Swój nowy pomysł na ratowanie finansów publicznych przedstawiła wczoraj na konferencji prasowej. - Być może dobrym rozwiązaniem byłoby obniżenie czy w ogóle zatrzymanie przekazywania składki do
OFE na dwa lata, a później powrót do tych rozwiązań, które mamy dzisiaj - powiedziała Fedak.
Według niej dzięki temu nasz
dług publiczny nie przekroczyłby progu ostrożnościowego w wysokości 55 proc.
PKB, który zmusza rząd do zaciśnięcia pasa w kolejnych latach. Tym samym
Polska zyskałaby dwa lata na negocjacje z Komisją Europejską zmiany w definicji
długu publicznego, do którego obecnie zalicza się składki do OFE.
- Nie można bawić się systemem emerytalnym - mówi dr Agnieszka Chłoń-Domińczak, były wiceminister pracy. Zwraca uwagę, że kraje, które zdecydowały się na taki krok, były w znacznie trudniejszej sytuacji niż jest teraz Polska. Tak było m.in. w Estonii czy na Litwie.
- Rządy tych państw, decydując się na czasowe wstrzymanie lub ograniczenie składki do funduszy emerytalnych, jednocześnie zaczęły wprowadzać trudne reformy - dodaje dr Chłoń-Domińczak.
Co na to towarzystwa emerytalne? - To zły pomysł prowadzący do obniżenia przyszłych emerytur 14 milionów członków OFE dla doraźnych celów budżetowych - mówi w imieniu Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych Paweł Pytel, prezes Avivy. Przypomina, że badanie przeprowadzone na zlecenie Izby potwierdziło, że większość członków OFE jest przeciwna pozbawieniu ich oszczędności emerytalnych gromadzonych w funduszach.