Biznes Ludzie Pieniądze

USA: można legalnie łamać iPhone'a

Tomasz Grynkiewicz
27.07.2010 , aktualizacja: 27.07.2010 21:26
A A A Drukuj
Prztyczek w nos Apple'owi. Klienci mogą legalnie łamać zabezpieczenia iPhone'a i instalować programy, jakie chcą, a nie tylko te, na które pozwala koncern - uznała amerykańska Biblioteka Kongresu
- To naprawdę ważne zwycięstwo dla właścicieli iPhone'ów - mówi dziennikowi "The New York Times" Corynne McSherry, prawnik Electronic Freedom Foundation. To organizacja walcząca o prawa klientów w świecie nowych technologii, która w 2008 r. złożyła w Bibliotece Kongresu wniosek o legalizację łamania zabezpieczeń (tzw. jailbreaking).

Dlaczego tam? Bo przy Bibliotece działa urząd ds. praw autorskich, który może - na zasadzie wyjątków od ustawy Digital Millennium Copyright Act - uznawać pewne działania za legalne.

I w poniedziałek przychylił się do wniosku EFF - uznał, że właściciele telefonów mają prawo instalować na własnych gadżetach takie programy, jakie chcą (o ile pozyskali je legalnie). A modyfikacje telefonu czy jego oprogramowania mieszczą się w granicach dozwolonego użytku.

Choć decyzja Biblioteki dotyczy całego rynku producentów telefonów, w praktyce - tylko jednego. Apple wielokroć był krytykowany za restrykcyjną politykę dotyczącą iPhone'ów. W USA koncern blokuje telefon, by działał tylko w sieci AT&T. A na świecie dyktuje klientom, jakich programów mogą używać - aplikacje na iPhone'a można ściągnąć tylko za pośrednictwem AppStore. A tam są tylko te programy, które wcześniej zaakceptował Apple. Część aplikacji jest darmowa, za dystrybucję płatnych Apple bierze 30 proc. prowizji od ceny sprzedaży.

Na co Apple nie pozwala? Klienci utyskują na brak aplikacji, które umożliwiają tzw. tethering, czyli udostępnienia internetu z iPhone'a np. laptopowi. Apple blokuje tę funkcję m.in. dlatego, że w AT&T trzeba za to dodatkowo płacić 20 dol.

Od debiutu iPhone'a w czerwcu 2007 r. kolejne jego wersje były łamane przez hakerów - po części dla sportu, po części dlatego, że użytkownicy protestowali w ten sposób przeciw polityce Apple'a.

Wyścig Apple'a z hakerami był istnym festiwalem pomysłowości - niektóre sposoby wymagały ingerencji w elektronikę gadżetu, np. przylutowanie dwóch kabelków. Udało się też uruchomić iPhone'a w polskich sieciach komórkowych - ale na początku trzeba było mieć m.in. kartę SIM z 2001 lub 2002 r. i specjalne urządzenie, tzw. programator kart. Potem było już z górki - hakerzy udostępniali oprogramowanie, dzięki któremu odblokowanie telefonu zajmowało kilka minut.

Ale Apple sugerował, że takie działania są - w świetle DMCA - nielegalne. W piśmie złożonym w zeszłym roku w Bibliotece Kongresu koncern argumentował, że modyfikowanie iPhone'ów narusza prawa autorskie, bo użytkownicy używają wtedy zmodyfikowanej wersji systemu operacyjnego.

- Złamanie zabezpieczeń zachęca też do używania pirackich wersji oprogramowania oraz wystawia na ryzyko użytkowników iPhone'a. Telefony mogą na przykład działać niestabilnie - mówili przedstawiciele spółki.

Prawnicy EFF podkreślali zaś, że takie działania nie szkodzą producentom, bo użytkownicy łamią zabezpieczenia dla własnych potrzeb. Urzędnicy podzielili ich zdanie, dodali, że argumenty Apple'a po części wynikały z obaw o możliwą "szkodę dla reputacji", która nie jest wszak chroniona prawem autorskim.

Dotąd sprzedało się ok. 50 mln iPhone'ów. Ile osób próbowało złamać zabezpieczenia? Niektóre szacunki mówią o blisko 8 proc. klientów. Jak mówi dziennikowi "The Wall Street Journal" Mario Ciabarra, szef spółki Rock Your Phone, która sprzedaje aplikacje dla "złamanych" iPhone'ów, z ich sklepu ściągnięto programy za mniej więcej 2 mln dol., na blisko 4 mln telefonów.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów