- Obecny stan finansów publicznych hamuje nasz
wzrost gospodarczy. W kraju, gdzie podatki i tak już są wysokie, należy ograniczać wydatki - krytykuje zręby planu finansowego rządu na następne cztery lata były szef NBP i minister finansów Leszek Balcerowicz.
Przypomnijmy: rząd, nie chcąc dopuścić, by
dług publiczny przekroczył próg 55 proc.
PKB, zaproponował podniesienie stawki podatku VAT o 1 pkt proc. - główna ma wynosić 23 proc. W ten sposób chce ściągnąć dodatkowe 5,5 mld zł w 2011 r. Rząd zaklina się, że podwyżka VAT jest tylko na trzy lata. No, chyba że mimo to wciąż będziemy blisko progu 55 proc. PKB. Wtedy będzie kolejna podwyżka, a potem może następna.
Podczas środowej debaty w Sejmie premier Donald Tusk ogłosił, że jego rząd nie zdecyduje się na żadne radykalne reformy, zwłaszcza takie, których koszty musieliby ponosić "ci, co mają najgorzej". Zapowiedział, że nie będzie słuchał "pseudoekspertyz" ekonomistów. - Przyjmujemy drogę bezpieczną, zdroworozsądkową, a nie drogę ideologów, eksperymentatorów, radykałów, wariatów - mówił Tusk.
- To dyskusja w kategorii epitetów i etykietek - odpowiedział mu wczoraj Balcerowicz na konferencji prasowej Forum Obywatelskiego Rozwoju.
Jego zdaniem rząd mógłby zapewnić
budżetowi brakujące środki bez uciekania się do podnoszenia płaconych przez nas danin. Gdyby wydatki publiczne w tym roku rosły realnie o 1 proc. (tę regułę rząd chce stosować dla części wydatków od 2011 r.), a nie o 6,2 proc., to deficyt sektora finansów publicznych wyniósłby w tym roku 3,5 proc. i byłby niższy aż o 54 mld zł!
Takie ograniczenie trudno byłoby jednak wprowadzić, gdyż trzy czwarte wydatków to wydatki sztywne i by je hamować, trzeba by zmieniać ustawy.
Zamiast tego FOR proponuje, by:
•
radykalnie zmniejszyć zasiłek pogrzebowy do 30 proc. średniego wynagrodzenia (dziś wynosi dwie średnie pensje, prawie 7 tys. zł) i uzależnić jego otrzymywanie od sytuacji dochodowej - oszczędność 2 mld zł
•
zrezygnować z podwyżek dla nauczycieli, tym bardziej że podwyżki nie wiążą się z poprawą efektywności nauczania, nie promują najlepszych nauczycieli - oszczędność 2 mld zł
•
zlikwidować dotacje do kopalń i ograniczyć je w przypadku innych firm - oszczędność 0,5 mld zł
•
znieść becikowe dla wszystkich i dotacje do kredytów hipotecznych - oszczędność 0,7 mld zł
•
obniżyć zasiłki dla bezrobotnych do poziomu z 2009 r. - oszczędność 0,3 mld zł
Balcerowicz jest też zdania, że PKO BP powinien zrezygnować z zakupu BZ WBK. Wtedy mógłby dać 2,5 mld zł z dywidendy do kasy państwa.
Były szef NBP wytknął rządowi nie tylko, że podniósł VAT, ale też że podwyżka ta odbywa się bez uproszczenia jego skali. Do tego najważniejsze dla gospodarki reformy są odkładane na trudną do przewidzenia przyszłość, a rząd nie robi nic, by wpłynąć na lawinowo rosnące zatrudnienie i płace dla administracji samorządowej.
- Reforma finansów publicznych nie może ograniczać się jedynie do takich zabiegów, by nie przekroczyć progu 55 proc. - ocenia Andrzej Rzońca, współpracownik FOR, członek Rady Polityki Pieniężnej.
Zdaniem Forum rząd i tak może stanąć przed ścianą, gdyż plany konstruuje na podstawie bardzo optymistycznego założenia, że wzrost gospodarczy w 2012-13 będzie przekraczał 4 proc., że
złoty będzie się umacniał. Z obliczeń FOR wynika, że gdyby zaczął się realizować negatywny scenariusz, rząd musiałby dokonać oszczędności na dodatkowe 9-18 mld zł. A potem 12, a może nawet 23 mld zł w 2012 r.
Na dłuższą metę FOR namawia, by zadbać o zwiększanie zatrudnienia - podnieść wiek emerytalny i zrównać go dla kobiet i mężczyzn, ograniczyć przywileje emerytalne mundurówce, nie wydłużać już urlopu macierzyńskiego, ograniczyć długość wychowawczego, pilnować, czy bezrobotni aktywnie szukają pracy. Dzięki temu pieniądze zamiast z budżetu (w postaci zasiłków i emerytur), będą płynąć do budżetu (jako podatek dochodowy). - Wydłużenie wieku emerytalnego w sytuacji, gdy nasz dług rośnie, ludzie szczęśliwie dłużej żyją, a inne kraje w Europie już to zrobiły, nie jest wielkim poświęceniem. To zdrowy rozsądek - skwitował Leszek Balcerowicz.