Catalyst to jedyny w naszym regionie Europy zorganizowany rynek handlu nieskarbowymi papierami dłużnymi - obligacjami i listami zastawnymi. Działa dopiero od niespełna roku, ale zdążył już przyciągnąć ponad dwudziestu emitentów, wśród których dominują przedsiębiorstwa (np. Gant Development, Electus, BGK - Krajowy Fundusz Drogowy) i samorządy (np.
Warszawa,
Poznań, Rybnik).
Catalyst pozyskał zupełnie nową kategorię obligacji emitowanych przez banki spółdzielcze. Zadebiutowały za jednym zamachem papiery aż pięciu banków - Banku Polskiej Spółdzielczości (BPS) oraz czterech banków zrzeszonych w Grupie BPS: Banku Spółdzielczego w Białej Rawskiej, Orzesko-Knurowskiego Banku Spółdzielczego w Knurowie, Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku i Spółdzielczego Banku Rozwoju Szepietowo.
- W 150-letniej historii banków spółdzielczych to ich pierwsza obecność na rynku kapitałowym - powiedział podczas uroczystego debiutu wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak. Dotychczas na
GPW lub rynku Catalyst handlowano tylko papierami wartościowymi banków komercyjnych.
Prezes
warszawskiej giełdy Ludwik Sobolewski wyraził nadzieję, że po obligacjach być może przyjdzie czas także na notowanie na GPW akcji banków spółdzielczych. A szefowie debiutujących banków w swoich wystąpieniach podczas uroczystości często się mylili, mówiąc o swoich akcjach zamiast o obligacjach.
Po co bankom spółdzielczym rynek kapitałowy? - To jest dla nas możliwość pozyskania tańszego kapitału, podniesienia prestiżu i wiarygodności wśród klientów - powiedział prezes BPS Mirosław Potulski.
W sumie pięć banków wypuściło obligacje warte nominalnie 119 mln zł. Największą emisją 80 mln zł może się pochwalić BPS. Dzięki pozyskanym kapitałom banki mogą np. udzielać więcej kredytów. Świeżo upieczeni debiutanci na Catalyst mogą przetrzeć szlak na warszawski parkiet dla innych podmiotów bardzo licznego sektora spółdzielczego w Polsce - tylko banków spółdzielczych działa aż 576.
Debiut spółdzielców na rynku Catalyst wypadł okazale, bo ich obligacje cieszyły się dużą popularnością. Obroty papierami banku z Sanoka przekroczyły 10 mln zł i były wyższe niż obrót np. obligacjami Warszawy.
W założeniu papiery dłużne notowane na Catalyst mogą być dla inwestorów indywidualnych interesującą alternatywą wobec lokat bankowych lub obligacji skarbowych. Lokaty bankowe dają z grubsza 5-6 proc. w skali roku, "skarbówki" zaś sprzedawane w tym miesiącu przez resort finansów od 3,85 proc. (trzyletnie) do 5,25 proc. (dziesięcioletnie). Obligacje debiutujących banków spółdzielczych dają od 7 proc. (Orzesko-Knurowski Bank Spółdzielczy w Knurowie) do 8 proc. (Podkarpacki Bank Spółdzielczy w Sanoku). Wszystkie wprowadzone do obrotu spółdzielcze obligacje mają nominał 1 tys. zł. Chętni na ponadprzeciętny
zarobek powinni pamiętać, że inwestowanie w obligacje korporacyjne i samorządowe jest obarczone pewnym ryzykiem, bo teoretycznie każdy emitent obligacji może stać się niewypłacalny.