Testy miały pokazać, jak poradzą sobie banki w przypadku pogorszenia się koniunktury na rynku. W tym celu Komitet Europejskich Nadzorców Bankowych wymyślił kilka czarnych scenariuszy, które mogą w ciągu najbliższych dwóch lat spotkać Europę. Rozważano spadek tempa
wzrostu gospodarczego o 3 pkt proc. poniżej prognoz Komisji Europejskiej, wzrost bezrobocia i - co za tym idzie - odsetka niespłacanych kredytów. Dodatkowo badano, co się stanie, jeśli o 42 proc. spadnie rentowność greckich obligacji, które wiele banków ma w swoim portfelu, a indeksy giełdowe pójdą w dół o 20 proc.
Testy były przeprowadzane już od marca, jednak dopiero w czerwcu szefowie rządów krajów UE zdecydowali, że wyniki trzeba ujawnić. W Europie to precedens. Wcześniej, mimo że takie badania przeprowadzano, nikt nie zdecydował się na ich pełną publikację. Co się zmieniło? - Chodzi o przywrócenie zaufania na europejskim rynku bankowym - tłumaczył Jean-Claude Trichet, szef
Europejskiego Banku Centralnego.
Ujawnianie wyników było świetnie skoordynowaną operacją. Pierwsze wyniki podano o godz. 18 - na samym początku weekendu, kiedy finansiści rozjeżdżają się do swoich domów. Przez dwa dni, kiedy giełdy nie pracują, inwestorzy będą mieli czas, żeby przetrawić informacje. A co z nich wynika?
Siedem z 91 banków oblało testy: niemiecki gigant hipoteczny Hypo Real Estate, państwowy grecki ATEbank oraz pięć hiszpańskich kas oszczędnościowych. Rezultat nie jest zaskoczeniem - analitycy wskazywali, że 5-10 banków może nie przejść testów wytrzymałości.
Wielkie grupy bankowe takie jak UniCredit, Commerzbank, do których należą banki polskie, przeszły testy pomyślnie. Inwestorzy odetchnęli z ulgą również po tym, kiedy okazało się, że żaden z portugalskich banków nie oblał egzaminu.
Portugalia - jako kolejny po Grecji kraj - była wskazywana jako źródło problemów fiskalnych.
Problemów z testami nie miał też jedyny polski bank - PKO BP. - Chociaż było to ćwiczenie czysto teoretyczne, bardzo cieszy nas świetny wynik PKO Banku Polskiego, który znacznie przekroczył wymagane poziomy. Na tej podstawie można jednoznacznie stwierdzić, że bank jest w bardzo dobrej kondycji finansowej - skomentował wynik prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło.
Mimo że badany był tylko PKO BP, pochwałę dostał cały polski sektor bankowy. - Polski system finansowy pozostaje jednym z najbardziej stabilnych w Europie. Zysk netto sektora bankowego po pierwszych pięciu miesiącach wyniósł 4,5 mld zł, co oznacza wzrost o 21 proc. rok do roku - czytamy w komunikacie KNF.
Ale niektórzy uważają, że przyjmowane czarne scenariusze i tak były zbyt optymistyczne. - Pytania na egzaminie były takie, że prawie każdy by go zdał - uważają analitycy. Brakowało np. wariantu niewypłacalności któregoś z państw, a przecież w maju
Grecja była o krok od ogłoszenia bankructwa.
- To miały być testy warunków skrajnych, a mieliśmy scenariusz umiarkowanych turbulencji. Nie uwzględniono np. niewypłacalności Grecji. Z jednej strony to dobrze, bo rynki zareagowałyby nerwowo na to, że instytucje nadzoru finansowego w ogóle dopuszczają taką możliwość. Z drugiej strony jeśli już badamy wytrzymałość, to powinniśmy przyjmować naprawdę pesymistyczne wizje. Tym bardziej że bankructwa kraju wcale nie można wykluczyć. Ćwiczenie obejmowało duże banki, europejską elitę, a źródłem problemu mogą być mniejsze instytucje - komentuje Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.
Własne testy przeprowadzili w zeszłym roku Amerykanie. Tamtejszy nadzór zbadał, ile pieniędzy w bankach rzeczywiście pracuje, ile banki straciły m.in. na nietrafionych pożyczkach czy inwestycjach. Okazało się, że dziesięć z 19 największych amerykańskich instytucji, w tym
Bank of America, Wells Fargo i Citigroup, potrzebują w sumie 75 mld dolarów nowego kapitału, jeśli recesja wciągnie je w głębsze tarapaty.