Biznes Ludzie Pieniądze

E.ON może złamać monopol Gazpromu w Polsce, ale blokuje go Ukraina

Andrzej Kublik
30.07.2010 , aktualizacja: 30.07.2010 20:56
A A A Drukuj
Niemiecki E.ON chce nam sprzedać gaz, ale blokują go Ukraińcy. Kijów faworyzuje związanego z Gazpromem pośrednika RosUkrEnergo?


Rozpętała się międzynarodowa intryga o przełamanie monopolu Gazpromu. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo ujawniło w czwartek nocą, że ma umowę na dostawy gazu od niemieckiego koncernu E.ON Ruhrgas. Została podpisana już w październiku zeszłego roku, a po kolejnych zmianach niemiecki koncern miałby dostarczać nam gaz od października do końca przyszłego roku. To rozwiązałoby problemy ewentualnych niedoborów gazu w czasie najbliższej zimy, którymi pod koniec lipca zaczęło grozić Ministerstwo Gospodarki.

Jednak to umowa warunkowa. Wejdzie w życie, gdy E.ON będzie miał umowę na transport gazu z Rosji przez Ukrainę do polskiej granicy. Niemiecki koncern "usilnie zabiega o podpisanie tej umowy" - stwierdziło PGNiG, nie tłumacząc, dlaczego dotąd jej nie ma.

Na przeszkodzie mogły stać umowy Kijowa z Gazpromem. Rosyjski koncern zastrzegł sobie wyłączność na eksport gazu z Ukrainy. Kijów nie mógł więc podpisać z innymi firmami umów o transporcie gazu na eksport. Miało się to zmienić po wprowadzeniu na Ukrainie europejskich przepisów o rozdzieleniu handlu i transportu gazu. Wtedy firmy z UE mogłyby na własną rękę transportować gaz przez Ukrainę.

Wprowadzenie europejskich przepisów gazowych Kijów uzgodnił z UE wiosną 2009 r., za pomoc w modernizacji gazociągów. Ale rząd Julii Tymoszenko w zeszłym roku nie ruszył z reformami. Ustawę o rynku gazu, która wprowadza europejskie przepisy, parlament Ukrainy uchwalił dopiero trzy tygodnie temu, a w połowie lipca podpisał ją prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz. To był jeden z warunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który po rozpoczęciu reform gazownictwa zatwierdził w tym tygodniu 15,2 mld dol. pomocy dla Ukrainy.

Wkrótce Janukowycz jedzie do Berlina i być może będzie rozmawiać o dopuszczeniu E.ON do transportu gazu ukraińskimi rurami. Ale możliwe, że w Kijowie mają inny plan.

- Polska może kupić gaz od RosUkrEnergo - sugerował PAP Andrzej Szczęśniak, konsultant z branży paliwowej. To spółka Gazpromu i ukraińskiego przedsiębiorcy Dmytro Firtasza, która od 2004 r. sprzedawała gaz Polsce. W zeszłym roku RUE nie wywiązało się z kontraktu, a Gazprom uzależnił uzupełnienie niedoborów od kontroli nad jamalskim gazociągiem tranzytowym przez nasz kraj.

O wyrugowanie RUE z gazowego rynku zabiegała Julia Tymoszenko. Dziś władze w Kijowie są przychylnie RUE - spółkę tę zakładał obecny minister energetyki Ukrainy Jurij Bojko. W czerwcu arbitraż w Sztokholmie zobowiązał też Ukrainę, by oddała RUE 12 mld m sześc. gazu - odebranych na podstawie umowy z Gazpromem. Zabiegał o to Firtasz, a Gazprom w tym roku poparł jego pozew. Kiedy wyrok arbitrażu zostanie wykonany, RUE będzie miało więcej gazu niż potrzeba Polsce na rok. Eksport tego surowca do Polski jest bardziej zyskowny niż sprzedaż na Ukrainie. I RUE zablokowałoby konkurencji z UE gazociąg do Polski. Czy PGNiG kupiłoby gaz od RUE? - Nie będę komentować - powiedział nam wiceprezes koncernu Sławomir Hinc.

Nowe szanse zatrzymanemu na Ukrainie E.ON otwiera Bruksela. W połowie lipca KE oskarżyła Polskę o łamanie europejskich przepisów, bo zezwalamy na monopol Gazpromu w jamalskiej rurze. Może się to zmienić we wrześniu, kiedy operatorski zarząd nad Jamałem przejmie państwowy Gaz-System.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów