Biznes Ludzie Pieniądze

Pawlak vs Sikorski w sprawie zniesienia monopolu w gazociągu

Andrzej Kublik
07.08.2010 , aktualizacja: 06.08.2010 20:51
A A A Drukuj
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski chce skruszyć monopol Gazpromu w tranzytowym gazociągu przez Polskę. Przeciw jest wicepremier Waldemar Pawlak. Spór rozstrzygnie rząd
Tłocznia na gazociągu jamalskim w Ciechanowie
fot. Dominik Dziecinny
Tłocznia na gazociągu jamalskim w Ciechanowie
Jak gazociągiem jamalskim importować gaz z Niemiec
Jak gazociągiem jamalskim importować gaz z Niemiec


Dokładnie sześć miesięcy temu ministrowie zatwierdzili wynegocjowane przez Waldemara Pawlaka gazowe porozumienie z Rosją. Wicepremier nie dał jednak wtedy ministrom szans na dyskusję. Przesłał porozumienie do zatwierdzenia w ostatnim wyznaczonym terminie i rząd przyjął je w trybie obiegowym.

Teraz rząd będzie mógł je omówić w normalnym trybie i pełnym składzie. Zajmie się tym, jak zapowiedział wicepremier Pawlak, prawdopodobnie w przyszłym tygodniu.

Porozumienia gazowego jeszcze nie podpisano. Najpierw zwlekała Moskwa. Premier Rosji Władimir Putin dopiero 13 kwietnia zezwolił "dokończyć negocjacje". Wtedy uzgodnienia Pawlaka pod lupę wzięła Komisja Europejska.

Bruksela ma obawy, że Polska złamie europejskie prawo, gwarantując Gazpromowi monopol na wykorzystanie tranzytowej rury jamalskiej i dając rosyjskiemu koncernowi na 35 lat z góry ulgowe opłaty za przesył tego surowca do Niemiec. Zapisy umowy gwarantują też Gazpromowi wyłączność na import gazu do Polski za pośrednictwem jamalskiej rury.

To doprowadziło do spięcia wicepremiera Pawlaka z ministrem Sikorskim.

- Minister spraw zagranicznych zgłosił uwagi dotyczące bardzo ortodoksyjnych pomysłów związanych z gazem, z operatorem na gazociągu jamalskim. Wymaga to rozstrzygnięcia - tłumaczył w tym tygodniu Pawlak.

Co to są "ortodoksyjne pomysły"? - zapytaliśmy wicepremiera za pośrednictwem biura prasowego Ministerstwa Gospodarki. Odpowiedzi nie dostaliśmy. Sam wicepremier Pawlak wskazał, że spór dotyczy operatora jamalskiego gazociągu.

Jego właścicielem jest EuRoPol Gaz - spółka Gazpromu oraz Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Ale znowelizowane wiosną polskie prawo energetyczne wymaga, by operatorem wszystkich gazociągów przesyłowych w Polsce był państwowy Gaz-System, właściciel krajowej sieci takich rur. Prawo europejskie nie pozwala bowiem firmom handlującym gazem (tak jak PGNiG), by jednocześnie zajmowały się transportem gazu.

Rosjanie zgodzili się, by Gaz-System był operatorem jamalskiej rury. Co to znaczy? O to właśnie mają się spierać Pawlak z Sikorskim.

- Chodzi o zakres uprawnień, jakie otrzyma Gaz-System. Firma ta może zostać autentycznym operatorem gazociągu, który wpuści z Jamału do polskich gazociągów surowiec nie tylko na zlecenie Gazpromu, ale także zachodniej firmy. Może jednak zostać po staremu. W dotychczasowych umowach z EuRoPol Gazem rola Gaz-Systemu ograniczała się, mówiąc obrazowo, do usuwania krzaków na trasie gazociągu - powiedziała "Gazecie" osoba z branży gazowej prosząca o anonimowość.

Negocjacje ślimaczą się, bo według nieoficjalnych informacji, EuRoPol Gaz nie chce poszerzyć uprawnień Gaz-Systemu. Może on więc dostać tytuł operatora i nadal "wycinać krzaki".

Jeśli obie firmy nie dogadają się do 11 września, to według prawa energetycznego operatora Jamału i zakres jego uprawnień wyznaczy prezes Urzędu Regulacji Energetyki. Oznacza to ryzyko konfliktu z Rosjanami - jeśli ich zdaniem uprawnienia będą zbyt duże, lub z Brukselą - jeśli uzna uprawnienia za niewystarczające.

To może przekreślić monopol Gazpromu na import gazu do Polski. Dlaczego? W połowie lipca KE zażądała od rządu, by umożliwił wykorzystanie jamalskiej rury do dostaw gazu z Niemiec do Polski, czyli wprowadził tzw. rewers gazociągu. Nie chodzi o fizyczne dostawy. Bartłomiej Gurba z Dyrektoriatu ds. Energii Komisji Europejskiej precyzował "Gazecie", że chodzi o przepisy o "wirtualnym rewersie". Wtedy firma handlująca gazem będzie mogła zamówić "wirtualny" transport surowca jamalską rurą z Niemiec np. Włocławka. Tu tę "wirtualną" partię gazu importer mógłby wymienić na surowiec fizycznie dostarczony z Rosji.

W uproszczeniu: "wirtualny rewers" umożliwiłby firmom z UE pozostawianie w Polsce gazu transportowanego jamalską rurą do Niemiec. Ale to wymaga przyznania Gaz-Systemowi pełni praw do bieżącego zarządzania Jamałem. Nadal kupowalibyśmy rosyjski gaz, ale nie tylko od Gazpromu.

Sytuacja jest napięta, bo na podstawie porozumienia wynegocjowanego przez Pawlaka PGNiG miał wydłużyć do 2037 r. kontrakt z Gazpromem i zwiększyć import gazu. Wicepremier straszy, że jeśli szybko nie podpisze porozumienia z Rosją, to od listopada czeka nas gazowy kryzys. - Nie ma takiego zagrożenia - zapewniał w tym tygodniu premier Donald Tusk. Premier przypomniał, że chociaż Polska chce tak bardzo zwiększyć import gazu z Rosji, to nie dostała rabatu, jaki Gazprom przyznał już prawie wszystkim innym odbiorcom w Europie.

Na te słowa Tuska już zareagowała Moskwa. - Już uzgodniliśmy wszystkie podstawowe ustalenia przyszłego kontraktu i dla nas nie wymagają one rewizji - powiedział anonimowy przedstawiciel Gazpromu dziennikowi "Wiedomosti".

Polska kupuje teraz 15 proc. gazu eksportowanego przez Gazprom i rosyjscy analitycy uznali, że Warszawa ma szanse wytargować rabat od Gazpromu.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów