapotrzebowanie na usługi hotelarskie jest mniejsze, ceny są niższe, co uderza w przychody hoteli - mówi Wojtkiewicz.
Jak podaje IT, w Polsce rośnie grono klientów, którzy więcej wydają na wakacje, chcą wypoczywać w lepszych warunkach. Dlatego rośnie liczba klientów w hotelach wyższej kategorii. Poza tym, co ważne dla hotelarzy, rośnie zainteresowanie cudzoziemców naszym krajem. IT szacuje wzrost na 5-6 proc. (w ubiegłym roku do Polski przyjechało 11,9 mln cudzoziemców). A to właśnie goście z zagranicy szukają droższych hoteli i więcej wydają.