Biznes Ludzie Pieniądze

Unia zmienia polską gospodarkę

KONRAD NIKLEWICZ
30.07.2010 , aktualizacja: 30.07.2010 14:05
A A A Drukuj
ROZMOWA Z Adamem Zdziebłą, wiceministrem rozwoju regionalnego
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna
Fundusze europejskie dziś i jutro
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna

Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Z sondażu zrealizowanego dla "Gazety" wynika, że Polacy chwalą sobie fundusze europejskie, są przekonani o ich dobrym wpływie na gospodarkę... ale nie do końca są przekonani o tym, że je dobrze wykorzystujemy. Dlaczego?

ADAM ZDZIEBŁO, WICEMINISTER ROZWOJU REGIONALNEGO: Sami jesteśmy zaskoczeni. Przecież już w starym budżecie Unii Europejskiej (na lata 2004-06) w całej Polsce z unijnych pieniędzy współfinansowano 90 tys. różnych inwestycji. Tylko w 46 gminach - na ponad dwa i pół tysiąca w całym kraju - nie było przynajmniej jednego projektu, który otrzymałby fundusze europejskie! Wystarczy wyjść z domu i rozejrzeć się, by znaleźć przynajmniej jeden przykład inwestycji.

Może więc Polacy są źle informowani o unijnych funduszach? Może instytucje, które nimi zarządzają, mówią do nas złym językiem?

- Możliwe. My staramy się informować o funduszach europejskich. Sporym sukcesem była kampania promocyjna, którą zapamiętano jako "kampanię z brodaczami" [w niektórych spotach telewizyjnych wystąpili charakterystyczni aktorzy z długimi brodami]. Zaraz po tej kampanii odzew społeczny był zauważalny, zwiększyła się liczba osób przychodzących do naszych punktów informacyjnych, korzystających z naszych stron internetowych. Ale przyznaję: mamy kłopot z językiem, jakim się posługujemy. Język administracji jest zbyt sztywny, pełen niezrozumiałej terminologii. Sami się śmiejmy, że jest opanowany "wątkiem hydrologicznym": fundusze "wpłynęły", pieniądze zostały "wpompowane", Polskę "zalały" unijne pieniądze. Być może więc ludzie źle postrzegają te fundusze, bo język jest niezrozumiały. Zleciliśmy naukowcom polonistom pod kierunkiem prof. Jana Miodka przygotowanie specjalnego podręcznika, jak pisać i mówić o funduszach europejskich. Ta książka -w której opisane są wszystkie możliwe błędy w opisywaniu funduszy - jest już gotowa. I teraz przekażemy ją wszystkim osobom odpowiedzialnym za promocję eurofunduszy. Od września rozpoczniemy też nową kampanię informacyjną - w telewizji, w radiu i w internecie. Ale możliwe jest też jeszcze jedno wyjaśnienie złych ocen wykorzystania funduszy. Polacy słyną z tego, że są malkontentami, nie mają zaufania do władzy, a już zwłaszcza państwowej. Zawsze znajdzie się ktoś, komu przeszkadza nowa obwodnica (np. działkowcom, bo przecięła ich ogródki działkowe) albo nowy basen (bo przeszkadza i już).

Może błędem instytucji jest to, że nie informują, jak duży wpływ na polską gospodarkę mają pieniądze otrzymywane z unijnego budżetu?

- Faktycznie, my takie dane mamy, ale niewystarczająco się nimi chwalimy. Musimy jeszcze chwilę poczekać na więcej zrealizowanych, spektakularnych inwestycji, które byłyby najlepszą ilustracją. Te wielkie inwestycje są dopiero w budowie.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy