Bydgoscy emeryci należą do najbardziej zadłużonych i niewypłacalnych w kraju. O tym, że im i seniorom z całego kraju komornicy wchodzą na emerytury, pisaliśmy kilka dni temu w "Gazecie". W pierwszym kwartale tego roku do bydgoskiego ZUS wpłynęły już 3193 wnioski komorników o zajęcie emerytury. Dla porównania - w tym samym czasie ubiegłego roku było ich 502.
W drugim kwartale było jeszcze gorzej. Wpłynęło 4398 wniosków, podczas gdy przed rokiem - 533.
- Tylko w czerwcu dostaliśmy 1417 wezwań od komorników do dokonania potrąceń - mówi Magdalena Wojtaluk z ZUS.
Komornik Jakub Głuchowski prowadzi obecnie sprawy 200 emerytów, którzy nie spłacają kredytów.
- Kredyt zwykle jest zaciągany dla córki, syna, wnuka czy wnuczki - mówi. - Krewni obiecują, że go spłacą. Szybko jednak okazuje się, że tego nie robią, zadłużenie rośnie, sąd przesyła sprawę do sądu, a później wkraczamy my.
Rekordzistką wśród klientów Głuchowskiego jest staruszka, która zaciągnęła aż 10 kredytów - przy emeryturze 800 zł.
Dlatego bydgoski ośrodek pomocy społecznej na prośbę wojewody kujawsko-pomorskiego przygotowuje kampanię, która ma ustrzec kolejnych emerytów przed wpadnięciem w spiralę długów.
- Mamy stworzyć lokalne rozwiązania, dzięki którym emeryci będą bardziej ostrożni w braniu kredytów - mówi Ewa Taper, zastępca dyrektora MOPS.
Na początek pracownicy ośrodka będą przestrzegać przed zaciąganiem pożyczek osoby starsze, które są pod ich opieką.
- Będziemy musieli popracować też nad kampanią informacyjną w telewizji i w Radiu Maryja, które jest tak chętnie słuchane przez osoby starsze - mówi Taper.
MOPS zakłada też, że o pomoc poprosi księży, aby w ogłoszeniach parafialnych przestrzegali przed braniem kredytów.
- Nie mamy łatwego zadania - przyznaje Taper. - Jak wytłumaczyć 80-letniej osobie, żeby nie brała kredytu dla wnuka, bo on może go nie spłacić i obciążenie spadnie na nią? A niestety takie sytuacje zdarzają się bardzo często.
- Obawiam się, że trudno będzie powstrzymać seniorów przed braniem kredytów - mówi Jan Marfiewicz, emeryt z bydgoskiego śródmieścia. - Jedni pożyczają, bo muszą, nie starcza im albo ich rodzinom na życie, inni - bo na starość chcą się pokazać. Mój kolega nabrał pieniędzy z banków, napożyczał od ludzi, żeby wybudować ekskluzywną altankę na działce. Teraz ma kłopot, bo nie ma z czego oddać.
O ryzyku zadłużania się ponad stan już regularnie słuchają studenci Uniwersytetów Trzeciego Wieku.
- Opowiadam im o skutkach zaciągania kredytów - mówi Andrzej Ziółkowski wykładający zarządzanie ryzykiem bankowym w Wyższej Szkole Bankowej. - Tłumaczę, że kredyty mają wiele zalet. Ale ich wadą jest to, że trzeba je spłacić.
Zenobia Frelichowska, słuchaczka Bydgoskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku: - Mamy zajęcia z ekonomii, nie damy się nabrać bankom. Wiemy, co to odsetki, prowizje i jak dużo trzeba będzie spłacić, pożyczając nawet niewielką sumę. Ale pewnie wielu w moim wieku nie zdaje sobie z tego sprawy. Ich przestrzec trzeba.
Podobne działania będą prawdopodobnie podejmowane także w innych województwach. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zaniepokojone skalą zjawiska niewypłacalności emerytów rozesłało pisma do wszystkich wojewodów, prosząc o podjęcie działań powstrzymujących starszych ludzi przed pochopnym zaciąganiem pożyczek w bankach.