Dane wskazują, że na świecie nie słabnie zainteresowanie telewizorami, T-shirtami czy skórzanymi butami wyprodukowanymi w Chinach. Nadwyżka handlu w lipcu była wyższa od czerwcowej, która wyniosła 20,02 mld dol. Jej poziom przewyższył oczekiwania analityków o 19,6 mld dol. Był to też znaczący zwrot w porównaniu z marcem, kiedy to Państwo Środka odnotowało deficyt w handlu. Eksport zwiększył się w lipcu o 38,1 proc. w porównaniu z tym samym okresem zeszłego roku - to mniej niż w czerwcu, kiedy wzrost wyniósł aż 43,9 proc.
Wzrósł też
import - o 22,7 proc. rok do roku, do poziomu 116,79 mld dol. Ten wzrost również jest mniejszy niż w czerwcu, wtedy było to 34,1 proc. Deficyt handlowy między Chinami a
USA wynosi ponad 40 mld dol. Zdaniem Briana Jacksona, analityka z Royal
Bank of Canada w Hongkongu, może to sprawić, że będzie rosła presja Waszyngtonu, by Pekin umożliwił dalszy wzrost wartości swojej waluty.
Mimo dobrych danych o nadwyżce
eksportu, chiński rynek kapitałowy źle zareagował na słabszą dynamikę wzrostu sprzedaży zagranicznej. Główny indeks giełdy w Hongkongu spadł na wtorkowym zamknięciu w ślad za giełdami Chin kontynentalnych. Indeks Hang Seng zniżkował na zamknięciu wtorkowej sesji o 1,5 proc.