Biznes Ludzie Pieniądze

BP musi przekonać do siebie Amerykanów

Andrzej Szczęśniak
27.07.2010 , aktualizacja: 27.07.2010 11:54
A A A Drukuj
Zmianą na pozycji prezesa BP chce wysłać sygnał: chcemy istnieć i Ameryka jest dla nas ważna. Największym wyzwaniem przed nowym szefem jest przekonanie do spółki Amerykanów i poprawa jej reputacji - twierdzi Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw.
Andrzej Szczęśniak
Andrzej Szczęśniak
Poprzedni prezes BP Tony Hayward wziął na siebie odpowiedzialność za ostatnie nieszczęścia spółki. Przez ostatnie tygodnie to on był obciążany przez media i polityków za wyciek w Zatoce Meksykańskiej. Choć merytorycznie sobie poradził, to jego brytyjski sposób bycia był dla Amerykanów nie do przyjęcia.

Decydując się na zmianę na stanowisku prezesa, BP chce pokazać, że nie wycofa się z Ameryki. Jej nowy prezes Robert Dudley jest Amerykaninem i przedstawia sobą zupełnie inną kulturę biznesową niż jego poprzednik - jest to prezes dla Amerykanów. Decyzja o zmianie na tak ważnym stanowisku prawdopodobnie zapadła pomiędzy Białym Domem i Downing St. Zarówno Obama, jak i Cameron nie chcą, by BP wycofało się ze Stanów - podczas ich spotkań zmiana prezesa spółki na pewno była omawiana.

Jeżeli chodzi o kondycję spółki, to mimo ogłoszonej straty BP jest spółką zdrową i silną. Główne koszty związane z wyciekiem są chwilowe - wpłaty na fundusz zabezpieczający czy już poniesione wydatki w gotówce. W drugim kwartale spółka miała lepsze wyniki niż w pierwszym, udało jej zmniejszyć swoje zadłużenie - to są silne fundamenty. Kryzys zmusi BP do zmniejszenia, ale firma wyjdzie z niego obronną ręką. Największym problemem jest reputacja w USA i najważniejszym zadaniem nowego prezesa będzie utrzymanie się i poprawa wizerunku właśnie na rynku amerykańskim. W Rosji Dudley nie miał sukcesów, ale teraz będzie występował w zupełnie innej kulturze, którą zna.

not. msos

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów