Biznes Ludzie Pieniądze

Chodzi o ceny zbóż, nie o suszę

Izabela Dąbrowska-Kasiewicz, BGŻ
05.08.2010 , aktualizacja: 05.08.2010 17:51
A A A Drukuj
O tym, że blokada eksportu rosyjskiego zboża poruszy rynek światowy, wiadomo już teraz. I o to tu chodzi, a nie o pożary - mówi Izabela Dąbrowska-Kasiewicz, ekspert rynków rolnych banku BGŻ.
Izabela Dąbrowska-Kasiewicz z banku BGŻ
Izabela Dąbrowska-Kasiewicz z banku BGŻ
Żeby dobrze zrozumieć decyzję Rosji, trzeba sobie zdawać sprawę nie tylko z sytuacji pogodowej (susze i pożary). Trzeba też spojrzeć na ten kraj w kontekście poprzednich sezonów. Według danych Międzynarodowej Rady Zbożowej w zeszłym sezonie zebrano tu 110,7 mln ton zbóż. To bardzo dużo jak na kraj, którego potrzeby sięgają ok. 72,3 mln ton (dane MRZ na sezon 2010/2011). Na tyle dużo, że Rosji zostały jeszcze spore zapasy, szacowane (przez tę samą Radę) na 16,1 mln ton.

Ile zaś uda się zebrać w tym roku? Według MRZ 93,8 mln ton. To oznacza, że tegoroczne zbiory plus zapasy powinny wystarczyć, aby zaspokoić potrzeby Rosji, i zostanie jeszcze na eksport. Tak więc ani pożary, ani susze nie były głównym powodem zakazu eksportu. Rosja wie, że tą decyzją poruszy rynek światowy, a ceny pójdą w górę. Już teraz widać to na rynkach terminowych. Sytuacja na tym rynku przełoży się jednak na rynek rzeczywisty.

Kiedy więc Rosja odblokuje eksport? Najpewniej wtedy, gdy ceny będą odpowiednio wysokie. Można się też spodziewać, że duża część zboża, które Moskwa będzie sprzedawać zagranicy, będzie pochodzić z zeszłorocznych zbiorów.

Czytaj także: Putin wprowadził zakaz eksportu zbóż

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy