Hayward, który kierował BP od trzech lat, stracił posadę po katastrofie, do jakiej doszło 20 kwietnia na złożach brytyjskiego koncernu na Zatoce Meksykańskiej. Po zniszczeniu platformy wiertniczej z tych złóż od wielu tygodni wypływa
ropa naftowa, niszcząc wody Zatoki i wybrzeża południowych stanów
USA.
Od wielu tygodni Hayward był ostro krytykowany za niezbyt energiczną walkę z wyciekiem ropy, zaniżanie przez BP skali katastrofy, a przede wszystkim za zachowanie, które popsuło nadszarpnięty i tak wizerunek koncernu. Pod koniec maja w Kongresie USA Hayward powiedział, że "chciałby odzyskać swoje życie" - co wzburzyło dziesiątki tysięcy Amerykanów pozbawionych
pracy wskutek katastrofy. Na dodatek nazajutrz po tym wystąpieniu Hayward, zamiast walczyć z wyciekiem, poleciał do Wlk. Brytanii rozerwać się na regatach jachtowych.
W oświadczeniu dołączonym do kwartalnego sprawozdania o dochodach, w którym BP poinformowała o rekordowych stratach, firma zapewniła, że decyzja o zmianie dyrektora generalnego została podjęta za porozumieniem stron. By podkreślić zaufanie do odchodzącego dyrektora koncern poinformował, że planuje polecić go do rady nadzorczej w jednej z jej rosyjskich spółek. Hayward otrzyma odprawę w wysokości 1,6 mln dol. - Zarząd BP jest głęboko zasmucony stratą dyrektora generalnego, którego sukcesy przez ostatnie trzy lata były szeroko i zasłużenie podziwiane - oświadczył jeden z członków zarządu Carl-Henric Svanberg. Dodał, że eksplozja na platformie Deepwater Horizon była punktem zwrotnym dla firmy. - BP pozostaje silnym biznesem z dobrymi aktywami, wspaniałymi ludźmi i ważną rolą do odegrania w zaspokajaniu potrzeb energetycznych świata - dodał.
Przyszły prezes Robert Dudley od maja jest odpowiedzialny za walkę z wyciekiem w Zatoce Meksykańskiej i traktuje to wyzwanie osobiście, bo pochodzi z dotkniętego przez katastrofę stanu Missisipi. Przez pięć lat Dudley kierował TNK-BP, rosyjską spółką BP. Odszedł z tego stanowiska w 2008 r. szykanowany wcześniej przez rosyjskie władze, które m.in. pozbawiły go wizy.
Svanberg opisał Dudleya jako "solidnego wykonawcę w najtrudniejszych warunkach".