Jeszcze cztery dni temu resort gospodarki napisał w komunikacie, że popiera postulaty przedsiębiorców zgromadzonych na Facebooku. "Minister gospodarki Waldemar Pawlak poparł postulat przedsiębiorców o dopuszczenie do obrotu gospodarczego faktur VAT drukowanych po otrzymaniu drogą elektroniczną, niebędących e-fakturą z podpisem elektronicznym. Posługiwanie się fakturami sporządzanymi i przesyłanymi drogą elektroniczną oraz ich drukowanie przez obie strony transakcji przyspiesza obrót gospodarczy i pozwala firmom na oszczędności". Pawlak wysłał do Ministerstwa Finansów list w tej sprawie.
Resort finansów chce jednak iść znacznie dalej - faktur z e-maili wcale nie trzeba byłoby drukować, wystarczyłoby je trzymać na twardym dysku albo na płycie CD. Dzięki temu przedsiębiorcy oszczędziliby nie tylko na kopertach i znaczkach, ale także na papierze. Nie musieliby wydawać także pieniędzy na bezpieczny e-podpis, który dziś jest wymagany przy e-mailowych fakturach. To jednak wcale nie podoba się Ministerstwu Gospodarki.
"Gazeta" poznała odpowiedź tego resortu na interpelację wrocławskiego posła PO Michała Jarosa. Pytał on, jaki sens ma utrzymywanie wymogu bezpiecznego e-podpisu.
Ministerstwo odpowiedziało, że bezpieczny e-podpis jest stosowany w wielu krajach. "Jego pochopne wykreślenie może skutkować usunięciem tej formy faktur" - czytamy. Z pisma wynika, że zniknięcie faktur z e-podpisem wyraźnie zmartwiłoby resort. "Zastępowanie podpisów kwalifikowanych przez inne tańsze, ale w mniejszym stopniu standaryzowane i wiarygodne nie wydaje się prawidłowym rozwiązaniem".
Pismo ma datę 19 lipca 2010 r., już po przyjęciu zmian w unijnej dyrektywie, która całkowicie dopuszcza wysyłanie faktur zwykłym e-mailem. Czy takie będzie ostateczne stanowisko? - Tego nie wiemy, musimy poczekać na projekt rozporządzenia z MF - mówi nam biuro prasowe resortu gospodarki.
W Polsce działa pięć firm, które oferują bezpieczny e-podpis. Największą z nich jest Krajowa Izba Rozliczeniowa. - Resort finansów sam decyduje, czy łatwiej mu będzie kontrolować faktury elektroniczne z e-podpisem, czy bez. My przeciwko takiej decyzji nie zamierzamy występować - mówi Elżbieta Włodarczyk z KIR. Ale zastrzega: - Żadne narzędzie nie daje takiego
poziomu bezpieczeństwa jak podpis elektroniczny z kwalifikowanym certyfikatem. Wiele firm poza podpisywaniem faktur podpisem elektronicznym, zgodnie z rozporządzeniem, czasem decyduje się je dodatkowo oznakować po to, aby zapewnić im stuprocentową wiarygodność.
W KIR e-podpisy ma ok. 100 tys. klientów. Ich największy przypływ wywołało rozporządzenie, które zmusiło firmy zatrudniające więcej niż pięć osób do rozliczeń z ZUS z użyciem bezpiecznego e-podpisu. Krytycy wskazywali jednak, że
Polska zastosowała przepisy skrajnie dla firm nieprzyjazne. - To tak, jakby papierową fakturę przedsiębiorcy musieli potwierdzać u notariusza - mówił nam Paweł Krawczyk, właściciel portalu IPSec.pl zajmującego się doradztwem i szkoleniami w zakresie podpisu elektronicznego. - Firmy przesyłają sobie
zamówienia warte tysiące złotych e-mailem albo faksem, wychodząc z założenia, że choć wiąże się z tym pewne ryzyko, to tak jest i taniej, i wygodniej.
Na liberalizacji przepisów na pewno straci też Poczta Polska. W grę wchodzi od 170 do 200 mln zł.