Biznes Ludzie Pieniądze

Kulisy przetargu na sprzedaż BZ WBK: Francuzi obiecują ekspansję

Maciej Samcik
03.08.2010 , aktualizacja: 03.08.2010 21:37
A A A Drukuj
Kulisy przetargu na BZ WBK. Tylko francuski BNP Paribas Fortis obiecał międzynarodowy rozwój banku po jego przejęciu - wynika z nieoficjalnych informacji "Gazety".






Wyścig o przejęcie BZ WBK, czwartego największego banku w Polsce, jest już na finiszu. W zeszłym tygodniu zakończyły się spotkania czterech zainteresowanych banków z zarządem oraz obecnym właścicielem - irlandzką grupą AIB. Oferenci z jednej strony przepytywali szefów BZ WBK o potencjał rozwoju banku, a z drugiej sami przedstawiali własne pomysły. Teraz Irlandczycy czekają na ostateczne oferty cenowe, które mają być złożone do 20 sierpnia.

Według naszych ustaleń w przesłuchaniach najlepsze wrażenie na przedstawicielach AIB zrobili Francuzi z BNP Paribas Fortis. Tych ostatnich reprezentowała najwyższa szarża - jeden z wiceprezesów oraz członek zarządu. BNP Paribas jako jedyny zadeklarował też, że dopuszcza rozwój BZ WBK także za granicą. Prawdopodobnie pod szyldem BNP Paribas.

Pozostali oferenci to włoska Intesa, hiszpański Santander oraz PKO BP. Według naszego informatora przedstawiciele PKO BP nie ukrywali, że po fuzji z BZ WBK dublujące się placówki mogą zostać zamknięte, a liczba pracowników zmniejszona. Nic dziwnego, że wśród pracowników BZ WBK oferta PKO BP nie budzi entuzjazmu. Napisali nawet list do premiera Donalda Tuska z prośbą o wsparcie w obliczu groźby osłabienia banku.

Irlandczycy obiecali już, że nowy właściciel zapewni bankowi rozwój. Ale z punktu widzenia AIB równie ważne jak snute przez oferentów plany rozwoju BZ WBK będą pieniądze. Nie wiadomo, czy najbardziej zdeterminowani - jak wszystko na to wskazuje - Francuzi będą skłonni zapłacić za kontrolny pakiet akcji BZ WBK najwyższą cenę. W grę wchodzi ok. 10 mld zł i jest to suma o 20-25 proc. wyższa niż ta, za którą można kupić dobry bank np. w Turcji. Wysoka cena wystraszyła np. francuski bank Societe Generale, który nie wziął udziału w wyścigu.

Między oferentami trwa też cicha walka o poderwanie zaufania do konkurentów. Do Irlandczyków dotarły ponoć plotki o tym, że oferta PKO BP może zostać skreślona przez nadzór bankowy. PKO miałby nie spełnić warunku dotyczącego tzw. współczynnika koncentracji, o którym mówi prawo bankowe. Chodzi o to, że zobowiązania przejęte od jednego podmiotu powiązanego kapitałowo z bankiem nie mogą przekroczyć 20-25 proc. funduszy własnych banku.

Te w przypadku PKO BP wynoszą 21 mld zł, a po emisji obligacji wzrosną do 25 mld zł, zaś na BZ WBK trzeba będzie przeznaczyć aż 10 mld zł. Tyle że w grudniu 2008 r. nadzór wydał regulację, która wyjmuje spod działania prawa dotyczącego koncentracji przypadki przejęcia jednego banku przez drugi.

Nadzieją PKO BP jest to, że Komisja Nadzoru Finansowego zadeklarowała, iż nie zgodzi się na przejęcie BZ WBK przez bank, który niedawno skorzystał ze wsparcia państwa w swoim kraju. A BNP Paribas Fortis musiał pożyczyć od rządu 10 mld euro (spłacił te pieniądze w pół roku). Jednak nie wszyscy analitycy podzielają obawy, że BNP Paribas Fortis z tego powodu może odpaść.

- Myślę, że nasz regulator nie dałby zgody na nabycie BZ WBK bankowi, który miałby kapitał własny w części zapewniony z funduszy publicznych bądź ulokowany w obligacjach upadłych banków, np. Lehmana. Do tej grupy należą m.in.: Commerzbank, ING, KBC, Citigroup. Ale żaden z banków będących na krótkiej liście do BZ WBK tego problemu nie ma - powiedział nam proszący o anonimowość analityk jednego z dużych banków.



Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów