Premie wrakowe - czyli rządowe dopłaty w wysokości 2,5 tys. euro do zakupu nowych samochodów w zamian za oddanie na złom starego, co najmniej dziewięcioletniego
auta - były w pierwszej połowie 2009 r. przebojem niemieckiego programu walki z recesją gospodarczą. Służyć miały wsparciu pogrążonej w głębokim kryzysie branży motoryzacyjnej.
Niemiecki rząd przeznaczył na dopłaty 5 mld euro. Z programu skorzystały blisko dwa miliony mieszkańców Niemiec. Zdaniem polityków teraz przyszedł czas na częściowy zwrot dopłat przez koncerny. Wydaje się bowiem, że pokonano kryzys w branży samochodowej - w zeszłym tygodniu m.in. Volkswagen, Audi i BMW poinformowały o wzroście zysków.
- Wobec rosnących zysków przemysł samochodowy powinien partycypować w kosztach premii wrakowych. Rząd federalny powinien przedstawić propozycję, jak mogłaby wyglądać uczciwa partycypacja całej branży - powiedział w rozmowie z dziennikiem "Bild" polityk rządzącej chadeckiej partii CDU Alexander Funk.
Opinię tę podzielił przedstawiciel koalicyjnej liberalnej FDP Daniel Volk. Jego zdaniem branża samochodowa wiele zyskała na premiach wrakowych, których koszty poniósł niemiecki podatnik. - Nadszedł czas, by branża wzięła część tych kosztów na siebie - powiedział Volk "Bildowi".