Biznes Ludzie Pieniądze

Prezes PGE: Chcemy Energi, żeby mieć klientów

rozmawiał Mikołaj Chrzan
29.07.2010 , aktualizacja: 30.07.2010 19:55
A A A Drukuj
Jeśli ktoś twierdzi, że w Europie energetyką rządzą prywatne spółki, to radzę zapisać się na korepetycje - mówi Tomasz Zadroga, prezes Polskiej Grupy Energetycznej
Tomasz Zadroga, prezes PGE
Tomasz Zadroga, prezes PGE
Mikołaj Chrzan: Kupiliście nazwę nowego stadionu w Gdańsku. W Sopocie budujecie europejską potęgę w żeńskiej siatkówce. Jak jeszcze chcecie wkupić się w łaski mieszkańców Pomorza, by przychylnym okiem spojrzeli na wasze plany zakupu gdańskiej Energi?

Tomasz Zadroga: Prostuję: oba projekty nie mają nic wspólnego z naszymi staraniami o zakup Energi. Podjęliśmy je, zanim ta kwestia w ogóle się pojawiła. Jeśli kupimy Energę, zrezygnujemy z nazwy PGE Arena Gdańsk. By podkreślić znaczenie naszej nowej spółki, stadion nazywać się będzie Energa Arena Gdańsk

Kto w to uwierzy? Nagle firma, która nie ma związków z Pomorzem, zaczyna inwestować dziesiątki milionów złotych w sport akurat w naszym regionie. Tutaj, gdzie mieści się siedziba spółki, którą zamierza kupić.

- Faktycznie wcześniej nie mieliśmy większych związków z Pomorzem, ale teraz będziemy je mieli, niezależnie od tego, czy kupimy Energę, czy nie.

Chodzi o elektrownię atomową?

- Tak, wszystko wskazuje na to, że pierwsza elektrownia atomowa w Polsce powstanie właśnie na Pomorzu. Proszę zwrócić uwagę choćby na nową nazwę wspomnianego przez pana zespołu siatkarek. Drużyna nazywa się Atom Trefl Sopot - sponsoring wykorzystujemy nie do promocji wprost naszej firmy, ale właśnie do promocji projektu jądrowego. Ale atom to nie nasz jedyny projekt w tym regionie: będziemy tu rozwijać energetykę wiatrową (duże elektrownie wiatrowe na morzu), startujemy także w miejskim konkursie na budowę nowej elektrociepłowni w Gdańsku.

W sobotę sprzyjający budowie elektrowni jądrowej mieszkańcy województwa odetchnęli z ulgą: premier Donald Tusk ogłosił, że Żarnowiec jest wciąż faworytem, jeśli chodzi o prace nad wyborem miejsca budowy pierwszej elektrowni. Ostatnio z nieoficjalnych źródeł słychać było, że wyprzedza nas zachodniopomorski Kopań.

- Premier Tusk wypowiedział się tak jednoznacznie na temat Żarnowca, bo ma dostęp do aktualnych, wiarygodnych informacji, także od naszej firmy, która prowadzi intensywne analizy w potencjalnych miejscach budowy elektrowni. Uważam, że słowa premiera powinny przeciąć wszelkie spekulacje. Proszę nie zwracać uwagi na anonimowe opinie rzekomych "dobrze poinformowanych". Żarnowiec jest nadal numerem 1.

Niektórzy mówią, że PGE jest zbyt małe, by udźwignąć ten projekt. Dlatego potrzebuje wzmocnić się aktywami Energi.

- Nieprawda, bez Energi też nas będzie stać na budowę dwóch elektrowni.

Po co więc wam ta spółka?

- Patrzymy w przyszłość. Dzisiaj producenci prądu, czyli np. PGE, nie mają żadnego problemu z jego sprzedażą. Wiele wskazuje jednak na to, że za dziesięć lat się to zmieni. Rynek producenta energii stanie się rynkiem klienta.

Dzięki nowym elektrowniom, które zostaną wybudowane w Polsce?

- Także dzięki temu. Sytuacja może przypominać dział z wodą mineralną w supermarkecie - praktycznie taki sam produkt, w kilkunastu-kilkudziesięciu różnych opakowaniach. Jak producenci wody muszą walczyć o klienta m.in. ceną, tak mogą zacząć walczyć producenci prądu.

No dobrze, ale co ma do tego Energa?

- Energa sprzedaje dużo więcej prądu, niż produkuje w swoich elektrowniach. By zaspokoić potrzeby swoich klientów, musi dokupywać prąd u innych producentów, np. u nas. PGE odwrotnie: więcej produkujemy, niż sprzedajemy ostatecznemu odbiorcy. Dzięki zakupowi Energi będziemy mieli pewność, że po zmianach na rynku nie grozi nam nagłe bankructwo, że będziemy mieć klientów na nasz prąd.

Tego właśnie obawia się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta. Jego prezes Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel już parę zapowiadała publicznie, że nie wyda wam zgody na zakup Energi.

- Nie wiadomo jeszcze w ogóle, czy wygramy przetarg na Energę. A jeśli wygramy, to nie wiadomo, co zaproponujemy, występując do UOKiK z wnioskiem o zgodę na zakup. Tak więc z ostatecznymi deklaracjami lepiej poczekać. My na pewno przedstawimy solidną argumentację, jak najpoważniej traktując interesy konsumenckie, których strzeże UOKiK. Chciałbym jednak wskazać, że interes konsumenta w regionie pomorskim polega na tym także, aby mieć zapewnione stabilne dostawy energii. Nasza inwestycja wychodzi temu naprzeciw.

Ale obawy UOKiK są chyba zrozumiałe. Jeśli będziecie sprzedawać cały prąd w ramach grupy, konkurencja osłabnie, klient będzie zagrożony.

- Jak powiedziałem, poważnie traktujemy interesy konsumenta. Pytania o cenę są oczywiste. Dlatego już teraz zadeklarowaliśmy, że niezależnie od tego, czy kupimy Energę, czy nie, od 1 stycznia 2011 r. cały produkowany w spółce prąd będziemy sprzedawać na giełdzie. To znaczy, że po takiej samej cenie kupić go będą mogły zarówno nasze spółki, jak i nasi konkurenci. To przecina połączenia, które może kwestionować UOKiK.

Myśli pan, że to wystarczy?

- Być może zastanowimy się nad pozbyciem się jakichś aktywów, ale poczekajmy najpierw na rozstrzygnięcie przetargu.

Jeśli wygracie przetarg i cudem otrzymacie zgodę UOKiK, czy marka Energa zniknie z rynku?

- Nie! Już też to zapowiadaliśmy: nie planujemy konsolidacji Energi w ramach PGE. Wszystko zostaje tak, jak jest: nazwa, siedziba w Gdańsku, etaty. Chcemy, by Energa realizowała dalej swoje projekty inwestycyjne, m.in. dotyczące elektrowni gazowych. Nie wykluczamy, że spółka mogłaby stać się inwestorem także naszych projektów inwestycyjnych. Jeśli wygramy jako PGE miejski konkurs na budowę nowej elektrociepłowni, dlaczego nie miałaby go budować Energa?

Kiedy minister skarbu rozstrzygnie przetarg na Energę?

- Termin składania ofert wiążących został wydłużony - nie na nasz wniosek - do połowy sierpnia. Jeśli wygramy, wierzę, że cała operacja zakupu zakończy się do końca roku.

Jeśli się wam uda, wyznawcy liberalizmu w gospodarce was zjedzą. W ramach prywatyzacji jedna państwowa spółka kupi drugą państwową spółkę.

- Gdybyśmy mieszkali w USA, to mieliby pełne prawo nas krytykować. Ale jeśli ktoś twierdzi, że w Europie energetyką rządzą prywatne spółki, to radzę zapisać się na korepetycje. Warto się samemu zastanowić, czy lepiej żeby Energę kupiła państwowa spółka z Polski, czy państwowa z innego kraju UE?

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów