Chodzi o tzw. retencję, czyli politykę, jaką kraje unijne prowadzą w kwestii przechowywania logów m.in. rozmów telefonicznych, wiadomości e-mail, historii odwiedzanych stron internetowych lub słów wpisanych w wyszukiwarce.
W UE każdy kraj do sprawy podszedł indywidualnie. W efekcie takie dane spółki telekomunikacyjne oraz internetowe mają przechowywać np. pół roku (
Niemcy), rok (
Francja, Wlk. Brytania), półtora roku (
Łotwa) czy nawet dwa lata, jak w Polsce i we Włoszech. Po upływie tego terminu - dane powinny zostać skasowane.
Jak pisze dziennik "The Wall Street Journal", dla amerykańskich spółek taka różnorodność to zgryz nie lada.
Microsoft i
Google coraz prężniej rozwijają swoje usługi w sieci, także te oparte na tzw. cloud computing (upraszczając: przechowywanie danych, a nawet programów na serwerach spółek, nie na dysku komputera). Biznes się rozkręca, bo zarówno instytucje rządowe, jak i spółki, chcą dane przechowywać nie na własnych serwerach, a dzierżawić po prostu miejsce od innych.
Firma badawcza Gartner szacuje, że rynek cloud computing będzie wart do końca 2013 r. 14 mld dol., analitycy Merrill Lynch twierdzą, że dociągnie do 100 mld dol.!
- Różnorodne zasady mogą się stać prawdziwą barierą, spowolnić rozwój rynku, co dla nas i dla innych dostawców takich rozwiązań będzie sporym problemem - mówi Mike Hintze, radca prawny Microsoft, cytowany przez "The Wall Street Journal".
Nie jest bowiem np. jasne, jakie prawo stosować do spółki irlandzkiej (termin retencji - dwa lata), która dane przechowuje na serwerach w Holandii (rok), a usługi świadczy np. instytucji rządowej w Niemczech (pół roku).
Amerykańskie koncerny naciskają na Brukselę, by te zasady ujednolicić. Ale tu sprawy toczą się wolno - w maju Komisja Europejska zaczęła pracę nad tzw. Digital Agenda, planem, który ma rozwiązać m.in. kwestię piractwa internetowego, ale i internetowej infrastruktury. Ale pierwszych, wstępnych wyników prac można się spodziewać najwcześniej jesienią. Potem zacznie się mozolne uzgadnianie szczegółów między krajami członkowskimi.
- Jest o wiele za wcześnie, by przesądzać, czy unijna dyrektywa stworzy miejsce dla paneuropejskiej instytucji do spraw cloud computing i prywatności - mówi Matthew Newman, jeden z rzeczników UE.
Nie jest też tajemnicą, że niektóre kraje boją się oddawać amerykańskim koncernom zbyt wiele danych - Niemcy np. żądają, by wszystkie dane przechowywane były na terenie kraju. Podobne plany mają Francuzi - lokalne firmy lobbują, by rząd dotował powstanie regionalnej infrastruktury. Nie oznaczałoby to zamknięcia rynku dla Microsoftu czy Google - amerykańskie koncerny mogłyby świadczyć takie usługi, ale dane musiałyby przechowywać na francuskich serwerach.