Biznes Ludzie Pieniądze

Znowu tną wydatki. Nie będzie dróg obiecywanych na Euro 2012

Andrzej Kublik
04.08.2010 , aktualizacja: 04.08.2010 21:11
A A A Drukuj
Kierowcy nie doczekają się dróg obiecywanych na Euro 2012. Nic dziwnego, skoro drogowcy już trzeci rok z rzędu obcinają inwestycje w nowe autostrady i drogi ekspresowe.
Węzeł autostrad - pozostanie tylko na papierze?
rys. materiały prasowe
Węzeł autostrad - pozostanie tylko na papierze?
Wydatki na budowę dróg - plany i rzeczywistość
Wydatki na budowę dróg - plany i rzeczywistość
Rząd zapowiadał, że w tym roku wreszcie będzie dość pieniędzy, by przyspieszyć budowę dróg, które miały powstać na piłkarskie mistrzostwa Euro 2012 r. W budżecie zapowiedziano, że rządowa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad na budowę nowych autostrad, dróg ekspresowych i obwodnic wyda w tym roku rekordową kwotę 27,6 mld zł.

Jednak od stycznia do czerwca GDDKiA zapłaciła i zatwierdziła faktury o wartości zaledwie 4,9 mld zł. To mniej niż jedna piąta rocznego planu. Eksperci wątpią, czy uda się go wykonać.

- Przypuszczam, że w tym roku GDDKiA wyda mniej więcej tyle, ile w zeszłym roku, czyli 18-19 mld zł - powiedział "Gazecie" Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. - Wydatki na inwestycje drogowe wyniosą około 21 mld zł - szacuje Adrian Furgalski, ekspert ds. transportu z firmy Zespół Doradców Gospodarczych "Tor".

Niestety, eksperci mieli rację. GDDKiA nowelizuje plany i obecnie przewiduje, że w tym roku zainwestuje w budowę nowych dróg 20,5 mld zł - poinformował nas rzecznik GDDKiA Marcin Hadaj. Przy tym ta kwota obejmuje nieplanowane wcześniej wydatki na pokrycie skutków wiosennych powodzi, które spustoszyły place budowy niektórych dróg. Nie wiadomo, o jaką kwotę chodzi. - Liczymy to jeszcze - powiedział Hadaj.

Zniszczenia sieci istniejących już dróg krajowych przez powodzie GDDKiA oszacowała wcześniej na 1,1 mld zł. Właśnie powodziami drogowcy tłumaczą tegoroczne opóźnienia na budowach.

Szkopuł w tym, że już trzeci rok z rzędu GDDKiA nie wyda tyle pieniędzy, ile planowała, a to oznacza fiasko programu budowy dróg na mistrzostwa Euro, który przyjął rząd PiS jesienią 2007 r. i bez zmian zachował rząd PO-PSL.

Zgodnie z programem na budowę sieci dróg na Euro 2012 rząd miał wydać 105 mld zł. Do końca 2010 r. wydatki planowano na 75 mld zł. Obecnie można oszacować, że będzie to tylko ok. 50 mld zł.

Program dróg na Euro przewidywał budowę ponad 600 km państwowych autostrad oraz 470 km przez prywatne firmy posiadające koncesje na budowę i eksploatację płatnych autostrad. Do mistrzostw Euro miało też powstać prawie 2000 km nowych dróg ekspresowych.

Jak idzie wykonanie tego programu? Według Ministerstwa Infrastruktury od listopada 2007 r. oddano do eksploatacji 181 km autostrad i podpisano umowy na budowę 703 km autostrad (z czego ok. 500 km jest w budowie). Gorzej z drogami ekspresowymi. Ministerstwo Infrastruktury podaje, że oddano 315 km takich dróg, a 340 km jest w budowie.

Co hamuje drogowców?

W 2008 r. tłumaczyli, że czekają na nowe przepisy. Chodziło o nowe przepisy środowiskowe, bo ustawa uchwalona w 2005 r. przez Sejm zdominowany przez SLD nie była zgodna z europejskim prawem i groziło nam, że nie dostaniemy dotacji z UE na drogi albo trzeba będzie je zwracać. W 2008 r. rząd szykował też specustawę, aby uprościć procedury administracyjne i przyspieszyć przygotowanie inwestycji drogowych.

Przepisy zmieniono, ale w zeszłym roku drogowcy znowu wydali o jedną trzecią mniej niż planowano. Tym razem zawinił kryzys finansowy. Z tego powodu już pod koniec 2008 r. Ministerstwo Finansów zakręciło kurek z pieniędzmi na budowę dróg i GDDKiA nie zapłaciła wykonawcom rachunków na ponad 1 mld zł.

Fiskus mógł tak zrobić, bo większości wydatków na drogi nie wpisano do budżetu "na sztywno", lecz do rezerw budżetowych.

Aby uporać się z tym problemem, w połowie zeszłego roku rząd postanowił, że budżet nie będzie dłużej finansować inwestycji drogowych. Wydatki te przerzucono w całości na Krajowy Fundusz Drogowy działający w rządowym Banku Gospodarstwa Krajowego. Fundusz, który do tego czasu zbierał pieniądze na budowę dróg z opłaty paliwowej doliczanej do ceny każdego litra paliwa, od zeszłego roku emituje także specjalne obligacje drogowe. Na konto KFD wpływają też unijne dotacje na drogi.

Ale w trakcie tych zmian drogowcy nie mieli pewności, ile będą mieli pieniędzy, i GDDKiA tłumaczyła, że z tego powodu opóźnia przetargi. To była fatalna strata, bo w czasie kryzysu spadły ceny i wykonawcy godzili się budować drogi o około 20-30 proc. taniej od kosztorysów GDDKiA. W tym roku ceny już jednak rosną.

Nie ma już problemów z pieniędzmi na inwestycje, bo w połowie roku na kontach KFD było kilka miliardów złotych nadwyżki. Ale wtedy drogowcom przeszkodziła powódź.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    76 głosów