Biznes Ludzie Pieniądze

Sprzedaż państwowej ziemi nie uratuje budżetu

Konrad Niklewicz
02.08.2010 , aktualizacja: 03.08.2010 08:27
A A A Drukuj
Nie ma możliwości, żeby sprzedaż państwowej ziemi szybko wygenerowała kilkanaście miliardów złotych potrzebnych do łatania dziury w finansach publicznych
Premier Donald Tusk, przedstawiając w piątek założenia "Wieloletniego Planu Finansowego Państwa", nie ukrywał, że obok jednoprocentowej podwyżki VAT-u, głównym kołem ratunkowym dla finansów publicznych mają być przychody z prywatyzacji. Tusk wymienił nawet dwie spółki, w których państwo mogłoby sprzedać część swoich udziałów, nie schodząc poniżej progu 25 proc. - PKO BP i PZU.

Wicepremier Waldemar Pawlak preferuje jednak inne rozwiązanie: zamiast sprzedawać udziały w "srebrach rodowych" - rząd powinien przyspieszyć sprzedaż ziemi pozostającej w zasobach państwa. To zdaniem Pawlaka może przynieść nawet 15 mld zł.

Kłopot w tym, że to są papierowe wyliczenia. Uzyskanie takiej kwoty jest w 2011 r. niewykonalne.

Dziś skarb państwa jest właścicielem ok. 2,2 mln hektarów ziemi. Z czego 1,68 mln hektarów jest w dzierżawie, 56 tys. ha - w wieczystym użytkowaniu, a nieco ponad 50 tys. ha - w zarządzie i bezumownym użytkowaniu. 110 tys. ha to - używają oficjalnej terminologii - "wody płynące", więc do rozdysponowania pozostaje ok. 330 tys. ha. - A wiele z tych gruntów jest mało atrakcyjnych, podzielonych na bardzo małe działki - mówi Grażyna Kapełko, rzecznik prasowy Agencji Nieruchomości Rolnych.

Oczywiście sprzedać można też (z zachowaniem pierwszeństwa dzierżawców) grunty dzierżawione. Ale znów to tylko teoria. W praktyce znaczna część dzierżawionych gruntów to ziemie, do których roszczenia złożyli przedstawiciele (spadkobiercy) przedwojennych właścicieli. I dopóki kwestia roszczeń nie zostanie rozwiązana (a odpowiedniej ustawy wciąż nie przyjął Sejm), tej ziemi sprzedać nie można. A nawet jeśli, to skąd obecni dzierżawcy mieliby wziąć 14,8 tys. zł za hektar - bo taka jest średnia cena ziemi rolnej w Polsce? W niektórych województwach ceny są jeszcze wyższe (22,9 tys. zł/ha na Śląsku, 21,7 tys. zł/ha w woj. kujawsko-pomorskim).

W ostatnich latach ANR uzyskiwała ze sprzedaży ziemi około 1,5 mld zł rocznie. W rekordowym, najlepszym roku - 1996 r. - udało się jej sprzedać 193 tys. ha. W ostatnich latach sprzedawała tylko po 100 tys. ha rocznie. Od 2005 r. Agencja odprowadziła do kasy państwa 7 mld zł, z czego 4,5 mld zł bezpośrednio do budżetu.

Rząd nie ma więc wyjścia. Dochody ze sprzedaży ziemi na pewno nie przyniosą 15 mld zł wpływów już w 2011 r., musi myśleć o sprzedawaniu udziałów w spółkach.

Jest co sprzedawać. Dziś skarb ma ponad 39 mln akcji PZU, co daje mu 45,1 proc. udziału w kapitale spółki. Licząc po obecnym kursie giełdowym (w poniedziałek akcje PZU były notowane na poziomie 397 zł), kontrolowane przez państwo akcje PZU są warte ponad 15,4 mld zł.

W PKO BP skarb państwa ma 512,4 mln akcji (40,9 proc.), a w państwowym Banku Gospodarstwa Krajowego - kolejne 128,1 mln akcji (10,24 proc.). Oba pakiety są dziś warte 26 mld zł.

A w odwodzie są jeszcze udziały skarbu państwa w innych spółkach. Rząd może się zdecydować na sprzedaż akcji np. Lotosu - drugiego po Orlenie polskiego koncernu naftowego. Dziś państwo kontroluje 53,18 proc. (69 mln sztuk) akcji. Ich obecna wycena na giełdzie papierów wartościowych w Warszawie to nieco ponad 2,2 mld zł. (Wczoraj jedna akcja Lotosu na giełdzie była warta 33 zł).

Teoretycznie można sobie też wyobrazić sprzedaż części udziałów skarbu państwa w koncernie Orlen. Dziś skarb ma 27,52 proc. udziałów w tej spółce (ponad 117 mln akcji) - o wartości ok. 4,7 mld zł (licząc po kursie 39,9 zł za akcję).

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos