Biznes Ludzie Pieniądze

VAT w górę. Rząd kupuje czas, odkłada ważne reformy?

Piotr Skwirowski, Konrad Niklewicz, Rafał Zasuń
30.07.2010 , aktualizacja: 30.07.2010 20:48
A A A Drukuj
Rząd wykłada karty na stół. - Będzie podwyżka VAT z 22 do 23 proc. - przyznał w piątek. Ma pomóc uchronić państwo przed wpadnięciem w spiralę zadłużenia
Donald Tusk na konferencji po posiedzeniu rządu
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Donald Tusk na konferencji po posiedzeniu rządu
RAPORTY


- Gdybyśmy się uparli, moglibyśmy nie robić żadnych reform i Polska by to wytrzymała. Jesteśmy jednak od tego, żeby działać, i to tak, by ludziom było jak najlepiej - mówił po posiedzeniu rządu premier Donald Tusk na wspólnej konferencji z wicepremierem Waldemarem Pawlakiem. - Polska w miarę bezpiecznie przeszła przez kryzys. Byliśmy jedynym państwem w Europie, które uniknęło recesji - przypomniał Tusk. Pomogła nam obniżka składki rentowej i podatku od dochodów osobistych.

Ale to nie znaczy, że jesteśmy całkiem bezpieczni. Premier tłumaczył, że rząd musi się teraz zastanawiać, jak uchronić państwo przed spiralą zadłużenia. - Dziś musimy zwiększyć dochody państwa - podkreślił.

Zdaniem premiera rząd ma do wyboru trzy drogi: dryfowanie i niereagowanie na rosnące zadłużenie - ale wtedy za chwilę trzeba będzie podjąć bardzo radykalne decyzje ograniczające wszelkie wydatki budżetu. Drugi wariant jest radykalny - to szukanie pieniędzy dla budżetu przede wszystkim w kieszeniach podatników. I wreszcie wariant trzeci: środka drogi.

Ten ostatni wybrał rząd. - Jest stosunkowo najmniej bolesny dla ludzi. I chroni nas przed wzrostem zadłużenia - mówił premier. Tłumaczył, że ten wariant pozwoli państwu wywiązywać się ze zobowiązań socjalnych wobec obywateli, nie będzie zagrożenia np. dla wypłaty emerytur. I choć zamrożone mają być płace budżetówki, to zgodnie z wcześniejszymi obietnicami rządu podwyżki dostaną nauczyciele.

W ramach wariantu środka drogi rząd planuje podniesienie z 22 do 23 proc. stawki podatku VAT. Przejściowo. Na trzy lata. Gdyby pojawiła się groźba, że zadłużenie w stosunku do PKB przekroczy 55 proc., rząd mógłby wprowadzić kolejną podwyżkę. O kolejny 1 pkt proc. Znów na trzy lata. Gdyby i to nie pomogło, to jeszcze jedną.

To jednak, jak zapewniają przedstawiciele rządu, jest mało prawdopodobne, bo podwyżce VAT mają towarzyszyć cięcia wydatków. Przede wszystkim •  tzw. reguła wydatkowa, czyli ograniczenie wzrostu wydatków budżetu do poziomu najwyżej 1 pkt proc. ponad inflację (i tak aż do momentu, gdy deficyt finansów zjedzie poniżej 3 pkt proc., potem stosowana ma być reguła budżetowa, która będzie pozwalała na wzrost wydatków budżetu o PKB z sześciu lat pomniejszony o 1 pkt proc.). Rząd planuje też •  likwidację emerytalnych przywilejów mundurowych, •  zmianę zasad naliczania rent, •  ograniczenie wydatków na armię i •  obniżkę zasiłku pogrzebowego. Problem w tym, że większość tych reform zacznie przynosić oszczędności budżetowi dopiero za parę lat.

Podwyżka VAT i podwyższenie dochodów budżetu mają jeszcze jeden powód: fundusze unijne - tłumaczył Donald Tusk. Polska wkracza właśnie w okres, w którym unijnych dotacji będzie wydawać najwięcej w historii. Ponad 27 mld zł w tym roku, około 51 mld zł w 2011 r., podobnie w 2012 r.

Unijne dofinansowanie działa jednak w specyficzny sposób: najpierw trzeba wyłożyć własne pieniądze, by móc sfinansować wykonanie inwestycji, a dopiero potem trzeba poprosić Komisję Europejską o refundację (rzędu 85 proc.). Dodatkowo do każdej dotacji trzeba doliczyć wkład własny.

Takie zasady obowiązują od zawsze, ale nigdy wcześniej nie dotyczyły tak wielkich kwot. Jak ustaliła "Gazeta", w tym roku obciążenie budżetu państwa związane z zaliczkowym finansowaniem inwestycji unijnych wyniesie aż 37 mld zł. A do tego trzeba jeszcze doliczyć 5,6 mld złotych wkładu własnego. W przyszłym roku wydatki będą o wiele wyższe. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego nie zna jeszcze ostatecznych kwot, ale w 2011 r. obciążenie budżetu może wzrosnąć do 60-70 mld zł (plus 7,6 mld zł wkładu własnego)!

Te pieniądze, które dajemy niejako zaliczkowo, Unia oczywiście odda. Ale to zawsze zajmuje trochę czasu. Od momentu, w którym odbiorca dotacji (np. samorząd) zapłaci wykonawcy inwestycji (np. firmie budującej drogę), do chwili, w której Komisja przelewa refundowaną kwotę, może minąć nawet pół roku. Może się więc zdarzyć, że budżet poniesie wydatki w 2011 r., a pieniądze odzyska dopiero w 2012 r.

Premier podkreślał, że gdy w latach 2007-09 obniżano składkę rentową i podatek od dochodów osobistych, nie wzięto pod uwagę skali wydatków na inwestycje finansowane z pieniędzy UE. Dziś budujemy najwięcej dróg w Europie, tymczasem te obniżki według szacunków rządu uszczupliły dochody budżetu nawet o 50 mld zł. - Musimy kupić czas. W 2013 r. wydatki na współfinansowanie inwestycji z funduszy unijnych będą już znacznie niższe - mówił Tusk. Dlatego wkrótce potem VAT ma wrócić do poprzedniego poziomu, czyli 22 proc. Rząd ma przy tym nadzieję, że przejściowa podwyżka VAT o 1 pkt proc. nie zahamuje wzrostu gospodarki.

W czasie piątkowej konferencji premierów Tuska i Pawlaka łatwo można było dostrzec, że nie wszystkie punkty planu finansowego przypadły do gustu szefowi ludowców. Otwarcie przyznał, że nie zgodził się na rozważane przez rząd ujednolicenie wszystkich stawek VAT na poziomie 19 proc., bo to by oznaczało m.in. podwyżki cen żywności. Ostatecznie zapadła decyzja, że żywność będzie chroniona przed podwyżkami.

Inaczej niż premier Tusk Pawlak patrzy też chyba na prywatyzację. Zamiast o sprzedaży części rządowych udziałów w PZU i PKO BP - co zasugerował Tusk - woli mówić o tym, jak wysokie powinny być przyszłoroczne wpływy z prywatyzacji. I dopiero potem w zależności od potrzeb miałyby być wskazywane spółki przeznaczone na sprzedaż. Pawlak przekonuje, że sprzedaż ziemi państwowej (zamiast spółek) mogłaby dać budżetowi nawet 15 mld zł.

Jednak najbardziej zaskakująca była pochwała przez premiera Tuska Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS). Ekonomiści od lat postulują likwidację KRUS i przeniesienie rolników do ZUS. Bo składki w KRUS są niskie i państwo musi Kasę dotować.

Ale premier nie chce radykalnej zmiany. - Nie dam się namówić na reformę, na którą czekają przede wszystkim instytucje ubezpieczeniowe - powiedział Tusk. Jego zdaniem znaczna część rolników i tak nie byłaby w stanie zapłacić wyższej składki, bo nie ma z czego. - KRUS daje ludziom na wsi szansę przeżycia - stwierdził. I zapowiedział, że nie planuje jego likwidacji w najbliższych latach.

Jak wzrost podstawowej stawki VAT z 22 do 23 proc. odbije się na gospodarce? - Dynamika wzrostu konsumpcji będzie mniejsza o 0,5 pkt proc., a wzrost PKB - o 0,3 pkt proc. Ale rząd i tak wybrał mniejsze zło - mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku. - Dobrze, że nie zdecydowano się na podwyżkę składki rentowej.

Zdaniem Borowskiego program jest jednak mało ambitny. - W minionych latach obniżono podatki, ale nie zmniejszono wydatków. I teraz musimy albo je ciąć, albo wracać do wyższych podatków, bo dług publiczny zbliża się do progów ostrożnościowych zapisanych w konstytucji i ustawie o finansach publicznych. Propozycja rządu oddala zagrożenie, ale nie rozwiązuje problemu. Szkoda, że rząd nie próbował przekonać ludzi do większych cięć wydatków. Ludzie to rozumieją - mówi Borowski. Jego zdaniem najpilniejszą reformą powinno być włączenie emerytur górniczych i mundurowych do "zwykłego" systemu emerytalnego oraz zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn.



Rozczarowana jest też Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan". - Rząd stosuje półśrodki. I nie robi tego, co trzeba - komentuje jej szefowa Henryka Bochniarz. Według Lewiatana rząd chce pokazać rynkom finansowym, że podjęte zostały działania ograniczające wzrost deficytu budżetowego w 2011 i 2012 roku, oraz uspokoić Unię Europejską, że jesteśmy na ścieżce schodzenia z deficytem budżetowym do 3 proc. PKB.



Polska ma dziś cztery stawki VAT - zerową (na książki), 3-proc. - na nieprzetworzoną żywność m.in. mleko, jaja, mięso, owoce, warzywa, 7-proc. na pozostałą żywność (wędliny, jogurty, przetwory, sery itd.) , a także na leki czy gazety. Podstawowa stawka VAT wynosi 22 proc. na wszystkie pozostałe artykuły. Zgodnie z unijnym prawem podstawowa stawka VAT może wynosić od 15 do 25 proc. UE pozwala też na stawki obniżone, m.in. właśnie na leki i żywność, ale nie mogą wynosić mniej niż 5 proc. Wchodząc do Unii, Polska wynegocjowała okres przejściowy - możliwość stosowania 3 proc. VAT na żywność nieprzetworzoną, ale kończy się ona w tym roku.

Podwyżka VAT to najpopularniejszy w ostatnich latach sposób wyciągnięcia pieniędzy od obywateli. W Finlandii w zeszłym roku wzrosła z 22 do 23 proc., w Portugalii 20 do 21 proc., w Rumunii z 21 do 24 proc., a w Wielkiej Brytanii z 17,5 do 20 proc. Kilka lat temu to samo zrobili Niemcy - podnieśli VAT z 16 do 19 proc.



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów