Za przeprowadzeniem debaty opowiedział się w poniedziałek w Radiu TOK FM minister w kancelarii premiera Michał Boni. Wtorkowe gazety piszą, że wśród dostępnych opcji są podwyżka składki rentowej, niektórych stawek podatku VAT czy akcyzy.
Schetyna został zapytany w radiowej "Trójce", jak zareaguje na propozycję debaty o podatkach i jak ocenia samą koncepcję ich podwyżki. - Ja powiem wtedy, że to (...) jest absolutna ostateczność i chcemy wiedzieć, jaki jest cały projekt reformy finansów ograniczenia wydatków - powiedział. - (...) Potrzebna jest taka debata i ocena, opis tej rzeczywistości, ale uważam, że to jest zapowiedź kontrowersyjna i trudna również też dla formacji, którą reprezentuję, bo podnoszenie podatków to jak wyrwanie serca, oczywiście jest to ostateczność".
O tym, że poniesienia podatków nie można wykluczyć, mówił w poniedziałek w TOK FM szef doradców premiera Michał Bon. - Dzięki obniżkom podatku i składki rentowej jeszcze sprzed kryzysu mieliśmy po prostu więcej pieniędzy w kieszeniach na początku kryzysu, co było takim polskim pakietem stymulacyjnym - mówił Boni.
Na obniżce składki rentowej o 7 pkt proc. ZUS traci rocznie ok. 20 mld zł. Cięcie stawek PIT z 19, 30, 40 proc. do 18 i 32 proc. kosztuje 7-8 mld zł rocznie.
O tym, że podwyżki podatków będą potrzebne, mówi od pewnego czasu część ekonomistów. Tydzień temu Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, pisał w "Gazecie", że konieczne może być nie tylko podniesienie składki rentowej, ale być może także PIT, CIT i VAT.