Biznes Ludzie Pieniądze

Przyspieszmy za unijne pieniądze

Konrad Niklewicz
30.07.2010 , aktualizacja: 30.07.2010 14:08
A A A Drukuj
Naprawdę fundusze unijne zmieniają w gospodarce? Wiele. Gdyby nie one, zeszłoroczny wzrost gospodarczy byłby aż o połowę mniejszy
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna
Fundusze europejskie dziś i jutro
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna

Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Wpływ funduszy unijnych na poziom PKB per capita
Wpływ funduszy unijnych na poziom PKB per capita
Wpływ funduszy unijnych na wielkość PKB
Wpływ funduszy unijnych na wielkość PKB
Udział województw w tworzeniu PKB
Udział województw w tworzeniu PKB
Wpływ funduszy unijnych na wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 15-64 lat
Wpływ funduszy unijnych na wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 15-64 lat
Od początku obowiązywania obecnego budżetu Unii Europejskiej (na lata 2007-13) w ramach wszystkich części funduszy europejskich wydaliśmy już 36,3 mld zł, z czego 26,7 mld zł pochodziło z bezpośrednio z kasy UE. Co te pieniądze zmieniły w gospodarce?

Połowa wzrostu z Brukseli

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego - główna instytucja odpowiedzialna za zarządzanie unijnymi miliardami - od dawna stara się badać, we współpracy z ośrodkami naukowymi, jaki jest wpływ wykorzystania środków z funduszy europejskich na polską gospodarkę. Badano fundusze zarówno z poprzedniego budżetu UE (2004-06), jak i z tego obecnego (2007-13).

Resort przekazał "Gazecie" wyniki badań z dwóch modeli ekonometrycznych: EuImpactMod III (opracowany przez Instytut Badań Strukturalnych) oraz Hermin (opracowany na zlecenie Komisji Europejskiej przez międzynarodowe konsorcjum badawcze z udziałem Wrocławskiej Agencji Rozwoju Regionalnego).Do obu modeli wrzucono najnowsze, dostępne w trakcie badań dane. Oba modele makroekonomiczne przeprowadziły symulację rozwoju gospodarczego Polski w dwóch scenariuszach: ze środkami z funduszy europejskich i bez zaangażowania w Polsce tych pieniędzy. -My wyniki tych badań staramy się dokładnie weryfikować, np. na podstawie statystyk GUS albo Eurostatu - podkreśla Stanisław Sudak, zastępca dyrektora departamentu koordynacji polityki strukturalnej.

Podstawowy wniosek z badań jest taki: w latach 2004-08 wpływ funduszy na rozwój społeczno-gospodarczy Polski był stosunkowo niewielki, widoczny dopiero w ostatnim okresie. Bo też i fundusze unijne przekazane Polsce na ten czas były niewielkie (w sumie ok. 13 mld euro przez trzy lata).

Ale już w 2009 r. - gdy na całym świecie, także w polskiej gospodarce, widać było dotkliwe skutki kryzysu gospodarczego - fundusze unijne pokazały swoje znaczenie.

Jak wynika z obydwu modeli makroekonomicznych, gdyby nie unijne pieniądze (w ubiegłym roku w Polsce wydano ponad 16,8 mld zł z funduszy europejskich), tempo wzrostu gospodarczego byłoby mniejsze co najmniej o połowę! Z wyliczeń modelu EuImpact III - mniejsze aż o 1,2 pkt proc., a z modelu Hermin - o 0,8 pkt proc.

Udało się obliczyć także co innego: gdyby nie unijne fundusze, w ubiegłym roku polskie PKB - liczone w kwotach bezwzględnych - byłoby o 3,2 proc. mniejsze (czyli o 43 mld zł, przy założeniu, że całe PKB wynosi 1344 mld zł) lub nawet o4,6 proc. (61 mld zł).

- Jest więc uprawnione twierdzenie, że fundusze unijne były przynajmniej w połowie odpowiedzialne za efekt "zielonej wyspy", którym Polska w 2009r. wyróżniała się na tle reszty Europy - mówi Sudak. - Są obszary polskiej gospodarki, w których unijne pieniądze są po prostu kluczowe. Takim przykładem są infrastruktura drogowa, sektor szkoleń dla biznesu. Bez unijnej kasy nowe drogi pewnie też by powstały. Ale to by trwało znacznie, znacznie dłużej, mamy już dziś -w czasie kryzysu gospodarczego - nie bylibyśmy w stanie utrzymywać wielu miejsc pracy w firmach budowlanych, które te drogi budują. Budżetu państwa nie byłoby stać na zrealizowanie tych inwestycji równie szybko, a wątpię, by pojawił się kapitał prywatny - dodaje ekspert MRR.

Wzrost w przyszłości

- Ze wszystkich znaków na niebie i ziemi wynika, że w kolejnych latach wpływ funduszy europejskich na polską gospodarkę będzie jeszcze większy niż dziś - mówi "Gazecie" minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. -W przyszłym roku chcemy wydać w ramach funduszy europejskich od 60 do 70 mld zł. Awydatki do rozliczenia planujemy na 51 mld zł [część wydatków jest rozliczana wkolejnych latach] - podkreśla szefowa MRR.

Słowa Bieńkowskiej potwierdzają wyniki badań EuImpact III iHermin. Aż do 2013 r. fundusze europejskie będą miały poważny udział we wzroście gospodarczym. W 2010 r. PKB ma urosnąć ododatkowe 0,8 pkt proc. dzięki unijnym funduszom. W 2011 r. - od 0,7 pkt proc. (Hermin) do 0,9 pkt proc. (model EuImpact). W 2012 r. oba modele makroekonomiczne przewidują, że wzrost gospodarczy przyspieszy dzięki kasie z Unii o0,9 pkt proc. A rok później - o pełen 1 pkt proc.

Zdaniem Jerzego Kwiecińskiego, eksperta Business Centre Club, faktyczne efekty mogą być nawet większe.-W tym roku spodziewam się wzrostu PKB na poziomie nie 3 proc., ale 3,8-3,9 proc., z czego 1,2-1,5 pkt proc. uzyskamy dzięki funduszom europejskim. W przyszłym roku wpływ unijnych pieniędzy będzie jeszcze większy, przekroczy 1,5 pkt proc. - mówi Kwieciński.

To są jednak tylko prognozy. Równie dobrze ostateczne rezultaty wykorzystania funduszy europejskich mogą być mniejsze niż te, które wynikają z modeli makroekonomicznych. Kłopot z oceną wpływu unijnej kasy polega na tym, że inwestycje dofinansowane z unijnych pieniędzy przynoszą gospodarce korzyści na dwa różne sposoby. Pierwszy raz, gdy powstają, gdy z unijnych pieniędzy płaci się firmom budującym autostrady, dostawcom cementu i asfaltu na te drogi, producentom maszyn i sprzętu kupowanego przez przedsiębiorców, firmom szkoleniowym itp. Ten efekt - zwany "efektem popytowym" - stosunkowo łatwo policzyć, bo on jest zapisany w księgach. Dużo trudniej oszacować efekt "podażowy", czyli korzyści, jakie gospodarka czerpie z już zrealizowanej inwestycji. Bo jak np. policzyć oszczędności setek tysięcy kierowców, którzy corocznie przejeżdżają przez nowy most przez Wisłę w Puławach, zamiast tracić czas (i paliwo) w potężnych korkach na starym moście? Trudno to policzyć. A przecież może się okazać, że ten długofalowy efekt będzie ważniejszy niż krótkoterminowy.

Czy zawsze sensownie?

Opisując efekty wpływu unijnych pieniędzy na polską gospodarkę, nie sposób jednak uciec od pytania: czy wszystkie wydane z funduszy pieniądze mają taki sam, korzystny wpływ na gospodarkę? Czy część pieniędzy można było wydać inaczej, żeby efekt pieniędzy był jeszcze bardziej widoczny? Jak Polska długa i szeroka nie brakuje przypadków inwestycji, które budzą wątpliwości.

Jaką realną korzyść przyniesie dotacja przyznana Towarzystwu Ziemi Chęcińskiej na, uwaga!, kurs strzelania z łuku? W jaki sposób prowadzone w całej Polsce "działania rewitalizacyjne" (polegające m.in. na odnawianiu starych budynków) spełnią swój cel, jakim jest "przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu"? Dlaczego w ramach śląskiego regionalnego programu operacyjnego aż 1,2 mln zł dostanie "system informacji kulturalnej" Bytomia? I co przyniosą pieniądze przekazane Świętokrzyskiemu Centrum Doskonalenia Nauczycieli na "kurs obsługi tablic multimedialnych"? Takie przykłady można mnożyć.

Jednym z kluczowych zadań funduszy unijnych miało być wspieranie "innowacyjności" w gospodarce, czyli np. nowych, wcześniej niestosowanych technologii. Jeden z głównych programów operacyjnych nazywa się "Innowacyjna gospodarka", działania poświęcone innowacyjności są obecne w każdym z regionalnych programów operacyjnych (czyli tych części funduszy europejskich, które są zarządzane lokalnie).

A jak to wygląda w praktyce? Reporter "Gazety" w Szczecinie prześwietlił zachodniopomorski regionalny program operacyjny -konkurs na dotacje dla małych firm zatytułowany "wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw poprzez innowacyjne inwestycje". Okazało się, że lista przedsiębiorstw, które otrzymały dotację, została zdominowana przez... stomatologów i innych lekarzy. Na 95 nagrodzonych dotacją projektów aż 25 to te medyczne, z czego 14 to "stomatologiczne".

W dwóch przypadkach chodziło po prostu o otwarcie własnego gabinetu. Pod hasło "innowacyjność" udawało się wcisnąć praktycznie wszystko: jedna firma otrzymała milion złotych na wybudowanie i wyposażenie domu weselnego. Także milion dostało przedsiębiorstwo Smażalnia Ryb na "innowacyjne inwestycje w branży gastronomicznej". Innowacyjność w centrum spa wyceniono na 800 tys. zł z unijnego budżetu. Innowacyjność w myjni samochodowej - 341 tys. Innowacyjną inwestycją okazało się nawet otwarcie sieciowego baru Subway specjalizującego się w kanapkach... i tak dalej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów