Rząd ma przyjąć dziś wieloletni plan, który określi, jak będziemy naprawiać finanse publiczne. To kolejny plan opracowany z powodu ogromnej dziury w
budżecie i rozrastającego się zadłużenia. W styczniu premier Donald Tusk z wielką pompą zaprezentował plan konsolidacji, w lutym w planie konwergencji zapisano, że najpóźniej w 2013 r. nasz deficyt sektora finansów publicznych spadnie do 3 proc.
PKB z obecnych 7 proc.
O tym, że trzeba reformować finanse publiczne, wiadomo nie od dziś. Rząd od miesięcy zastanawia się, jak nie dopuścić do przekroczenia przez
dług publiczny progu 55 proc. PKB. Przyciśnięty do muru zdecydował się w na podwyżkę VAT z 22 do 23 proc.
O planie finansowym rząd dyskutował już w piątek, jednak ostatecznie nie przyjął go. - Nie zgodził się wicepremier Waldemar Pawlak. Uważa, że plan powinien był być z nim uzgodniony, zanim stanął na rządzie. Ale wcześniej robił wszystko, by się nie spotkać z ministrem Jackiem Rostowskim - mówi nam anonimowo osoba z Ministerstwa Finansów. Z jej relacji wynika, że na posiedzeniu Pawlak nie zgłaszał żadnych konkretnych wątpliwości. Jedyne, na czym mu zależało, to pozostawienie VAT-u na żywność na dotychczasowym poziomie. - Chodzi o przedłużanie sprawy - mówi nasz rozmówca. Jest spokojny, że plan zostanie przyjęty.
Donald Tusk będzie dziś rozmawiał z szefami wszystkich klubów parlamentarnych. Poparcie zapowiada szef klubu PSL Stanisław Żelichowski, zazwyczaj mniej radykalny od wicepremiera Pawlaka, choć ma pewne wątpliwości. - Mieliśmy mieć fortepian, będziemy mieli harmonijkę ustną - mówi "Gazecie". I dodaje: - Podwyżka VAT nie da wystarczających oszczędności, chcielibyśmy rozmawiać o bardziej całościowych reformach.
To samo zarzucają rządowi ekonomiści: podwyżka VAT to mało ambitne rozwiązanie, należało zabrać się do reform, które obniżają wydatki, takie jak reforma KRUS czy podniesienie i zrównanie wieku emerytalnego. Pomysły te nie mają jednak dużego poparcia w rządzie. Szef doradców premiera Michał Boni na pytania o KRUS regularnie odpowiada, że "toczą się prace". Zmian dotyczących wieku emerytalnego nie chce ani minister pracy Jolanta Fedak, ani minister finansów Jacek Rostowski.
Zamiast tego pada wiele propozycji zmian, które mają znaleźć się w planie finansowym. Tylko niektóre z nich dadzą od razu wymierne efekty.
•
Reguła wydatkowa, kaganiec, który będzie ograniczał wzrost wydatków, ma dać w 2011 roku prawie 3 mld zł oszczędności, w kolejnym 5 mld zł. W resorcie finansów napisano już ustawę wprowadzającą tę regułę, jest obecnie w uzgodnieniach międzyresortowych.
• Z
intensywnej prywatyzacji do
budżetu ma skapnąć 20 mld zł. Żelichowski przypomina pomysł ministra rolnictwa Marka Sawickiego, by sprzedać należącą do państwa i leżącą odłogiem ziemię, co mogłoby przynieść nawet 10 mld zł.
• Zmianie ma też ulec
sposób naliczania rent, tak by wypłacane świadczenie w większym stopniu zależne było od płaconej składki. Ustawę, którą zawetował prezydent Lech Kaczyński, rząd chce ponownie przeforsować w Sejmie. Oszczędności: początkowo tylko 100-200 mln zł rocznie.
Inne projekty są dopiero w fazie zapowiedzi: odebranie przywilejów emerytalnych mundurowym rozpoczynającym służbę, zmiany w finansowaniu armii, uszczelnienie przepisów dotyczących odliczania VAT na
samochody dostawcze.
Trudno też o więcej szczegółów z pakietu deregulacyjnego. - Trwają prace - słyszymy w Ministerstwie Gospodarki, gdy pytamy o uproszczenie rejestracji spółki, szybkie nadawanie numerów NIP i REGON, zastępowanie zaświadczeń oświadczeniami.
Serwując Polakom podwyżkę podatków, rząd uzasadnia, że potrzebuje pieniędzy na ważne społecznie sprawy, tak zwany pakiet społeczno-cywilizacyjny. Jego elementy to m.in. cyfryzacja telewizji czy poprawa systemu opieki nad dziećmi. O ile w zakresie cyfryzacji niewiele się dzieje, to przygotowany przez Ministerstwo Pracy projekt o żłobkach już jest. Dzisiaj ma się nim zająć rząd.
- Chcemy, by od 1 stycznia żłobki i nianie działały na nowych zasadach - mówi Bożena Diaby, rzeczniczka resortu. Nowa ustawa ma skończyć z traktowaniem żłobków jako zakładów opieki zdrowotnej. Przez to stawiano im rygorystyczne warunki budowlane i sanitarne (np. osobna sala do zabawy, osobna do leżakowania).
Od stycznia żłobek ma przypominać bardziej dom niż szpital. Możliwe będzie też tworzenie małych klubików. Wystarczy jedno pomieszczenie, nie trzeba będzie gotować.
Inna nowa forma opieki to dzienny opiekun - np. sąsiadka, która weźmie pod opiekę do pięciu maleństw (w tym maksymalnie dwoje własnych). Opiekuna może wynająć gmina, wtedy radni ustalą opłatę dla rodziców.
Będą też różne ulgi i dopłaty, np. dla rodziców, którzy zatrudnią legalnie nianię.