Biznes Ludzie Pieniądze

Porażka Google Wave, czyli e-mail na sterydach nie wypalił

Tomasz Grynkiewicz
05.08.2010 , aktualizacja: 05.08.2010 20:33
A A A Drukuj
Nietrafiony pomysł Google'a - po roku koncern rezygnuje z usługi Google Wave, która miała zmienić komunikowanie się w sieci. Bo mało kto się nią interesował
"Wave nie zyskał takiego przyjęcia wśród użytkowników, na jakie liczyliśmy. Nie zamierzamy rozwijać go jako osobnego produktu" - napisał w blogu Urs Hölzle, jeden z wiceprezesów Google'a.

Żywot Wave nie był długi - koncern oficjalnie zaprezentował usługę w maju 2009 r. Zapowiadano go jako największą rewolucję od czasów e-maila. - E-mail to dziś najpopularniejszy środek komunikacji w internecie, co jest o tyle zaskakujące, że został wymyślony ponad 40 lat temu - mówił wówczas Lars Rasmussen, inżynier Google'a. - Patrząc na rozwój komunikatorów, blogów, stron takich jak Wikipedia czy serwisów społecznościowych, zadaliśmy sobie pytanie: jak wyglądałby e-mail, gdyby wynaleziono go dziś?

Google Wave było próbą skrzyżowania internetowego komunikatora, e-maila i narzędzi do współpracy na dokumentach. Wave miał w jednej aplikacji skupiać wszelkie dane: zarówno zwykłą wymianę zdań na czacie, jak i w e-mailu, zdjęcia, klipy wideo, mapy czy dokumenty. To skupisko Google opisywał jako falę - każdy, kogo właściciel fali do niej zaprosił, mógł edytować zgromadzone w niej treści.

Pod względem technologicznym to była ambitna próba - wbudowano np. funkcję playback, która pozwalała obejrzeć, jak dodawano kolejno dokumenty, zdjęcia, informacje o tym, kto, co i kiedy zmieniał. Uproszczono dzielenie się zdjęciami czy wklejanie wideo (w Wave działało to na zasadzie funkcji przeciągnij - upuść). A przy rozmowie internauci na bieżąco widzieli litery wstukiwane z klawiatury przez innych użytkowników (zwykle widzi się tylko informację, że dana osoba coś pisze).

W opinii wielu analityków projekt był zbyt ambitny i zbyt skomplikowany. A internauci nie widzieli potrzeby, by zrezygnować ze sprawdzonego e-maila na rzecz nowinki Google'a.

Jak twierdzi Hölzle, niektóre elementy Wave - w tym np. "pisanie na żywo" - będą wykorzystane w innych usługach Google'a.

Zamknięcie Wave po roku oznacza, że lista nieudanych projektów Google'a się wydłuża - dwa lata temu, zaledwie po kilku miesiącach od premiery, koncern zrezygnował m.in. z wirtualnego świata Lively, który miał być odpowiedzią na popularny Second Life.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów