Zadowolenia nie kryli wczoraj menedżerowie Hondy, drugiego co do wielkości koncernu samochodowego w Japonii. W drugim kwartale Honda miała 3,2 mld dol. czystego zysku - aż 36 razy więcej niż przed rokiem, kiedy kryzys dławił motoryzację na świecie. Koncern podniósł też aż o jedną trzecią prognozę swojego zysku w obecnym roku obrotowym - do 5 mld dol.
Ale nie tylko Honda odnosi tak spektakularne sukcesy. W ostatnim kwartale największy zysk w swojej historii zanotował także Hyundai. Od kwietnia do końca czerwca koreański producent aut wypracował 1,2 mld dol. czystego zysku, o 71 proc. więcej niż przed rokiem.
Obfitymi profitami chwalą się również inne tuzy światowej
motoryzacji. W czwartek na giełdzie we Frankfurcie wzleciał kurs akcji Volkswagena, gdy koncern ogłosił, że w drugim kwartale zarobił na czysto 1,25 mld euro - cztery razy więcej niż przed rokiem i niemal dwa razy więcej niż prognozowali analitycy. Dla inwestorów szczególnie ważny był wzlot zysków VW ze sprzedaży samochodów. Ów operacyjny zysk koncernu za pierwszą połowę roku wyniósł 2,8 mld euro, o 1,6 mld euro więcej niż przed rokiem.
Inne firmy dzięki lepszej koniunkturze znów mają zyski. Wczoraj Renault ogłosiło, że pierwszą połowę roku zakończyło z czystym zyskiem 780 mln euro, podczas gdy przed rokiem koncern był pod kreską na 2,7 mld euro. Podobnie u Daimlera. Producent Mercedesów w ostatnim kwartale wypracował 1,3 mld euro zysku netto, podczas gdy przed rokiem miał 1,06 mld euro strat. Daimler zapowiedział, że za cały rok będzie miał 6 mld euro zysków, o połowę więcej niż dotąd prognozował.
Światełko w tunelu widzą producenci samochodów ciężarowych, pogrążeni w dołku od końca 2008 r. Zysk za ostatni kwartał ogłosił niemiecki MAN, a szwedzka Scania miała 17 proc. marży zysku operacyjnego, rekord tej firmy.
Z ożywienia w
salonach samochodowych cieszą się także kooperanci koncernów motoryzacyjnych. Francuski koncern oponiarski Michelin ogłosił wczoraj, że w pierwszym półroczu miał ponad pół miliarda euro zysku w stosunku do 119 mln euro straty przed rokiem. Swoje
opony Michelin sprzedawał z rekordową marżą 9,8 proc., podczas gdy przed rokiem wynosiła ona 4 proc.
Jednak Andre Lacroix, szef międzynarodowej firmy dealerskiej Inchcape, ostrzegał: - Wychodzenie z kryzysu nie dokonuje się równomiernie. Obserwujemy bardzo mocne odbicie w regionie Azji-Pacyfiku i, ogólnie rzecz biorąc, na wschodzących rynkach, a jednocześnie bardziej umiarkowany wzrost na rynkach dojrzałych.
Faktycznie, najbardziej tłuste zyski mają te koncerny samochodowe, które są znaczącymi graczami na rynkach Chin, Brazylii i Indii. W tym roku Chińczycy co miesiąc kupują ponad 1 mln aut, średnio ponad jedną trzecią więcej niż w zeszłym roku, kiedy Państwo Środka zostało największym rynkiem motoryzacyjnym świata.
Z największym niepokojem koncerny samochodowe patrzą na przyszłość w Europie. Przed rokiem rządy połowy państw UE chroniły swoją motoryzację, dając premie na nowe auta kierowcom, złomującym stare pojazdy. Dzięki temu w 2009 r. kierowcy w UE kupili 14,5 mln aut, nieznacznie mniej niż w 2008 r.
W tym roku premie się skończyły i już w pierwszej połowie roku sprzedaż aut w UE spadła o jedną dziesiątą. Może być jeszcze gorzej, bo po kryzysie finansowym Grecji rządy innych państw UE wzięły się ostro do sanacji publicznej kasy. W Hiszpanii od lipca o dwa punkty procentowe wzrósł podatek VAT i już w tym samym miesiącu sprzedaż aut spadła o połowę.