Jedna szósta bezrobotnych to osoby mające konkretny zawód. Największą grupę w tej kategorii stanowią wykwalifikowani
pracownicy fizyczni. 83 proc. bezrobotnych to Irlandczycy, a reszta - obcokrajowcy. Liczba bezrobotnych w Irlandii w ostatnich dwóch latach podwoiła się.
Dane te wywołały falę krytyki pod adresem rządu premiera Briana Cowena. Dyrektor generalny Irlandzkiego Stowarzyszenia Małych i Średnich Przedsiębiorców Mark Fielding powiedział telewizji RTE, że faktycznie
bezrobocie jest wyższe, ponieważ dane nie uwzględniają emigrantów.
- Jest karygodne, że całe pokolenie młodych, wykształconych Irlandczyków z powodów ekonomicznych musi emigrować tak jak ich
rodzice w latach 70. i 80. - zaznaczył. Fielding oskarżył rząd o to, że brak mu innowacyjnego myślenia w sprawach gospodarki i nie ma żadnego planu.
- Rząd ma strategię wprowadzenia głębokich cięć służb publicznych, ratowania banków, strategię poddzierżawy pustostanów pozostałych po upadłych firmach deweloperskich, ale nie ma strategii walki z
bezrobociem - zaznaczył z kolei Willie Penrose, rzecznik opozycyjnej Partii Pracy ds. przedsiębiorczości.
Minister ds. opieki socjalnej Eamon O Cuiv mówi, że tworzenie nowych miejsc pracy jest priorytetem władz. Wyraził przekonanie, że trend rosnącego
bezrobocia odwróci się na jesieni. Wicepremier Mary Coughlan obiecała przeznaczenie dodatkowych 12 mln euro na Fundusz Aktywizacji Zawodowej. Środki te wesprą przeszkolenie zawodowe dla ok. 5 tys. dodatkowych osób, dzięki czemu ich liczba wzrośnie do 11 tys. rocznie.
Ekonomiści sądzą, że stopa bezrobocia sięgnie 14,0 proc., zanim zacznie spadać.