Decyzję o rozpoczęciu negocjacji z Islandią podjęli przywódcy państw UE na ostatnim czerwcowym szczycie.
Za prowadzenie negocjacji będzie odpowiedzialna Komisja Europejska, która szacuje, że potrwają one nie dłużej niż 18 miesięcy. Krótki termin wynika z tego, że w Islandii już teraz obowiązuje wiele przepisów unijnych.
Istnieje jednak kilka kwestii spornych, np. sprawa połowu wielorybów, który jest zakazany w Unii.
Islandia chce sobie zachować prawo do połowów i wzywa do poszanowania swojej "tradycji".
Inną sprawą wymagającą rozwiązania jest spór między Islandią a Wielką Brytanią i Holandią po bankructwie banku Icesave. Do podjęcia ostatecznej decyzji o przyjęciu Islandii do UE wymagana będzie zgoda zarówno Wielkiej Brytanii, jak i Holandii - kraje te domagają się odszkodowań dla swoich obywateli - w sumie nawet 320 tys. osób mogło stracić 3,8 mld euro. Tymczasem w marcu w specjalnym referendum mieszkańcy Islandii stwierdzili, że rząd nie musi spłacać żadnych zobowiązań.
Problemem może być też brak poparcia Islandczyków do integracji. W ostatnim sondażu opinii 60 proc. Islandczyków opowiedziało się przeciw wejściu do UE, a tylko 26 proc. było za.