Biznes Ludzie Pieniądze

Komu Empik z Merlinem zagrają na nerwach?

Tomasz Grynkiewicz, Vadim Makarenko, jam
04.08.2010 , aktualizacja: 05.08.2010 12:56
A A A Drukuj
Nie tylko wydawcy książek obawiają się fuzji dwóch silnych graczy. Połączenie Empiku z Merlinem spędza sen z powiek branży muzycznej
Magazyn sklepu Merlin.pl w podwarszawskim Piasecznie. Wiceprezes firmy Krzysztof Jerzyk szacuje, że od 1 listopada do świąt Bożego Narodzenia z magazynu wyjedzie około 120 tys. paczek z prezentami. Od początku roku klienci zamówili tu ponad 1,35 mln produktów
Fot. Igor Morye / AG
Magazyn sklepu Merlin.pl w podwarszawskim Piasecznie. Wiceprezes firmy Krzysztof Jerzyk szacuje, że od 1 listopada do świąt Bożego Narodzenia z magazynu wyjedzie około 120 tys. paczek z prezentami. Od początku roku klienci zamówili tu ponad 1,35 mln produktów
- Przejęcie Merlina przez Empik oceniam negatywnie, bo to ograniczenie i tak już małej konkurencji - mówi Kazimierz Pułaski, szef polskiego oddziału Sony Music. - Łączą się dwaj najsilniejsi dystrybutorzy muzyki w sieci, z czego jeden jest też głównym graczem w tradycyjnej sprzedaży. Obawy są więc naturalne.

Od kilku lat sytuacja na polskim rynku muzycznym wygląda tak: najwięcej, bo ok. 35 proc., ma Media Markt, który dużo płyt sprzedaje po niższych cenach. Na drugim miejscu jest sieć Empik z niespełna 30-proc. udziałem. Co się zmieni po połknięciu Merlina? Dwie rzeczy: Empik będzie miał pozycję równą niemieckiej sieci marketów. A w internecie będzie de facto rozdawał karty. Bo, jak ocenia Pułaski, będzie miał tu ponad połowę rynku.

Dla branży to o tyle zła wiadomość, że internet to jedyne miejsce, gdzie sprzedaż płyt jeszcze rośnie. Dziś na e-sklepy przypada kilkanaście procent rynku wartego ok. 385 mln zł. - Poza Merlinem i Empikiem równie dużego gracza tu nie ma - mówi Marcin Werner, szef Dużego Domu Dystrybucyjnego, największego dostawcy muzyki w Polsce.

Rok temu jego firma poszła z Empikiem na noże, w czerwcu wstrzymując dostawy - w efekcie w salonach Empiku nie było np. najnowszej płyty zespołu Feel, Wilków czy Rubika.

Powód? Empik przez kilka miesięcy nie płacił za płyty, przeterminowane faktury opiewały na blisko 18 mln zł. Po kilku tygodniach spółki doszły do porozumienia.

Jak dziś jest z płatnościami? - Różnie to bywa - ucina Werner. Nie chce spekulować, jak współpraca będzie wyglądała po fuzji. - Mamy nadzieję, że będzie to podejście partnerskie, a nie rozmowy z pozycji siły - mówi.

Zaległości Empiku odbiły się m.in. na hiphopowej wytwórni Wielkie Joł (m.in. Tede czy Sistars). Jak przyznaje Kamil "Jakuza" Jaczyński z Wielkiego Joł, gdy Empik wstrzymał wypłaty, mieli problemy z rozliczeniem się z własnym dystrybutorem.

We wczorajszej "Gazecie" napisaliśmy, że wydawcy książek chcą przekonać UOKiK, że fuzja będzie dla nich szkodliwa. I nawet jeśli Empik-Merlin nie przekroczy ustawowych 40 proc. rynku (to próg, od którego uznaje się pozycję za dominującą), to poważnie ograniczy konkurencję. Teoretycznie UOKiK mógłby wówczas zablokować transakcję.

- Nie ma drugiej tak wielkiej sieci, więc negocjacje z Empikiem są bardzo trudne. Wielka sieć zawsze żąda większych upustów i większych pieniędzy za promocję - skarży się Beata Stasińska z W.A.B., wydającego m.in. Wojciecha Kuczoka czy Andrzeja Barta. Za najskromniejszą promocję w Empikach wydawcy płacą 10 tys. zł. W zamian sieć zamówi 1,2 tys. egzemplarzy książki, wystawi je we wszystkich swoich salonach na regałach z napisem "nowości" i napisze o niej w swojej gazetce wewnętrznej. Jesienią i wiosną, kiedy detalista przygotowuje katalogi na zimę i lato, wydawcy płacą nawet po 20-30 tys. zł, a z całostronicową reklamą w katalogu kwota można dojść i do 60 tys. zł.

Instytut Książki w zeszłym roku skarżył się na nadużywanie przez Empik dominującej pozycji na rynku, m.in. narzucanie cen. Ale nic nie ugrał, bo UOKiK skargę odrzucił. W uzasadnieniu napisał, że "Empik zapewnia sobie korzystne warunki współpracy, a zachowanie takie nie narusza ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów". I wyliczył, że nie można mówić o dominacji, bo Empik ma tylko 11 proc. całego rynku książek (dane z 2007 r.).

Dziś te udziały są nieco wyższe, w przypadku e-handlu książkami szacuje się je na 25 proc.

- Nie znam transakcji, która zostałaby zablokowana przy takim udziale rynkowym - mówi Małgorzata Szwaj, partner w kancelarii Linklaters C. Wiśniewski i Wspólnicy specjalizującej się w prawie ochrony konkurencji w Polsce. - Przesłanką dla regulatora mogłaby ewentualnie być struktura rynku po transakcji, o ile zostałby na nim jeden duży podmiot, który ma 25 proc., a pozostałe udziały rzędu 1 czy 1,5 proc. - dodaje.

Udział łączących się firm w rynku dystrybucji muzyki będzie wynosił blisko 35 proc. - To już bliżej pozycji dominującej, ale wszystko zależy od struktury rynku. Jeśli pozostanie na nim inny solidny konkurent, który będzie w stanie przeciwstawić się polityce cenowej łączących się firm, to zagrożenie nie jest duże - mówi mec. Szwaj.

Wydawcy szykują wspólny list do UOKiK, w którym chcą wskazać, że jeśli nie będzie monopolu formalnego, to będzie "monopol faktyczny". A firmy fonograficzne? Część menedżerów jest na urlopach.

- Prawdopodobnie zarząd Związku Producentów Audio-Video zajmie się sprawą pod koniec sierpnia, w końcu transakcja dotyczy wszystkich w branży - mówi nam Kazimierz Pułaski z Sony Music.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy