KRUS jest finansowany z
budżetu, ten składa się też z podatków dochodowych, a tych rolnicy nie płacą. Prawie połowa ludności czynnej zawodowo na wsi pozostaje poza systemem podatkowym.
Kryzys ekonomiczny ogarniający Europę już zajrzał do polskich przedsiębiorstw. Tymczasem firmy, zwłaszcza te najmniejsze, w których pracują rodziny, zatrudniające czasem jednego lub dwóch pracowników, z niepokojem spoglądają na propozycje podwyżek podatków. Wzrost już i tak jednej z najwyższych stawki VAT oraz pozostałych podatków wcale jednak nie musi się, wbrew kalkulacjom rządu, przekształcić we wzrost wpływów do budżetu. Wzrost podatków, w tym na energię i paliwa, przełoży się natychmiast na wzrost cen pozostałych towarów, więc konsumentów będzie stać na mniejszą ilość dóbr. W konsekwencji zamiast oczekiwanego pobudzenia konsumpcji będziemy mieli recesję.
Kosmetyczne zmiany zamiast prawdziwej reformy finansów, podnoszenie podatków, pozostawienie połowy czynnej zawodowo ludności poza systemem podatkowym, hece w Komisji Majątkowej i awantury w Sejmie raczej sytuacji nie naprawią. Rząd powinien bez zwłoki rozpocząć proces naprawy finansów publicznych, ale nie jest dobrą drogą przenoszenie konsekwencji własnych zaniechań na przedsiębiorców i pracowników. Zwłaszcza, a warto to rządowi przypomnieć, znaczny procent
PKB wypracowują firmy mikro i małe, a średnie i duże zatrudniają wiele osób, dając im
pracę i szansę na godne życie. Rząd powinien natychmiast przystąpić do
pracy nad ułatwieniami i uproszczeniami prowadzenia działalności gospodarczej, a deficyt obniżyć, tnąc wydatki sztywne na renty i emerytury, podejmując odważne decyzje co do wieku emerytalnego, włączając wieś do systemu PIT i reformując ubezpieczenia rolnicze.
not. syl