Więcej o sytuacji na
rynku walutowym na blogu Jacka Maliszewskiego w portalu Gazeta.pl Planujący w najbliższych czasach urlop za granicą mogą się cieszyć. We wtorek cena euro spadła poniżej poziomu 4 zł (umocnienie naszej waluty o ponad 0,5 proc. w stosunku do wczorajszego zamknięcia). O godz. 14 jeszcze więcej tracił dolar - blisko 1 proc. - i kosztuje 3,066 zł.
Polska waluta umacnia się od początku lipca, kiedy za euro trzeba było zapłacić 4,17 złotego. Od tego czasu zyskała już ponad 4 procent.
Złoty umacnia się także w stosunku franka. Szwajcarska waluta już wczoraj znalazła się poniżej poziomu 3 zł, a dziś jej kurs znajduje się w okolicach 2,90.
Analitycy są zgodni, że jest to efekt umacniania się euro względem dolara. Wspólna waluta jest najsilniejsza od 11 tygodni. Inwestorzy wyprzedają dolary, bo spodziewają się słabych danych makroekonomicznych z
USA. Dodatkowo europejskie rynki wzmacniają wzrosty na giełdach stymulowane przez dobre wyniki szwajcarskiego banku UBS.
- Opublikowany w połowie lipca wstępny odczyt wskaźnika nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan silnie zawiódł oczekiwania inwestorów. Rozczarowanie było o tyle duże, że oczekiwano, iż w najbliższych kwartałach dynamiczny wzrost konsumpcji miał być motorem wzrostu amerykańskiej gospodarki - mówi Joanna Pluta, z biura maklerskiego TMS Brokers.
Zdaniem analityków opublikowane w piątek wyniki stress-testów nie wystraszyły inwestorów. - Wątpliwości odnośnie tego, czy założenia stress-testów przeprowadzonych wśród europejskich banków są wystarczająco surowe, nie zdołały popsuć nastrojów wokół euro. Eurodolar oczekuje na impulsy do dalszych zmian - uważa Joanna Pluta.