- Nasza strategia zakłada rozwój grupy jako dostawcy jak najszerszego pakietu usług - przekonuje Marek Południkiewicz, prezes spółki Hyperion, która wprowadziła telefonię Hyperfonia. Ale dodaje: - Choć rynek telefonii komórkowej jest zdominowany przez czterech graczy, jesteśmy przekonani, że Hyperfonia będzie ważnym uzupełnieniem oferty grupy Hyperion.
Telefonia działa dzięki umowie spółki MNI, która z kolei ma umowę z Orange pozwalającą na korzystanie z jej infrastruktury. Oferta skierowana jest przede wszystkim do klientów indywidualnych. Sprzedaż usług rozpocznie się na początek w dziesięciu miastach, m.in. w Katowicach,
Rzeszowie, Kątach Wrocławskich,
Bielsku-Białej,
Kielcach,
Łodzi i we
Wrocławiu. Do końca września planowane jest wprowadzenie nowej usługi do wszystkich punktów sprzedaży operatora. Hyperion zachęcać będzie do kupowania usługi w pakietach, m.in. z usługą dostępu do internetu.
Spółka liczy, że około 15 proc. jej obecnych abonentów skorzysta z nowej oferty, a liczba aktywnych kart w 2013 r. sięgnie 50 tys.
To ambitny plan. Wirtualna Inea, telefonia komórkowa największego operatora kablowego w Wielkopolsce, wystartowała w styczniu. W ciągu roku chciała zdobyć 10 tys. użytkowników. Jednak Janusz Kosiński, prezes Inei, nie jest dziś w stanie powiedzieć, czy ten cel wciąż jest realny.
- W ciągu pierwszych tygodni abonenci podchodzili do tej usługi nieufnie. Przede wszystkim nie chcieli zmieniać numeru, a my nie oferowaliśmy usługi przenoszenia numeru - przyznaje. Teraz jest już taka możliwość. - Mamy na razie kilkuset abonentów, ok. 400. Liczę, że na koniec roku będziemy ich mieli ok. 5 tys. - zaznacza Kosiński. Jego zdaniem problemem jest brak świadomości abonentów, którzy najczęściej nie wiedzą do końca, co oznacza termin "telefonia wirtualna".
Zdaniem dr. Jerzego Kubasika, analityka rynku z Politechniki Poznańskiej, oferta Inei od początku nie rzucała na kolana. Już w dniu premiery przewidywał, że zdobycie 10 tys. klientów może się nie udać.
- Gdybyśmy mówili o operatorze działającym na terenie całego kraju, byłoby to realne. W przypadku lokalnego, o wiele mniej. Tym bardziej że proponowana cena 29 gr za minutę nie jest już dziś niczym niezwykłym. Inny operator wirtualny, mBank Mobile, ma ofertę za 19 gr, są też oferty za 25 gr - podkreślał ekspert.
Inea poszła w ślady Astera, innego operatora kablowego oferującego telefonię komórkową. W czerwcu chwalił się on liczbą 55 tys. abonentów. Pracował na to jednak dwa lata.
Polski rynek nie jest łatwy dla operatorów pragnących zdobyć nowych abonentów. Po pierwsze, jest zapełniony w ponad 100 proc. Z danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej wynika, że na koniec 2009 r. kart SIM było o 17,4 proc. więcej niż obywateli Polski. Dodatkowo niszę obejmującą osoby starsze zagospodarowała sieć wRodzinie - wspólne dzieło CenterNetu i fundacji Lux Veritatis o. Tadeusza Rydzyka (w ostatnich dniach partnerzy zerwali umowę, ale zgodnie z deklaracjami sieć ma nadal funkcjonować). Po drugie, rynek jest pełen ofert. Działają mBank Mobile skierowane do klientów banku, GaduAir (sieć znanego komunikatora Gadu-Gadu), Cyfrowy Polsat czy Carrefour Mova. Jednak nie wszystkim się powiodło - uruchamiana z hukiem sieć Wirtualnej Polski WPmobi dawno skończyła działalność, a o takich graczach jak Ezo Mobile czy SimFonia, choć weszły na rynek ponad dwa lata temu, mało kto słyszał. Podobnie jak o dalszych losach sieci Mobilking, która na początku działalności wywoływała kontrowersje reklamami ze skąpo ubranymi kobietami.
Magda Borowik, analityk rynku telekomunikacyjnego w IDC Polska, jest przekonana, że operatorzy wirtualni mają w Polsce szansę zaistnienia, ale ich czas dopiero nadejdzie. - Operatorzy wirtualni, płacący takim graczom jak Era, Orange czy Plus za korzystanie z infrastruktury, nie są w stanie konkurować ceną, ale mogą zaoferować to, czego wielcy gracze nie będą mieć: unikalną ofertę skierowaną wyłącznie do wybranej niszy - zaznacza.