- Dyplomacja gospodarcza ma wielką przyszłość - powiedział wiceprezes Gazpromu Aleksander Miedwiediew, kiedy w ostatni piątek osobiście przedstawiał w Berlinie nowego prezesa Gazprom Germania.
Był to ceremonialny gest, bo 54-letni Kotieniew jest doskonale znany Niemcom. Pierwsze kroki w dyplomacji stawiał w 1979 r. w konsulacie ZSRR w Berlinie Zachodnim, a przez ostatnie sześć lat był ambasadorem Rosji w Niemczech.
Za jego kadencji ambasada Rosji w Berlinie zasłynęła z wystawnych, promocyjnych przyjęć, na których często gościli niemieccy politycy - napisał
dziennik "Handelsblatt". Ostatni taki raut w Berlinie - ze stołami uginającymi się pod ciężarem 1000 butelek szampana i kilogramów kawioru - ambasador Kotieniew wyprawił na pożegnanie w połowie lipca. A już po dwóch tygodniach wrócił do stolicy Niemiec jako szef Gazprom Germania.
Aleksander Miedwiediew powiedział, że posadę dla byłego ambasadora gazowy koncern uzgodnił z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych Siergiejem Ławrowem.
Jako ambasador Kotieniew promował nowy wizerunek Rosji - państwa modernizującego się. Teraz ma wypolerować wizerunek Gazprom Germania. To największa zagraniczna spółka rosyjskiego koncernu. W 2009 r. miała 8,5 mld euro obrotów, zatrudnia ponad 500 osób. Menedżerowie tej niemieckiej spółki Gazpromu nadzorują także interesy rosyjskiego koncernu w Wlk. Brytanii i
USA.
Od 20 lat interesami Gazpromu w Niemczech kierował Hans-Joachim Gornig - niemiecki menedżer, były wiceszef gazownictwa w NRD, który w branży gazowej przepracował ponad 40 lat. Jednak w ostatnich latach niemiecka prasa ciągle wytykała kierowanej przez Gorniga spółce Gazprom, że zatrudnia agentów Stasi - tajnej policji komunistycznych Niemiec.
W inauguracyjnym wystąpieniu Władimir Kotieniew przyznał, że wokół działalności Gazprom Germania narosło wiele negatywnych wyobrażeń i zapowiedział, że jego zadaniem będzie to zmienić. - Trzeba skończyć z demonizowaniem Gazpromu - powiedział Kotieniew.