Bój o nadzór nad systemem spółdzielczych kas, które zrzeszają już ponad dwa miliony członków i mają w sumie więcej placówek niż PKO BP, trwa od kilku lat.
SKOK-i, choć zostały powołane jako lokalne organizacje samopomocowe, które miały działać przy parafiach, zakładach
pracy i na osiedlach, obecnie coraz częściej przypominają banki. Największy na rynku SKOK Stefczyka obsługuje kilkaset tysięcy ludzi w całej Polsce.
Kasy nie podlegają jednak tak ścisłemu nadzorowi jak banki. Ich sytuacja finansowa nie jest kontrolowana przez Komisję Nadzoru Finansowego, a depozyty członków (ponad 13 mld zł) nie są objęte ochroną
Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Niedawno "Gazeta" ujawniła wyniki kontroli, jaką w SKOK-ach przeprowadził urząd skarbowy. W raporcie zarzucono kasom, że w 2008 r. zaniżały rezerwy na złe kredyty i miały zaległości we wpłatach do funduszy zapewniających bezpieczeństwo depozytów klientów.
Posłowie już w poprzedniej kadencji chcieli na nowo uregulować działalności SKOK-ów, poddając je nadzorowi bankowemu. Prace szły jednak jak po grudzie, wciąż były ważniejsze sprawy do załatwienia. Nową ustawę udało się przegłosować dopiero we wrześniu zeszłego roku (przeciw był tylko PiS). Jednak prezydent Lech Kaczyński nie podpisał ustawy, lecz skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, argumentując, że narusza prawa nabyte podmiotów systemu SKOK i zawiera zapisy niezgodne z konstytucją.
Ustawa o SKOK-ach w rękach Komorowskiego Trybunał do dziś nie rozpatrzył wniosku prezydenckiego, ale nie wiadomo, czy w ogóle będzie się musiał nim zajmować. Jak dowiaduje się "Gazeta", posłowie Platformy Obywatelskiej mają nowy pomysł: - Rozważam, by wystąpić do prezydenta z prośbą o wycofanie z Trybunału ustawy o SKOK-ach. Według mnie jest ona zgodna z konstytucją i nie ma podstaw do jej blokowania - tłumaczy Sławomir Neumann, wpływowy poseł Platformy i jeden z jej głównych ekspertów gospodarczych.
Pomysł, który kiełkuje w głowach polityków PO, musi jeszcze poczekać na realizację, bo nowy prezydent Bronisław Komorowski nie został jeszcze nawet zaprzysiężony. Nie wiadomo więc, jak zapatruje się na koncepcję wycofania ustawy o SKOK-ach z Trybunału. Z jednej strony byłoby to logiczne, bo sam głosował w Sejmie za jej uchwaleniem, a z drugiej - nie musi słuchać posłów PO, bo złożył partyjny mandat.
Gdyby prezydent wycofał ustawę z Trybunału Konstytucyjnego i ją podpisał, weszłaby w życie już za trzy miesiące. Wówczas pełnię władzy nad SKOK-ami straci Kasa Krajowa. Dziś "krajówka" jest jednocześnie organizacją skupiającą wszystkie SKOK-i i je nadzorującą. Prezesem Kasy Krajowej jest trójmiejski biznesmen Grzegorz Bierecki, niegdyś działacz "Solidarności". Pośrednio (poprzez fundację, w której jest szefem) kontroluje on 75,01 proc. udziałów w Kasie Krajowej, łącząc funkcje właściciela, prezesa i nadzorcy całego systemu.
I właśnie zmiana tej niezdrowej sytuacji była głównym celem posłów, którzy pisali nową ustawę. Kasa Krajowa straci większość swoich uprawnień. Zaś Grzegorz Bierecki nie będzie mógł już pośrednio jej kontrolować. Udziały w "centrali" będą mogły mieć już tylko same SKOK-i - każdy po jednym głosie. To oznacza również osłabienie największego SKOK-u Stefczyka, który uchodzi za faworyta Biereckiego. To głównie SKOK Stefczyka i nowo utworzona marka Kasy Stefczyka są promowane w mediach o. Tadeusza Rydzyka.
Kasa (Krajowa) w drodze do Luksemburga Kasa Krajowa nie chce komentować naszych ustaleń: - Nic nam nie wiadomo o planach prezydenta RP dotyczących wycofania z Trybunału Konstytucyjnego ustawy o SKOK-ach. Jednocześnie informuję, że z opinii konstytucjonalistów wynika, iż taka decyzja naruszałaby konstytucję Rzeczypospolitej, na której straży zobowiązany jest stać prezydent - powiedział nam Andrzej Dunajski, rzecznik Kasy Krajowej.
Wiele wskazuje na to, że Bierecki i jego współpracownicy przygotowują się do nowych warunków funkcjonowania w systemie SKOK. Już pod koniec 2007 r., tuż przed wygranymi przez PO wyborami parlamentarnymi, powołali w Luksemburgu spółkę SKOK Holding, której kapitał jest systematycznie podnoszony, a większość udziałów kontroluje Kasa Krajowa. Po co systemowi SKOK szczycącemu się narodowym charakterem spółka w Luksemburgu i w jakim celu jest tam transferowany kapitał? Na to pytanie rzecznik Dunajski odmawia odpowiedzi, tłumacząc, że osoby odpowiedzialne za tę transakcję są na urlopach.