Wicepremier Waldemar Pawlak straszy, że już od listopada może nam zabraknąć gazu, jeśli
Polska nie podpisze nowego gazowego porozumienia z Rosją. Dotąd Pawlak nie podpisał tego porozumienia, bo zastrzeżenia zgłasza Komisja Europejska.
Bruksela obawia się, że wbrew europejskim przepisom Polska chce aż do 2045 r. dać Gazpromowi monopol na eksploatację tranzytowego gazociągu jamalskiego do Niemiec oraz ulgowe opłaty za tranzyt gazu.
Po wystąpieniu wicepremiera Pawlaka okazało się, że dodatkowy gaz oferuje Polsce niemiecki E.ON Ruhrgas. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo ujawniło, że w maju podpisało kontrakt z niemieckim koncernem na dostawy gazu od października do końca 2011 r. Rozwiałoby to widmo gazowego kryzysu. Zmniejszyło zależność Polski od Gazpromu, bo nadal kupowalibyśmy rosyjski gaz, tyle że od niemieckiego dostawcy.
W kontrakcie jest haczyk: E.ON ma dostarczać gaz do Polski za pośrednictwem gazociągów na Ukrainie. A według PGNiG niemiecki koncern dotąd nie ma umowy na transport gazu do Polski przez Ukrainę.
- Gaz pochodzi z portfela E.ON przeznaczonego dla Węgier - wyjaśnił "Gazecie" Kai Krischnak z biura prasowego E.ON Ruhrgas. Po prostu niemiecki koncern skierowałby do Polski część gazu, który zamówił w Gazpromie dla Węgrów.
Jak się dowiedziała "Gazeta", E.ON złożył też Polsce dalej idącą ofertę.
"Biorąc pod uwagę długoletnie kontakty z PGNiG, E.ON może być traktowany jako preferowany partner w połączeniu Polski z systemem gazowym Europy Zachodniej". Tę propozycję niemiecki koncern przedstawił polskiej dyplomacji w lutym, dwa tygodnie po zaakceptowaniu przez nasz rząd porozumienia gazowego z Rosją. Konkretnie E.ON proponował podłączenie Polski do gazociągu Nord Stream, który przez Bałtyk ma dostarczać rosyjski gaz do Niemiec. Dalej surowiec z Rosji będzie transportowany lądową odnogą OPAL układaną wzdłuż polskiej granicy do Czech.
E.ON mówi, że może nam przesłać gaz z OPAL gazociągiem jamalskim. Teraz tą rurą płynie rosyjski gaz przez Polskę do Niemiec. Według E.ON można zmienić kierunek przepływu i wówczas do Polski trafiałby z Zachodu gaz (też rosyjski) z bałtyckiej rury. Możemy też kupować surowiec z OPAL za pośrednictwem działającego transgranicznego gazociągu w Zgorzelcu. E.ON mówi również o budowie dwóch nowych rur z Niemiec do Polski: w okolicach Szczecina oraz Zielonej Góry.
Czy ta oferta jest związana z podpisanym trzy miesiące później kontraktem E.ON na dostawy gazu do Polski przez Ukrainę? Ściślej - czy E.ON oferuje, że w najbliższym czasie zmniejszy naszą zależność od Gazpromu w zamian za przyłączenie się Polski do Nord Streamu?
E.ON Ruhrgas nie skomentował pytania "Gazety" w tej sprawie, tłumacząc to poufnością negocjacji. A PGNiG na pytania "Gazety" wczoraj nie odpowiedział.