- Jeśli nastąpi jakakolwiek agresja zbrojna przeciwko Wenezueli z kolumbijskiego terytorium, albo skądkolwiek, promowana przez jankeskie imperium, zawiesimy dostawy ropy do Stanów Zjednoczonych, choćbyśmy mieli tutaj jeść kamienie - przemawiał Hugo Chavez na spotkaniu ze swoimi zwolennikami z partii socjalistycznej.
Chavez, lewicowy prezydent Wenezueli i krytyk Stanów Zjednoczonych w zeszłym tygodniu zerwał stosunki dyplomatyczne z Kolumbią z powodu wypowiedzi jej odchodzącego prezydenta. Alvaro Uribe, postrzegany jako sojusznik
USA od lat oskarża Chaveza, że chroni na terytorium Wenezueli przywódców terrorystycznej armii kolumbijskiej FARC. Przechwycone dwa lata temu
komputery przywódcy FARC pokazały skalę współpracy terrorystów z rządem Wenezueli i rządem Ekwadoru. Zbierane przez lata dowody, włącznie ze zdjęciami satelitarnymi i dokładnym położeniem obozów FARC w Wenezueli, Kolumbia przedstawi wkrótce Organizacji Państw Amerykańskich.
Chavez przekonywał w niedziele na wiecu, że obawia się nieuniknionego ataku Kolumbii. Odrzuca oskarżenia i twierdzi, że nie toleruje żadnych grup zbrojnych na terytorium kraju.