Wczoraj Sejm zaczął prace nad projektem ustawy o VAT. Czekał na rozpatrzenie wyjątkowo długo, bo rząd przesłał go już w marcu.
Największe emocje budzi w nim właśnie kwestia szkół językowych. Przy okazji technicznych zmian w tzw. klasyfikacji towarów i usług zmieniona zostanie stawka VAT na
kursy językowe. Dotychczas były z VAT zwolnione, po 1 stycznia 2011 r. będą obłożone 22-proc. VAT. Pomysł wywołał burzliwe protesty, bo szkoły będą musiały w trakcie kursów podwyższyć ceny o 22 proc. W dodatku w przeciwieństwie np. do szkół jazdy, które mogą sobie odliczyć np. VAT za
samochód,
szkoły językowe niewiele będą mogły odliczyć od podatku - najwyżej VAT od czynszu za lokal.
Resort finansów poszedł w końcu na jedno ustępstwo - zwolnione z VAT będą szkoły, które uzyskają akredytację kuratorium oświaty. Ale szkoły językowe uważają, że to nie rozwiązuje problemu. - Akredytacją objęte jest tylko kilkadziesiąt z tysięcy szkół językowych w Polsce. Nie ma raczej szans, aby kuratoria oświaty dały radę przeprowadzić w przyszłym roku akredytację nawet części placówek. Trwa to minimum dwa miesiące dla jednego podmiotu, każde kuratorium przeprowadzało rocznie najwyżej kilka akredytacji - mówi Marek Łoś, właściciel sieci szkół językowych Moose.
Jego zdaniem w mniejszych miastach, gdzie nie ma wydziałów filologicznych i odpowiednio wykwalifikowanych lektorów, żadna
szkoła nie będzie mogła dostać akredytacji, ponieważ nie spełni wymogów. - 10 proc. najbogatszych szkół językowych w Polsce w dużych miastach załapie się na zwolnienie na część kursów, a pozostała część zostanie obłożona podatkiem VAT - przewiduje Łoś. W dodatku nauczyciele, którzy samodzielnie uczą języków, będą z VAT zwolnieni, więc tańsi, co jeszcze bardziej zniechęci kursantów do szkół.
Resort finansów tłumaczy, że ustawa dostosowuje nasze prawo do unijnego. Unijna dyrektywa o VAT mówi, że usługi edukacyjne mogą być z tego podatku zwolnione, o ile mają związek z publicznym systemem oświaty. Ale to od każdego kraju zależy, jak definiuje publiczny system oświaty. W dodatku Komisja Europejska wcale nie domagała się od Polski zmian w opodatkowaniu kursów.
- W sprawie szkół językowych mamy stanowisko inne niż rząd - mówi "Gazecie" szef sejmowej komisji finansów Paweł Arndt. - Będziemy o tym rozmawiać i w klubie, i w komisji finansów. Dodaje, że do komisji przyszło sporo pism z protestami przeciw obłożeniu kursów językowych podatkiem VAT.
W Polsce działa kilka tysięcy szkół językowych, w samej
Warszawie jest ich około tysiąca. Obce języki zgłębia w nich co roku kilkaset tysięcy ludzi. Szkoły boją się, że VAT i w ślad za nim podwyżka cen spowodują, że spora część z nich zrezygnuje z nauki.